USA: Czego spodziewać się po prezydenturze Joego Bidena?

Joe Biden, Trump, pandemia, Obama, USA, Europa, inauguracja, Waszyngton, Kapitol

Joe Biden zapowiedział już, że odwoła najbardziej kontrowersyjne decyzje podjęte przez Donalda Trumpa. W polityce międzynarodowej Biden będzie stawiał na relacje multilateralne, w przeciwieństwie do poprzednika. [Zdjęcie via Facebook.com/kamalaharris]

Zwycięstwo Joego Bidena w listopadowych wyborach wzbudziło wiele nadziei, zarówno w USA, jak i w Europie, ale przed nowym prezydentem wiele trudnych decyzji, które z pewnością nie wszystkich zadowolą. Kadencja Demokraty będzie przeciwieństwem rządów Donalda Trumpa czy może całkowitym powtórzeniem ośmiu lat Baracka Obamy?

 

 

Joe Biden – już dziś w południe lokalnego czasu obejmie władzę – w wielu aspektach będzie prowadził odmienną politykę, niż jego poprzednik. Czeka go wiele wyzwań – politycznych, gospodarczych i społecznych.

Przed nowym prezydentem trudne zadanie. USA w ostatnich latach stały się krajem, gdzie obserwuje się znaczną polaryzację życia politycznego, czego przykładem są ostatnie wydarzenia związane z wtargnięciem zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol czy ubiegłoroczne protesty ruchu Black Lives Matters. Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie CNN wynika, że ponad połowa wyborców Partii Republikańskiej nie wierzy, że Biden wygrał wybory uczciwie.

Jednak w pierwszej kolejności Biden musi uporać się ze zdrowotnymi i ekonomicznymi skutkami pandemii koronawirusa. USA są krajem, gdzie zanotowano jak dotąd najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 oraz przypadków śmiertelnych z powodu choroby COVID-19.

Kto znajdzie się w nowej administracji? Biden stawia na doświadczenie

Administracja zaproponowana przez Joego Bidena różni się w stosunku do najbliższych współpracowników wskazanych przez ustępującego prezydenta Donalda Trumpa. Biden postanowił na najważniejsze stanowiska w państwie nominować wyraźnie więcej kobiet oraz  przedstawicieli mniejszości etnicznych. Ma to odzwierciedlać zróżnicowanie społeczne Ameryki.

Wiele z nominowanych osób to też byli współpracownicy Baracka Obamy. Z tego względu wśród krytyków pojawiają się opinie, że prezydentura Bidena będzie „trzecią kadencją Obamy”. Sam prezydent-elekt odcina się od takich opinii i akcentuje, że obecna rzeczywistość jest zupełnie inna, niż za czasów poprzednika Donalda Trumpa. 

Łukasz Gadzała, ekspert ds. stosunków międzynarodowych w rozmowie z EURACTIV.pl zaznacza, że największą różnicą między administracją Bidena w stosunku do administracji Trumpa jest doświadczenie osób zasiadających na najwyższych stanowiskach. „Poza Jamesem Mattisem (sekretarz obrony), reszta osób miała dość ograniczone doświadczenie w działalności na arenie międzynarodowej. U Bidena będzie zupełnie odwrotnie”, twierdzi nasz rozmówca.

Szefem kancelarii prezydenta będzie Ron Klain, czyli główny doradca Bidena z czasów gdy był on senatorem oraz wiceprezydentem u Baracka Obamy. Stanowisko sekretarza stanu ma objąć Antony Blinken, który w administracji Obamy pełnił m.in. funkcję zastępcy szefa dyplomacji, a wcześniej przez wiele lat doradzał Bidenowi.

Blinken jest silnie związany z Europą, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Wydaje się więc, że dobre relacje z europejskimi partnerami będą jednym z priorytetów dla dyplomacji amerykańskiej pod jego kierownictwem. 

Antony Blinken: To on będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji Joego Bidena

Blinken będzie odpowiadał za politykę zagraniczną w administracji USA.

Różnorodna drużyna zapowiedzią progresywnej polityki?

Doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego będzie Jake Sullivan, który doradzał wiceprezydentowi Bidenowi w sprawach bezpieczeństwa narodowego. Był także zastępcą szefa sztabu Hillary Clinton, gdy pełniła ona funkcję sekretarz stanu. Z kolei John Kerry, sekretarz stanu w trakcie drugiej kadencji Obamy, zajmie się priorytetowymi dla Bidena sprawami dotyczącymi klimatu.

