„Twardy” brexit wykluczony, będą przedterminowe wybory?

Nocne obrady Izby Gmin ws. tzw. twardego brexitu, źródło twitter UK Parliament Roger Harris Handout via Reuters

Nocne obrady Izby Gmin ws. tzw. twardego brexitu, źródło twitter UK Parliament Roger Harris Handout via Reuters

Wczoraj przed północą przeciwnicy rządowej strategii negocjacyjnej ws. wyjścia Wielkiej Brytanii wygrali głosowanie w Izbie Gmin nad wykluczeniem scenariusza brexitu bez umowy stosunkiem głosów 328 do 301. Wcześniej konserwatyści stracili większość parlamentarną.

 

Brytyjskie zwracają uwagę na fakt, że we wtorek (3 września) Boris Johnson przegrał już w swoim pierwszym głosowaniu od czasu, gdy został premierem. Porażkę tę określają wręcz jako „upokorzenie” szefa rządu.

Dziś (4 września) w Izbie Gmin odbędzie się najprawdopodobniej kolejne bardzo ważne głosowanie: nad ustawą zmuszającą rząd do przełożenia terminu brexitu co najmniej na koniec stycznia przyszłego roku. W ocenie obserwatorów może to prowadzić do przeciągania procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE w nieskończoność.

Macron ostrzega Johnsona, że nie ma czasu na renegocjację brexitu

Po Berlinie przyszedł czas na Paryż. Jednak w stolicy Francji Boris Johnson nie usłyszał zapewnień o możliwości dokonania zmian w porozumieniu brexitowym. Przekaz Emmanuela Macrona współgra ze stanowiskiem Donalda Tuska oraz Komisji Europejskiej: nie ma już czasu na renegocjacje umowy …

Przedterminowe wybory parlamentarne?

Ustawa, której projekt złożyli posłowie opozycji i frakcji tzw. rebeliantów z rządzącej Partii Konserwatywnej ma na celu „zagwarantowanie, że Zjednoczone Królestwo nie wyjdzie z Unii 31 października bez umowy, chyba że parlament wyrazi na to zgodę”. Dotychczas Johnson zapewniał, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez względu na to, czy osiągnie porozumienie z Brukselą, czy nie.

Tuż po tej porażce brytyjski premier zapowiedział, że jeśli parlament zablokuje mu możliwość bezumownego brexitu, to złoży wniosek o przeprowadzenie przedterminowych wyborów parlamentarnych. “Musimy zdecydować. Ja nie chcę wyborów. Jeśli Izba Gmin przyjmie jutro tę ustawę, wyborcy będą musieli zdecydować” – oświadczył. Taki dokument wymaga jednak poparcia 2/3 deputowanych Izby Gmin.

Według ostatnich sondaży, na które powołują się media, Partia Konserwatywna prawdopodobnie wygrałaby te wybory, uzyskując 31-35 proc. poparcia i wyprzedzając Partię Pracy, która cieszy się ok. 24 proc. poparciem i Liberalnych Demokratów z 18-21 proc. głosów. Symulacje wskazują jednak, że obu partiom grożą trudności z utworzeniem koalicji umożliwiającej stabilne rządy.

Media zwracają uwagę, że w razie porażki Johnson stałby się najkrócej rządzącym premierem w historii Wielkiej Brytanii. Przypominają też, dotychczas jest nim George Canning, który zmarł w 1827 roku na zapalenie płuc po 121 dniach od objęcia stanowiska.

Wielka Brytania: Boris Johnson zarządzi przedterminowe wybory?

Przed nami kilka być może najważniejszych dni dla procesu brexitu. Wraz z rozpoczęciem nowego posiedzenia Izby Gmin opozycja chce doprowadzić do zablokowania możliwości wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez umowy. Otoczenie brytyjskiego premiera sugeruje zaś, że w odpowiedzi Boris Johnson …

Media zwracają uwagę, że przyjęta w nocy ustawa daje brytyjskiemu rządowi czas na osiągnięcie nowego porozumienia z UE na październikowym szczycie Unii, albo na uzyskanie do tego czasu zgody parlamentu na “twardy” brexit. Jeśli jednak w tym czasie (posiedzenie Rady Europejskiej zaplanowano na 17 i 18 października) nie uda się osiągnąć żadnego z tych celów, to premier Wielkiej Brytanii będzie zobowiązany poprosić szefa Rady Europejskiej o przedłużenie brexitu do końca przyszłego roku (treść takiej prośby znalazła się w projekcie ustawy). Jeśli Rada wyrazi zgodę na odroczenie, to premier będzie musiał natychmiast je wdrożyć.

