Ukraina: Trwają wybory prezydenckie. W sondażach prowadzi… komik

Wołodymyr Zełenski na planie serialu "Sługa narodu", źródło: Wikipedia, fot. Ярослав Бурдовицин (Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International license)/cropped

Wołodymyr Zełeński na planie serialu "Sługa narodu", źródło: Wikipedia, fot. Ярослав Бурдовицин (Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International license)/cropped

Dzisiaj – w niedzielę 31 marca – odbywa się na Ukrainie I tura wyborów prezydenckich. Sondaże pokazują, że żaden z kandydatów nie ma szans na zwycięstwo w pierwszej fazie głosowania. Ale jeden z nich – aktor komediowy Wołodymyr Zełeński – wyraźnie wyprzedza swoich konkurentów.

 

To na Ukrainie rekordowe wybory pod względem liczby zgłoszonych kandydatów. O urząd prezydenta ubiega się aż 39 osób. Jeszcze niedawno kandydatów było więcej – 44 – ale pięcioro z nich nie uzbierało ostatecznie wymaganej do formalnego zarejestrowania kandydatury liczby podpisów.

Bardzo różne sondaże

Sondaże z ostatnich tygodni wyraźnie pokazują, że na czoło rywalizacji wysunął się całkowity polityczny debiutant Wołodymyr Zełeński. Z zawodu jest aktorem i najczęściej gra w filmach komediowych. Od 2015 r. jest gwiazdą niezwykle popularnego na Ukrainie serialu „Sługa narodu”, który opowiada o zwykłym nauczycielu historii, który przez pomyłkę zostaje… prezydentem Ukrainy.

Filmowy prezydent bardzo spodobał się Ukraińcom, zerwał z przepychem władzy, nepotyzmem i wszechobecną korupcją. Z luksusowej limuzyny przesiadł się też do kijowskiego tramwaju. Trzeci sezon popularnego serialu produkowanego i emitowanego przez prywatną telewizję „1+1” ruszył w ostatnią środę (27 marca), czyli zaledwie kilka dni przed I pierwszą turą wyborów.

Według różnych sondaży Zełeński może w I turze liczyć na 24,8 proc. poparcia (sondaż instytutu Razumkowa), przez 26,6 proc. (sondaż instytutu Rating) i 27,6 proc. (sondaż fundacji KIIS) po 29,1 proc. (sondaż agencji badawczej UICI). Wszystkie te wyniki opublikowano w tym tygodniu. Zełeński ma więc największe szanse na to, aby znaleźć się w II turze wyborów.

O drugie miejsce walczy dwójka politycznych weteranów – była premier Julia Tymoszenko oraz obecny prezydent Petro Poroszenko. Na „Żelazną Julię” chce głosować od 12,8 proc. do 18,8 proc. wyborców. Z kolei nazywanego „Królem Czekolady” prezydenta, który jest właścicielem fabryk słodyczy popularnej marki „Roshen”, chce poprzeć od 12,7 proc. do 22,1 proc. ankietowanych. Wszystko zależy od podmiotu przeprowadzającego dany sondaż. Kto zatem zmierzy się z II turze wyborów z popularnym komikiem – nie wiadomo. Możliwe też, że ostateczny wynik I tury będzie zupełnie inny od politycznych prognoz.

Showman wciąż na czele rankingów przedwyborczych na Ukrainie

W pierwszej trójce faworytów wyścigu do fotela prezydenta Ukrainy są: komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski (choć stracił kilka punktów procentowych poparcia) przed urzędującym prezydentem Petro Poroszenko, który marzy o mandacie PE i wyprzedza zajmującą trzecie miejsce byłą premier Julię Tymoszenko.

Kto najbardziej prorosyjski?

Żaden z trójki liderów sondaży nie deklaruje się jako polityk prorosyjski, choć wiele z poglądów Zełeńskiego (np. na potencjalne dalsze zbliżenie Ukrainy z UE i NATO) jest bardzo niejasnych. Komik-polityk deklaruje się jako kandydat antyestablishmentowy. Unika też jakichkolwiek jasnych deklaracji. Wyklucza jedynie eskalację konfliktu w Donbasie i dopuszcza możliwość prowadzenia negocjacji z Moskwą poza tzw. formatem mińskim. Tymoszenko i Poroszenko jasno zaś opowiadają się za ostrym kursem wobec Rosji i staraniami o akcesję do struktury europejski i euroatlantyckich.