Na stanowisko sekretarza obrony Biden nominował czarnoskórego, emerytowanego generała, Lloyda Austina. Tym samym Austin będzie pierwszym w historii Afroamerykaninem, który pokieruje działalnością Pentagonu. 

W gabinecie znalazło się też miejsce dla przedstawicieli mniejszości latynoskiej. Sekretarzem ds. zdrowia będzie Xavier Becerra, a szefem Departamentu Bezpieczeństwa Kraju Alejandro Mayorkas. 

Ciekawym przypadkiem jest nominacja Latynosa Miguela Cardony na stanowisko sekretarza edukacji. Będzie to pierwszy przypadek w historii, gdy stanowisko to obejmie człowiek, dla którego język angielski nie jest ojczystym. 

Jak zauważa Łukasz Gadzała, „drużyna jest mocno różnorodna. Biden od początku zapowiadał, że chce mieć parytet w administracji. Stąd jej większość stanowią kobiety, osoby czarnoskóre albo pochodzenia rdzennego”. Według naszego rozmówcy taki dobór najbliższych współpracowników pokazuje, jakie będą priorytety Bidena. „Wysoki udział kobiet i osób czarnoskórych będzie miał wpływ na bardziej progresywną politykę wewnętrzną. 

W kwestii polityki zagranicznej odegra to dużą rolę jeśli chodzi o walkę ze zmianami klimatu. „Dotykają one bowiem często najuboższe warstwy społeczne, wśród których dużą grupą są właśnie Afroamerykanie”, mówi. 

USA: Kto zostanie nowym szefem CIA?

Przyszły szef CIA w latach 2005-2008 był ambasadorem USA w Moskwie.

Biden stawia na kobiety

Niemal połowa miejsc w administracji Bidena zajmą kobiety. To historyczne osiągnięcie jeśli chodzi o liczbę pań w gabinecie amerykańskiego prezydenta. Jak wyliczył francuski „Le Monde” kobiety będą stanowiły 45,8 proc. składu gabinetu Bidena, tyle samo, co przedstawiciele mniejszości etnicznych. W pierwszej kadencji Obamy i Trumpa liczby te wynosiły odpowiednio: 33,3 proc. i 16,7 proc. w przypadku kobiet oraz 41,7 proc. i 12,5 proc. wśród mniejszości. Tymczasem wspomniane grupy stanowią 51 proc. i 28 proc. amerykańskiej populacji.  

Najważniejsza rola przypadła Kamali Harris, która jest pierwszą kobietą, pierwszą czarnoskórą i pierwszą osobą pochodzenia azjatyckiego, która obejmie stanowisko wiceprezydenta USA.

Szefową Departamentu Skarbu zostanie Janet Yellen, pierwsza w historii kobieta na czele tego resortu. Po raz pierwszy w historii kobieta będzie też dyrektorką krajowego wywiadu. Stanowisko to obejmie Avril Haines, była zastępczyni doradcy Obamy ds. bezpieczeństwa narodowego.

Wendy Sherman, jedna z głównych negocjatorek międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, zostanie wicesekretarz stanu. Natomiast Victoria Nuland, była asystentka sekretarza stanu ds. Europy i zwolenniczka utrzymania sankcji wobec Rosji za inwazję na Ukrainę, zostanie podsekretarzem stanu ds. politycznych.

Nominację na ważne stanowiska otrzymały także kobiety reprezentujące mniejszość afroamerykańską. Wśród nich jest Marcia Fudge (sekretarz ds. mieszkalnictwa i rozwoju miast) oraz Linda Thomas-Greenfield (nowa ambasadorka USA przy ONZ).

Kobiety obejmą wszystkie najważniejsze stanowiska zespołu prasowego prezydenta. Rzeczniczką prasową Białego Domu będzie Jen Psaki, a dyrektorką ds. komunikacji Kate Bedingfield. Oprócz nich w zespole znajdzie się też Karine Jean Pierre, Pili Tobar, Ashley Etienne, Symone Sanders oraz Elizabeth Alexander.

Kamala Harris: Kim jest nowa wiceprezydent-elekt USA?

