UE nakłada nowe sankcje na birmańską juntę. Wojskowi współpracują z Rosją

Naczelny dowódca wojskowy, generał Min Aung Hlaing [Vadim Savitsky, mil.ru]

W poniedziałek (21 czerwca) Unia Europejska nałożyła kolejne sankcje na birmańskich urzędników i państwowe firmy w związku z wojskowym zamachem stanu z 1 lutego br., który obalił sprawującą od 2016 r. władzę premier Aung San Suu Kyi.

 

 

Według szacunków organizacji pozarządowych od początku konfliktu z rąk sił bezpieczeństwa zginęło ponad 860 osób, a prawie 4,5 tys. trafiło do więzienia. Wyliczeniom tym zaprzecza wojskowa junta, która twierdzi, że są one sporo zawyżone.

Dotychczas ani sankcje, ani dyplomacja, ani rosnąca przemoc nie wpłynęły na działanie junty, której zdaniem zamach stanu zakończył 10 lat nieudanych reform demokratycznych. Pozwoli on – jak przekonują wojskowi – w konsekwencji na wprowadzenie „zdyscyplinowanej demokracji” w Birmie.

Zgodnie z nowymi sankcjami Unia Europejska zamroziła aktywa i zakazała podróżowania wysokiej randze funkcjonariuszom i członkom rządu, w tym ministrowi spraw wewnętrznych Soe Htut, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za siły policyjne. Sankcjami objęto trzy kolejne firmy będące własnością państwa lub kontrolowane przez wojsko. Dodatkowo nałożono sankcje na Organizację Weteranów Wojennych. Łącznie na liście osób objętych sankcjami Unii Europejskiej znajdują się 43 birmańscy urzędnicy oraz 6 firm.

Najnowsze sankcje Unii Europejskiej mają na celu ograniczyć dochody junty wojskowej. Obejmą przedsiębiorstwa działające w sektorze handlu kamieniami szlachetnymi i drewnem, aby ograniczyć zdolności junty do czerpania zysków z zasobów naturalnych Birmy. W komunikacie podkreślono, że „sprofilowanie sankcji pozwali na uniknięcie szkód dla ludności cywilnej Birmy”.

Birma: Ruszył proces Aung San Suu Kyi. Grozi jej co najmniej 10 lat więzienia

Adwokaci określili postawione jej zarzuty jako polityczne.

Sankcje Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych

Nie tylko UE zaostrzyła politykę wobec birmańskiej junty. Na podobny krok zdecydowały się Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, które objęły sankcjami kluczowych birmańskich urzędników i kontrolowane przez wojskowych firmy. Pomimo wysiłków społeczności międzynarodowej, dotychczasowe działania nie wywarły jednak wystarczającej presji na wojskowych, którzy od początku konfliktu lekceważą naciski Zachodu.

W poniedziałek (21 czerwca) Londyn objął sankcjami te same firmy, które znajdują się na liście UE. Zdaniem Biura Spraw Zagranicznych (FO) ograniczenie handlu dwoma towarami o wysokiej wartości pozbawi generałów „milionowych dochodów”.

Na brytyjską listę dodatkowo wpisano organ rządzący juntą wojskowej – Radę Administracji Państwowej. Brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab stwierdził, że birmańskie „wojsko kontynuuje demontaż demokracji i brutalne zabijanie cywilów”. Raab także zapowiedział, że Wielka Brytania „będzie nadal pociągać juntę do odpowiedzialności i nakładać sankcje na osoby odpowiedzialne za łamanie praw człowieka, dopóki demokracja nie zostanie przywrócona”.

Decyzję o nowych sankcjach w UE i Wielkiej Brytanii z zadowoleniem przyjęli aktywiści, którzy zabiegali o bardziej restrykcyjne działania wobec junty. Zdaniem Anny Roberts dyrektor wykonawczej Burma Campaing UK nowe sankcje pozwolą utrzymać presję ekonomiczną, ale jednocześnie „UE musi teraz poszukiwać bardziej kreatywnych sposobów na powstrzymywanie uzyskiwania przez wojsko dochodów z handlu ropą naftową i gazem. Niezbędne jest dalsze systematyczne rozpoznawanie i ograniczanie źródeł dochodów junty”.

Z aprobatą decyzję o nowych sankcjach przyjęła Environmental Investigation Agency (EIA) z siedzibą w Londynie analizująca transnarodową przestępczość zorganizowaną przeciwko środowisku naturalnemu, dzikiej przyrodzie, nielegalnemu wyrębowi i wylesianiu.

Jak zauważa Faith Doherty liderka kampanii ochrony lasów „obecnie w Birmie nie ma legalnych źródeł drewna, w tym cennego drewna tekowego, które mógłby być importowane do Unii Europejskiej”. Ekspertka dodała, że „dzięki sankcjom będziemy w stanie powstrzymać napływ twardej waluty do tych, którzy czerpią zyski”.

Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła birmańską juntę za przemoc wobec protestujących

Rezolucję udało się przyjąć jednogłośnie, ale Chinon udało się rozwodnić jej brzmienie.

Moskwa wspiera juntę

Tymczasem na spotkaniu w niedzielę (20 czerwca) w Moskwie sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew i przywódca wojskowej junty Birmy Min Aung Hlaing zobowiązali się do dalszego wzmacniania wzajemnej współpracy w zakresie bezpieczeństwa i innych więzi między oboma krajami.

Sprzeciw wobec tych porozumień zgłaszają obrońcy praw człowieka, którzy oskarżają Moskwę o legitymizację rządów junty wojskowej w Birmie poprzez kontynuowanie dwustronnych wizyt i zawieranie umów w tym także tych na dostawę sprzętu wojskowego. Rosja odpiera krytykę, podkreślając swoje wieloletnie stosunki bilateralne z Birmą.