Twitter zidentyfikował nowe konta rosyjskich trolli

źródło Flickr

Serwis przyznał, że nie docenił skali działania operującej z przedmieść Petersburga rosyjskiej firmy Internet Research Agency, która funkcjonowała jako tzw. fabryka trolli. Pracownicy firmy IRA zajmowali się prowadzeniem fikcyjnych kont w serwisach społecznościowych i animowaniem dyskusji promujących konkretne opcje polityczne w samej Rosji lub innych państwach, np. na Ukrainie. Bardzo aktywny, zwłaszcza w okresie amerykańskiej kampanii prezydenckiej, był także anglojęzyczny dział tej powiązanej z Kremlem spółki.

 

Jak poinformował Twitter, analitykom serwisu udało się zidentyfikować kolejne 1062 konta powiązane z Internet Reserach Agency, które szczególnie aktywne były latem i jesienią 2016 r., czyli w okresie bezpośrednio przed wyborami prezydenckimi w USA. W sumie udało się już namierzyć 3814 kont prowadzonych przez pracowników IRA. Na przestrzeni zaledwie 10 tygodni poprzedzających amerykańskie wybory z 8 listopada 2016 r. z kont tych opublikowano prawie 176 tys. tweetów, z których 8,4 proc. dotyczyło samej kampanii wyborczej. Wiele innych dotyczyło bowiem spraw pozornie niezwiązanych z bieżącą polityką, ale służyły one do zwabienia innych użytkowników, aby subskrybowali prowadzone przez rosyjskich trolli profile.

Fałszywa Amerykanka nabiera dyplomatów

Konta, które zarejestrowano na rosyjskie numery komórkowe udawały swoją nazwą albo przeciętnych Amerykanów, albo lokalne serwisy informacyjne. Największym sukcesem okazało się konto należące rzekomo do trzydziestokilkuletniej Amerykanki. Jenna Abrams uzbierała na Twitterze ponad 70 tys. followersów. W dyskusję z nią wchodzili dyplomaci, politycy i dziennikarze. Cytowały ją BBC, „Independent”, Al-Dżazira, „Washington Post” czy „USA Today”.

Problem w tym, że Jenna Abrams nigdy prawdopodobnie nie istniała. A w każdym razie nie mieszkała na terenie USA i nie była Amerykanką. Eksperci ds. lingwistyki, którzy badali konta Twitterowe powiązane z firmą IRA orzekli, że trolle znały angielski bardzo dobrze, ale nie ustrzegły się wielu kalk z języka rosyjskiego. Także Jenna Abrams. Udało jej się jednak nabrać nawet Michaela McFaula, czyli byłego amerykańskiego ambasadora w Moskwie, który naukowo zajmował się m.in. … rosyjską propagandą.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …

Boty promowały rosyjskie treści

Twitter, obok Facebook i Google, znalazły się pod lupą komisji amerykańskiego Senatu, ponieważ prowadzone przez senatorów oraz specjalnego prokuratora Roberta Muellera śledztwa w sprawie potencjalnych rosyjskich wpływów na amerykańską politykę ujawniły skalę wykorzystywania przez Rosjan serwisów społecznościowych. Giganci internetowi współpracują już rządowymi instytucjami w Waszyngtonie i same prowadzą analizy w poszukiwaniu powiązanych z Internet Research Agency profili.

Twitter poinformował też, że oprócz nowych kont prowadzonych bezpośrednio przez pracowników firmy IRA zidentyfikowano także kolejne 13,5 tys. kont automatycznych, czyli prowadzonych przez tzw. boty. To programy komputerowe, które powielają (czyli „podają dalej”) produkowane przez żywych ludzi treści, aby metodą tzw. astroturfingu zwiększyć ich zasięg. W sumie Twitter namierzył już ponad 50 tys. profili zarządzanych przez rosyjskie boty. Treści produkowane przez rosyjskich trolli, a potem powielane przez boty dotarły zatem w okresie przedwyborczym do ponad 670 tys. amerykańskich użytkowników Twittera. „Każda tego typu działalność stanowi wyzwanie dla demokratycznych społeczeństw na całym świecie. Będziemy kontynuować nasze wysiłki w celu zapobiegania takim sytuacjom” – głosi oświadczenie serwisu społecznościowego. Twitter po raz kolejny też oświadczył, że będzie w pełni współpracować w tej materii z amerykańskimi śledczymi.

Facebook sprawdzi czy rosyjskie trolle internetowe angażowały się w kampanię ws. brexitu

Amerykański serwis społecznościowy zapowiedział wczoraj (17 stycznia), że rozpoczyna dochodzenie w sprawie potencjalnego wywierania w 2016 r. przez Rosję wpływu na kampanię przed referendum na temat dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Chodzi o działania dezinformacyjne oraz wykorzystywanie tzw. internetowych trolli. O rosyjskich ingerencjach w sytuację wewnętrzną w Wielkiej …