Kamala Harris jest sojuszniczką mniejszości czy kolejną osobą ze starego establishmentu?

Waszyngton zmieni podejście w relacjach z Chinami?

Najważniejszym wyzwaniem – i jednocześnie jednym z deklarowanych priorytetów Bidena – będzie opanowanie pandemii. „Maseczka nie jest deklaracją polityczną”, mówił, apelując o przestrzeganie zaleceń przeciwepidemicznych. Jednocześnie oskarżał Donalda Trumpa o bagatelizowanie zagrożenia.  

Pilną potrzebą będzie minimalizowanie negatywnych skutków pandemii dla gospodarki. W związku z tym kilka dni temu prezydent elekt przedstawił propozycję pakietu stymulacyjnego, którego wartość wynieść ma aż 1,9 biliona dolarów. 

Nowy prezydent ogłosił, że zamierza odwołać kontrowersyjne decyzje podjęte przez swojego poprzednika. Wśród nich jest między innymi powrót do paryskiego porozumienia klimatycznego, z którego Stany Zjednoczone wycofały się w wyniku decyzji Trumpa. Biden natomiast jest zwolennikiem przeprowadzania szybkich działań na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi.

Ważna będzie kwestia gospodarczego wzmocnienia, zwłaszcza w stosunku do Chin. „Wszyscy Demokraci przyznają rację Trumpowi w sprawie Chin, które rzeczywiście są wyzwaniem dla Stanów Zjednoczonych. O ile Trump skupiał się na cłach i kwestiach handlowych, to po współpracownikach Bidena można spodziewać się bardziej subtelnego podejścia do tematu”, ocenia Łukasz Gadzała. 

Można oczekiwać, że Biden zaprezentuje inne podejście do swoich międzynarodowych partnerów, niż proponowane przez jego poprzednika „America first”. Łukasz Gadzała zaznacza, że „Trump krytykował w zasadzie wszystkich, czego nie należy się spodziewać po administracji Bidena”.

„Pojawią się rzecz jasna pewne spory, również z Europą, ale to podejście będzie na pewno łagodniejsze. Biden będzie usiłował prowadzić politykę na zasadzie multilateralizmu wszędzie tam, gdzie jest to możliwe”, przewiduje ekspert.

„Nowy prezydent jest nastawiony na rozwiązywanie konfliktów na drodze dyplomacji. Jest zwolennikiem budowania osobistych więzi z przywódcami różnych krajów. Dobiera sobie ludzi, którzy działają na takiej zasadzie jak on – prezentują bardziej personalne podejście”, stwierdził nasz rozmówca.

Koronawirus: Chiny kończą 2020 r. ze wzrostem gospodarczym pomimo pandemii COVID-19

Rok 2020 r. potwierdził, że coraz silniejsze gospodarczo Chiny stają się asertywniejsze w polityce międzynarodowej. 

Czy Biden załagodzi podziały społeczne?

Biden musi wziąć pod uwagę, że dziesiątki milionów obywateli USA popierało politykę ustępującego prezydenta. Dlatego oprócz realizowania potrzeb elektoratu Partii Demokratycznej, powinien także wyjść naprzeciw oczekiwaniom wyborców swojego niedawnego konkurenta. 

Jednak uspokojenie napięć społecznych, zwłaszcza w kontekście tzw. szturmu na Kapitol dokonanego przez zwolenników Trumpa, będzie niezwykle trudne.

Łukasz Gadzała wskazuje, że wiele zależeć może od tego, jak dalej potoczy się proces usuwania Trumpa z urzędu. Jeżeli będzie trwał jeszcze po formalnym zakończeniu jego kadencji, to Trump pozostanie obecny w amerykańskim życiu publicznym i będzie miał wpływ na występujące w społeczeństwie podziały.

Bidenowi – zdaniem eksperta – w zwalczaniu podziałów społecznych pomóc mogą lepsze notowania, na które wpływ będzie miało przeciwdziałanie pandemii. Jeśli uda się zaszczepić deklarowane przez niego 100 mln Amerykanów w pierwszych 100 dniach prezydentury, a także osiągnąć dobre wyniki gospodarcze, wtedy zyska większy mandat do przeciwdziałania tym podziałom.