Zełeński uważany jest też przez niektórych za postać politycznie niesamodzielną. Jego popularny serial (aktor nie tylko w nim gra, ale jest też jego współscenarzystą i współproducentem) emituje telewizja należąca do potężnego oligarchy Ihora Kołomojskiego, który jest poważnie skonfliktowany z prezydentem Poroszenką.

Zełeński jednak zaprzecza jakoby był „marionetką Kołomojskiego”. Odrzuca także oskarżenia o to, że po aneksji Krymu i wybuchu wojny w Donbasie nie zerwał swoich biznesowych relacji z rosyjskimi podmiotami z branży show-businessu. Był bowiem m.in. szefem studia filmowego „Kwartał-95”.

Za prorosyjskiego kandydata można natomiast uznać plasującego się w sondażach na 4. lub 5. miejscu Jurija Bojko. To były wicepremier w rządzie Wiktora Janukowycza, a obecnie lider Bloku Opozycyjnego. Bojko w ubiegłym tygodniu odwiedził Moskwę, gdzie spotkał się m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem. Obiecuje też Ukraińcom, że jeżeli go wybiorą, to doprowadzi do podpisania nowych, dużo korzystniejszych umów na dostawy rosyjskiego gazu ziemnego. Unika jednak zdecydowanie prorosyjskich wypowiedzi.

Na Bojkę chce jednak zagłosować tylko od 7,6 proc. do 12,6 proc. Tak wysokie poparcie notuje jednak w tylko jednym sondażu (badanie instytutu IAP), w pozostałych rzadko przekracza 10 proc.

Ukraina: Piąta rocznica aneksji Krymu

Władimir Putin odbył wizytę na Krymie z okazji pięciolecia aneksji półwyspu. Położone nad Morzem Czarnym terytorium okupowane jest przez wojska rosyjskie od 2014 r. Po przeprowadzeniu nielegalnego referendum 16 marca 2014 r. Kreml ogłosił włączenie Krymu do Federacji Rosyjskiej.
 

Wizyta prezydenta …

Pozostali kandydaci

Wśród pozostałych wyróżniających się polityków jest były minister obrony z nadania prezydenta Wiktora Juszczenki Anatolij Hrycenko. Chce go poprzeć od 8,2 proc. do 11,3 proc. Ukraińców. Ale poparcie powyżej 10 proc. ma on tylko w sondażu agencji badawczej BDM.

Pozostali kandydaci (np. lider Partii Radykalnej Ołeh Laszko czy były wicepremier w rządzie Mykoły Azarowa Ołeksandr Wiłkuł) notują poparcie rzadko przekraczające 5 proc. Wielu kandydatów ma zaś poparcie liczone w ułamkach procentów.

Uwagę przykuwa wśród nich niejaki Jurij Tymoszenko. To nieznany dotąd szerzej biznesmen, który nazywa się łudząco podobnie do byłej premier. Oskarża ona owego biznesmena o to, że zgłosił swoją kandydaturę tylko po to, aby utrudnić wyborcom odczytanie karty do głosowania i de facto odebrać jej trochę głosów.

Na kartach wyborczych znajdują się bowiem tylko imiona, otczestwa i nazwiska kandydatów, nie ma zaś zdjęć czy oznaczeń partyjnych. Julia Wołodymiriwna Tymoszenko widnieje więc w spisie kandydatów tuż nad Jurijem Wołodymirowiczem Tymoszenko. Ten drugi właściwie nie prowadzi kampanii wyborczej, a w nielicznych wypowiedziach… chwali urzędującego prezydenta Poroszenkę, nazywając go „najsilniejszym i najlepszym spośród swoich kontrkandydatów”.

Ukraińscy komentatorzy zwracają uwagę, że żywo zainteresowana mieszaniem się w wewnętrzne ukraińskie sprawy Rosja tak naprawdę nie stawia na żadnego z 39 ostatecznie zatwierdzonych przez komisję wyborczą kandydatów. Dla Moskwy liczy się bowiem najbardziej destabilizacja sytuacja u swojego niepokornego sąsiada. Dlatego, jak to ujął w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” redaktor naczelny niezależnego radia Echo Moskwy Aleksiej Wieniediktow, najbardziej cennym dla Rosji kandydatem jest „Mister Chaos”.

Rosja widzi zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa w NATO, a Ukraina w Rosji

Według prezydenta Rosji Władimira Putina najpoważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji, to rozszerzanie infrastruktury NATO, zawieszenie INF i ataki hakerów z zagranicy. Natomiast prezydent Ukrainy Petro Poroszenko widzi jedno zagrożenie dla bezpieczeństwa swojego kraju – Rosję.