Występując w Izbie Gmin jeszcze przed nocnym głosowaniem Boris Johnson zapowiedział, że jeżeli je przegra, to „nie będzie miał wyboru” i poleci do Brukseli „błagać o jeszcze jedno, bezsensowne przedłużenie” procesu wyjścia z Unii Europejskiej. Zapewnił jednak, że jest „mocno przekonany” o tym, iż nowa umowa z Unią przed 31 października jest możliwa i ostrzegł, że zablokowanie wyjścia kraju z UE bez umowy, „zaprzepaści wszelkie możliwości negocjacyjne”. Wcześniej brytyjski premier zagroził, że członkowie Partii Konserwatywnej, którzy poprą ustawę zmuszającą go do wystąpienia do Brukseli o odłożenie brexitu, zostaną wyrzuceni.

Wielka Brytania: Boris Johnson grozi partyjnym buntownikom

Opozycja w brytyjskiej Izbie Gmin chce zablokować bezumowne wyjście z Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Premier Boris Johnson grozi członkom Partii Konserwatywnej, którzy przyłączą się do opozycji, zawieszeniem w prawach członka partii.
 

Jutro (2 września) wznowione zostaną obrady Izby Gmin. Jednym …

Torysi stracili większość parlamentarną

Wcześniej tego dnia ugrupowanie premiera Johnsona straciło większość parlamentarną. Dotychczas Partia Konserwatywna rządziła na mocy porozumienia o współpracy z północnoirlandzką Demokratyczną Partią Unionistów, ale po przejściu jednego z torysów do opozycji – straciła większość w Izbie Gmin. Philip Lee w czasie wczorajszego posiedzenia zmienił bowiem miejsce – przeszedł przez salę obrad i zajął miejsce wśród deputowanych opozycyjnych Liberalnych Demokratów.  Nowe ugrupowanie Lee potwierdziło ten transfer, który pozbawił partię Johnsona większości parlamentarnej tuż przed głosowaniami ws. brexitu.

“Doszedłem do wniosku, że nie mogę już służyć swoim wyborcom i krajowi w ich najlepszym interesie jako członek konserwatystów w parlamencie” – cytują media oświadczenie Lee za agencją Reutera. “Ten konserwatywny rząd stara się agresywnie i wszelkimi sposobami doprowadzić do brexitu, który wyrządzi szkody. Naraża to życie i dobrobyt ludzi na niepotrzebne ryzyko i bezmyślnie naraża integralność Zjednoczonego Królestwa” – tłumaczył  powody swojej decyzji.

„Partia, do której dołączyłem w 1992 roku, nie jest tą samą, którą dzisiaj opuściłem” – podkreślił w komunikacie. Były deputowany partii Johnsona oskarżył jednocześnie obecny rząd o „podkopywanie siły gospodarki, demokracji i roli naszego kraju w świecie” oraz „przemyślane i świadome używanie politycznej manipulacji, zastraszania i kłamstw” w celu realizacji swoich planów. “Wierzę, że Liberalni Demokraci są w najlepszej pozycji do zbudowania jednoczącej i inspirującej siły politycznej, której potrzebujemy w celu poradzenia sobie z naszymi podziałami (…) i wyzwaniami, z którymi mierzymy się jako społeczeństwo (…)” – oświadczył Lee. 

Media przypominają, że był on posłem Partii Konserwatywnej od 2010 roku, a w rządzie Theresy May wiceministrem sprawiedliwości odpowiedzialnym m.in. za działanie wymiaru sprawiedliwości wobec nieletnich. Przed wejściem do polityki był natomiast lekarzem pierwszego kontaktu.

Dziś kolejne ważne głosowanie

Już dziś w Izbie Gmin odbędzie najprawdopodobniej głosowanie nad ustawą wymuszającą odłożenie brexitu co najmniej do 31 stycznia 2020 roku. Tymczasem Partia Konserwatywna ma do dyspozycji (uwzględniając liczbę posłów uczestniczących w głosowaniach, czyli bez nieobejmującego swoich mandatów północnoirlandzkiego Sinn Fein ani spikera i jego zastępców) 309 głosów w 650-osobowym parlamencie. Media podają, że Partia Pracy ma 245, Szkocka Partia Narodowa 35, Liberalni Demokraci 15, DUP 10, Grupa Niezależna na rzecz Zmiany ma pięciu deputowanych, Walijska Partia Narodowa czterech, a Zieloni – jednego. Ponadto 15 posłów jest niezrzeszonych.

Wielka Brytania: Ruszyła wielka rządowa kampania informacyjna o brexicie

Wciąż nie wiadomo, w jakiej formie odbędzie się brexit, ale brytyjski rząd uruchomił już największą od czasów II wojny światowej kampanię informacyjną, która ma przygotować społeczeństwo na opuszczenie Unii Europejskiej. Obecny termin brexitu został ustalony na 31 października, choć już …