Od Bidena oczekiwać można także walki o prawa człowieka. To właśnie nierówności społeczne, w tym rasowe były siłą napędową protestów ruchu Black Lives Matters, które zeszłego lata opanowały całą Amerykę.

„Administracja Bidena zapowiadała programy pomocowe dla uboższych warstw społecznych. Znaczną rolę może odegrać Kamala Harris jako twarz działań na rzecz zwalczania podziałów rasowych”, zauważa ekspert. 

Kwestie rasowe są cały czas obecne w życiu publicznym i na pewno Biden będzie podejmował kroki w celu ich zwalczania. Jednakże – jak twierdzi Łukasz Gadzała – jest to praca, która potrwa lata i będzie wymagać dużo więcej czasu niż jedna kadencja Bidena. 

Stacey Abrams: Kim jest kobieta, która pomogła wygrać Demokratom w Georgii?

Dzięki zwycięstwu w stanie Georgia, Partia Demokratyczna przez najbliższe dwa lata będzie kontrolowała amerykański Senat.

Jak ułożą się relacje z Europą?

Joe Biden dobrze zna Europę, dlatego należy spodziewać się woli współpracy i umacniania relacji transatlantyckich, a dużą rolę w tym zakresie może odegrać przyszły sekretarz stanu Anthony Blinken.

Ekspert zauważa jednak, że Europa ma nieco inny pomysł na globalne interesy niż Amerykanie. „Plany Emmanuela Macrona i Angeli Merkel wskazują, że Europa coraz bardziej chce się usamodzielniać. Z punktu widzenia Amerykanów istotne jest żeby zaproponować Europejczykom taki model współpracy, który sprawi, że staną oni z nimi zjednoczeni przeciwko chińskim wpływom”, zaznacza. 

Jednak mimo różnic, według naszego rozmówcy, Biden będzie się starał podtrzymywać istniejące porozumienie w takich kwestiach jak klimat, gdzie jego stanowisko jest zbieżne ze stanowiskiem UE.

Biden będzie także dążył do wzmacniania roli Stanów Zjednoczonych jako światowego lidera w propagowaniu wartości demokratycznych. Stąd spodziewać się można m.in wsparcia demokratycznej opozycji na Białorusi. Jeszcze w kampanii wyborczej kandydat Demokratów na prezydenta optował za nałożeniem sankcji na reżim Łukaszenki.

W obliczu agresywnych działań Rosji, wsparcia oczekiwać może też Ukraina. Działalność na rzecz utrzymania stabilności w regionie Europy Środkowo – Wschodniej może okazać się więc jednym z ważniejszych zadań dla nowego prezydenta, jeśli chodzi o zaangażowanie w sprawy Starego Kontynentu. 

Rosja: Aleksiej Nawalny aresztowany zaraz po wylądowaniu w Moskwie

Polityk wracał do Rosji z Niemiec, gdzie spędził ostatnie kilka miesięcy na rekonwalescencji po otruciu nowiczokiem.

Dojdzie do zaostrzenia kursu wobec Polski i Węgier?

Biden, zwolennik demokracji liberalnej, „w kampanii dość ostro wypowiadał się na temat Polski i Węgier, a nawet porównywał oba kraje do Białorusi. Można się więc spodziewać sygnałów zakulisowej dyplomacji, dotyczącej namawiania Warszawy na zmianę kursu w pewnych sprawach”, sugeruje ekspert. 

„Jednak w większości spraw wewnętrznych Polski, pole działania dla USA jest oczywiście ograniczone. Amerykanie mogą na pewne rzeczy wpływać, np. w zakresie mediów. Mają więc pola nacisków. Przekonamy się na ile będą z nich korzystać, ale nie należy spodziewać się wielkiej rewolucji”, ocenia Łukasz Gadzała.

Z punktu widzenia Polski ważne będzie też odbudowanie solidarności między członkami NATO. Trump bowiem poddawał w wątpliwość sens istnienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który oznacza, że atak na jedno państwo członkowskie sojuszu jest atakiem na wszystkich jego członków. Wyraźne zadeklarowanie przez Bidena gotowości do obrony partnerów z NATO może więc przywrócić wiarę we współpracę w ramach sojuszu.

„Nie należy się jednak spodziewać, że administracja Bidena będzie bardziej przychylna umieszczeniu stałych baz amerykańskich w Polsce”, konkluduje ekspert.