Turcja: Kontrowersyjna ustawa o mediach społecznościowych przyjęta

Nowe tureckie przepisy o regulacji treści w serwisach społecznościowych są bardzo restrykcyjne, obrońcy praw człowieka mocno je krytykują (Photo by bruno neurath-wilson on Unsplash)

Nowe tureckie przepisy o regulacji treści w serwisach społecznościowych są bardzo restrykcyjne, obrońcy praw człowieka mocno je krytykują (Photo by bruno neurath-wilson on Unsplash)

Turecki parlament przyjął kontrowersyjną ustawę regulującą media społecznościowe. Zdaniem opozycji ułatwi ona władzom kontrolowanie treści publikowanych w internecie.

 

Parlament przyjął kontrowersyjne prawo dziś (29 lipca) rano. Nakłada ono na zagraniczne serwisy społecznościowe o liczbie użytkowników przekraczającej w Turcji 1 mln obowiązek założenia tam lokalnego przedstawicielstwa.

Zadaniem takiego biura miałaby być współpraca z tureckimi władzami przy „regulacji treści” pojawiającej się w serwisach społecznościowych. Oficjalnie – według rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) – nowe prawo ma „skończyć z obelgami, bluźnierstwami i nękaniem poprzez media społecznościowe”, ale opozycja i niezależne organizacje obawiają się, że okaże się de facto młotem na wolność słowa i swobodę wypowiedzi.

Przepisy bardzo szeroko interpretują bowiem kwestię „obelg, bluźnierstw i nękania”, a jednocześnie nakładają obowiązek bardzo szybkiego usuwania z internetu zakwestionowanych przez władze treści przy jednoczesnym ustanowieniu bardzo wysokich grzywn ma ewentualne opóźnienia w działaniu. Zagraniczne platformy społecznościowe mają też natychmiast wykonywać wyroki tureckich sądów.

Dodatkowo, przedstawicielstwa serwisów społecznościowych mają zachowywać wiele danych do ewentualnego wglądu przez służby państwowe. Oprócz grzywien, przewidywane kary za nieprzestrzeganie nowych obowiązków to blokowanie niepokornym serwisom reklam lub spowolnienie przepustowości sieci nawet o 90 proc.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 października.

Wielki atak hakerski na Twittera. Fałszywe posty z prawdziwych kont Obamy, Bidena, Gatesa czy Muska

Nieznani hakerzy przypuścili wczoraj (15 lipca) wieczorem polskiego czasu wielki atak hakerski na Twittera i przejęli kontrolę nad prawdziwymi kontami amerykańskich polityków, miliarderów czy wielkich spółek. Dzięki temu wyłudzili od internautów pieniądze.

Obrońcy praw człowieka: To początek cenzury internetu

Nową turecką ustawę skrytykowała już broniąca praw człowieka międzynarodowa organizacja Human Rights Watch, która uznała, że przepisy „sygnalizują nadejście nowej mrocznej ery cenzurowania w Turcji internetu.” I przypomniałam, że turecki prezydent Recep Tayyip Erdoğan nazywał już w przeszłości media społecznościowe „niemoralnymi”.

HRW zwraca też uwagę nie tylko na konieczność szybkiego usuwania treści, które władze arbitralnie uznają za niewłaściwe, ale również na obowiązkowe przechowywanie danych o użytkownikach, co może posłużyć władzom do prześladowania opozycji.

Z kolei Amnesty International uznała zaś nową ustawę za „najnowszy i chyba najbardziej nachalny atak na swobodę wypowiedzi w Turcji”. „Teraz władze Turcji będą mogły dużo sprawniej kontrolować różne treści w internecie i karać za nie. Wzrosło mocno ryzyko poważnych konsekwencji za krytykowanie władz lub nawet prezentowanie przeciwstawnych opinii” – ocenił Andrew Gardner, który zajmuje się w AI sprawami tureckimi.

Informacja o przyjęciu nowej ustawy została co ciekawe ogłoszona po raz pierwszy… na Twitterze na oficjalnym koncie partii AKP. Na razie jednak sam Twitter nie odniósł się do nowych tureckich przepisów. Głosu nie zabrali też szefowie czy przedstawiciele Facebooka i Google.

Tymczasem rzecznik prasowy prezydenta Erdoğana Ibrahim Kalin zapewnił, że nowe prawo nie będzie wykorzystywane do cenzurowania czegokolwiek, a jedynie ma stworzyć pierwsze w Turcji przepisy regulujące działania mediów społecznościowych. Obrońców praw człowieka te zapewnienia jednak nie przekonują.

W najnowszym tzw. raporcie przejrzystości Twittera, obejmującym pierwszą połowę 2019 r. Turcja zajęła pierwsze miejsce pod względem żądań usunięcia treści. Wysunęła ich bowiem ponad 6 tys. Zaś w styczniu bieżącego roku po prawie trzech latach turecki sąd zniósł zakaz korzystania z internetowej encyklopedii Wikipedia.