Rosja: Twitter działa wolniej, bo nie podporządkował się władzom

Twitter, Rosja, media, TikTok, Putin, OVH, pożar, Francja, USA, Nawalny

Twitter działa od dziś w Rosji wolniej. To kara za niewspółpracowanie z władzami (Photo by Claudio Schwarz | @purzlbaum on Unsplash)

Rosyjski urząd nadzorujący media i telekomunikację rozpoczął spowalnianie prędkości Twittera na terenie Rosji. To kara za to, że serwis nie chciał usuwać treści na żądanie urzędu. Jeśli nadal się nie dostosuje, grozi mu nawet całkowita blokada.

 

 

Federalna Służba Nadzoru Łączności, Technologii Informacyjnych i Mass Mediów (Roskomnadzor) nakazał operatorom internetowym karne spowolnienie działania Twittera na wszystkich urządzeniach mobilnych w Rosji oraz na połowie komputerów stacjonarnych.

Twitter nie podporządkował się Kremlowi

To sankcja za to, że amerykański serwis odmawiał usuwania treści wskazanych przez rosyjskie władze. Jak wyliczył w swoim komunikacie Roskomnadzor – chodzi o 3168 materiałów zawierających zdaniem rosyjskich urzędników zakazane treści.

Oficjalnie ma chodzić o kwestie związane z „wzywaniem nastolatków do popełnienia samobójstwa”, zażywaniem narkotyków oraz pornografią dziecięcą. Jednak Roskomnadzor skierował do Twittera od 2017 r. ponad 28 tys. wniosków o usunięcie treści, a serwis odmówił tylko w 11 proc. przypadków.

Jak zwracają uwagę rosyjskie media niezależne, Twittera uznał, że część zakwestionowanych przez urzędników treści wcale nie kwalifikuje się jako niezgodne z prawem. Roskomnadzor żądać miał pod tym pretekstem usuwania niewygodnych dla Kremla treści politycznych, a przede wszystkich apeli o udział młodzieży w opozycyjnych manifestacjach ulicznych.

Twitter dalej nie zamierza się ugiąć pod naciskiem rosyjskich władz, wiec Roskomnadzor, który oskarża amerykański serwis o „notoryczne naruszanie ustawodawstwa rosyjskiego”, grozi dalszymi konsekwencjami, łącznie z całkowitym zablokowaniem serwisu.

Jan Zygmuntowski: Jak osiągnąć suwerenność cyfrową Unii Europejskiej?

Europejska suwerenność nie może być tylko chwytliwym hasłem, przekonuje Jan Zygmuntowski z Fundacji Instrat.

Groźby wobec Facebooka i TikToka

W Rosji pod koniec lutego przyjęto nowe przepisy, które pozwalają nakładać m.in. wysokie kary finansowe na dostawców i operatorów treści w internecie, jeśli ich działania „naruszają prawa obywateli rosyjskich”.

Na początku marca karami zagrożono m.in. Facebookowi za nieuprawnione zdaniem Roskomnadzoru usuwanie linków do artykułów z rosyjskich mediów. Amerykański serwis społecznościowy od ubiegłego roku mocniej walczy z dezinformacją, a o nią oskarżane są nierzadko właśnie media powiązane z Kremlem.

Ale urzędnicy Roskomnadzoru uznali, że Facebook jest w stosunku do treści z rosyjskich mediów szczególnie uprzedzony, a do ich oceny i moderacji miał celowo zatrudnić osoby z Ukrainy czy państw bałtyckich, rzekomo uprzedzone do Rosji. Facebook jednak to zdementował.

Z kolei w styczniu Roskomnadzor wzywał do usuwania treści TikToka, czyli najpopularniejszego obecnie wśród nastolatków serwisu społecznościowego, w którym umieszcza się krótkie nagrania wideo. W tym apelu wprost napisano, że chodzi o „kierowane do nieletnich osób wezwania do udziału w nielegalnych zgromadzeniach”. W ten sposób określano protesty w obronie uwięzionego lidera opozycji Aleksieja Nawalnego.

Izrael: Firma zajmująca się cyfrowym wywiadem twierdzi, że złamała zabezpieczenia komunikatora Signal

Signal uchodził dotąd za jeden z najbezpieczniejszych komunikatorów na świecie, a jego zabezpieczenia za niemożliwe do złamania. Ale izraelska spółka, która dostarcza między innymi technologie cyfrowe dla służb policyjnych i wywiadowczych twierdzi, że potrafi już włamać się do tej aplikacji.

 

Opracowana …

Kłopoty strony Kremla

Co ciekawe, dziś w Rosji kłopoty z działaniem miał nie tylko Twitter, ale także strony internetowe wielu instytucji państwowych, w tym nawet oficjalna strona kancelarii prezydenta Władimira Putina.

Nie był to jednak zapewne żaden hakerski atak typu DDoS (polegający na skierowaniu tak dużej liczby zapytań do serwera w jednym czasie, że ten się zawiesza) ani odwetowa akcja rosyjskich użytkowników Twittera. Przyczyną był zapewne duży pożar… we Francji.

W nocy z wczoraj (9 marca) na dziś spaliła się bowiem serwerownia firmy OVH (jednego z największych dostawców usług hostingowych) w Strasburgu. Doszczętnie spłonął jeden blok serwerów, a drugi jest poważnie uszkodzony. Ze względów bezpieczeństwa wyłączono też dwa pozostałe nienaruszonego przez ogień bloki.

Awaria dotknęła także część polskich serwisów. Przez pewien czas nie działały m.in. niektóre strony polskich instytucji państwowych, a także niektóre sklepy on-line. Założyciel i szef OVH Octave Klaba poinformował, że w pożarze na szczęście nikt nie ucierpiał, ale strażacy będą pracować na miejscu cały dzień i nie pozwoli to na włączenie na razie któregokolwiek z bloków.