Ukraina: Ustawa przeciw oligarchom przyjęta przez parlament

Sala plenarną ukraińskiej Rady Najwyższej, źródło: Flickr/U.S. Embassy Kyiv Ukraine (CC BY-ND 2.0)

Sala plenarną ukraińskiej Rady Najwyższej, źródło: Flickr/U.S. Embassy Kyiv Ukraine (CC BY-ND 2.0)

Ukraiński parlament przyjął ustawę, na mocy której przedsiębiorcy uznani za tzw. oligarchów nie będą mogli m.in. finansować ugrupowań politycznych czy brać aktywnego udziału w życiu politycznym. Problem w tym, że kryteria uznawania za „oligarchę” są niejasne.

 

Projekt ustawy złożył do ukraińskiej Rady Najwyższej już kilka miesięcy temu prezydent Wołodymyr Zełenski. Zakłada on stworzenie państwowej listy „oligarchów”, którą zawiadywać i uzupełniać będzie Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Znaleźć się na niej mają najwięksi działający na Ukrainie przedsiębiorcy, a kryteria umieszczenia w wykazie oligarchów obejmą: znaczny wpływ na media, udział w życiu politycznym oraz posiadanie firmy-monopolisty i kapitału o wysokości minimum 83 mln dolarów.

Ukraina: Petro Poroszenko oblany zielonką. O atak oskarża ekipę Zełenskiego

Do ataku na byłego prezydenta doszło po obchodach 30-lecia niepodległości Ukrainy.

Szereg zakazów w ustawie

Osoby wpisane na oligarchiczną listę mają mieć zakaz finansowania partii politycznych oraz samodzielnego angażowania się w politykę. Nie będą również mogli bezpośrednio wspierać żadnego z kandydatów, czy to na deputowanego czy prezydenta.

Ponadto oligarchom nie będzie wolno prowadzić politycznej agitacji, a także brać udziału w prywatyzacji państwowego majątku i kupować w ramach tej procedury jakichkolwiek obiektów.

Nazywany oligarchami najwięksi ukraińscy przedsiębiorcy dorobili się bowiem głównie u progu lat 90. XX wieku dzięki przejmowaniu w nie zawsze czystych okolicznościach państwowego majątku za ułamek jego wartości.

Później zaś inwestowali w media, a także finansowali ugrupowania polityczne, co pozwalało im poszerzać swoje interesy i wpływy oraz uzyskiwać kontrolę nad wieloma gałęziami gospodarki, co prowadziło do tworzenia się prywatnych monopoli.

Istnienie systemu oligarchicznego, który wzmacnia korupcję i klientelizm jest wskazywane jako jeden z najważniejszych problemów współczesnej Ukrainy oraz poważne utrudnienia na drodze do głębokich reform państwa i gospodarki.

"Ukraina to kraj, który państwowości musiał uczyć się od zera" [WYWIAD]

„Władimir Putin mówi o wspólnej spuściźnie Rosjan i Ukraińców, ale proces powszechnego budzenia się ukraińskiej świadomości narodowej uszedł jego uwadze”, mówi Krzysztof Nieczypor z OSW w wywiadzie z okazji 30-lecia niepodległości Ukrainy.

Kto znajdzie się na liście oligarchów?

Lista oligarchów ma na Ukrainie funkcjonować przez 10 lat i pozwolić na przeprowadzenie w tym czasie niezbędnych zmian w państwie oraz ustabilizowanie się sceny politycznej. Ale część komentatorów zwraca uwagę na to, że kryteria umieszczenia danego przedsiębiorcy w powyższym wykazie nie są do końca jasne, bo poza wycenią majątku nie ma tam wielu obiektywnych progów.

Dlatego istnieje obawa, że ustawa posłuży głównie do prowadzenia rozgrywek z osobami niechętnymi obecnym władzom, jak np. były prezydent Petro Poroszenko, który wciąż jest opozycyjnym politykiem, ale należy też do najbogatszych ludzi w kraju, a posiada m.in. koncern spożywczy „Roshen”, który jest jednym z największych producentów słodyczy w regionie, co sprawiło, że Poroszenko nazywany bywał „czekoladowym królem”.

Na razie nie wiadomo kto może znaleźć się na liście oligarchów, ale ukraińskie media spekulują, że znajdzie się tam zapewne kilkanaście osób, w tym tacy biznesmeni jak Rinat Achmetow, Dmytro Firtasz, Wiktor Pinczuk czy Ihor Kołomojski.

Ponadto dziennikarze spodziewają się umieszczenia w wykazie uważanego za głównego prokremlowskiego lobbystę na Ukrainie, nazywanego „kumem Putina” Wiktora Medwedczuka. Minister sprawiedliwości Ukrainy Denys Maluska na razie oficjalnie wymienił jednak tylko Poroszenkę i Kołomojskiego.

Wystartowała Platforma Krymska. Zełenski: "Bez pomocy Ukraina nie odzyska Krymu"

W pierwszym szczycie Platformy Krymskiej wzięło udział 46 zagranicznych delegacji.

Komisja Wenecka zbada ustawę

Z tym ostatnim długo związany był sam Zełenski, ponieważ karierę zrobił jako jedna z gwiazd należącej do Kołomojskiego telewizji „1+1”, która emitowała m.in. popularny serial komediowy „Sługa narodu”, w której przyszły prezydent wcielał się w rolę sympatycznego i uczciwego nauczyciela, który dzięki serii zbiegów okoliczności zostaje… ukraińskim prezydentem. Dziś proprezydencka rządząca Ukrainą partia też nazywa się Sługa Narodu.

To właśnie w większości deputowani tego ugrupowania opowiedzieli się za antyoligarchiczną ustawą. Przeciw był zaś nie tylko partia Europejska Solidarność kierowana przez Poroszenkę, ale także partia Batkiwszczyna Julii Tymoszenko oraz prorosyjska Opozycyjna Platforma-Za Życie.

Przeciwnicy ustawy wytykają jej nie tylko nieprecyzyjność zapisów, ale także to, że przyznaje dodatkowe, ponadkonstytucyjne uprawnienia Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Dlatego zgodność zapisów nowego prawa z ukraińską konstytucją ma zbadać Komisja Wenecka, która przedstawi swoje wnioski w grudniu.

Ukraina przyjęła strategię komunikacji ws. NATO. Władze chcą przekonać Ukraińców, że natowska akcesja się opłaca

Dokument ma przekonać Ukraińców, że natowska akcesja Ukrainie się opłaca i że warto podjąć wysiłek, by do niej dojść.

Burzliwe obrady

Procedowaniu ustawy antyoligarchiwnej towarzyszyły wielkie emocje, a w Radzie Najwyższej dochodziło m.in. do blokowania mównicy, a także próby odsunięcia od prowadzenia obrad wiceprzewodniczącego izby Rusłana Sfetańczuka.

Drugie czytanie ustawy odbyło się bowiem, ku oburzeniu opozycji, w tzw. trybie uproszczonym, a więc nieprzewidującym dyskusji i poselskich wystąpień.