Przyspieszone wybory w Turcji?

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: tccb.gov.tr

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, źródło: tccb.gov.tr

Prezydent Turcji Recep Teyyip Erdoğan chce rozszerzenia swoich uprawnień. Jeżeli parlament się nie zgodzi, to jego partia ma rozwiązać parlament i rozpisać przyspieszone wybory.

 

Dziś (12 stycznia) Mustafa Sentop z rządzącej Turcją Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zabrał głos ws. rządowych planów reformy konstytucyjnej. Poseł stwierdził, że jeżeli parlament nie przyjmie zmian proponowanych przez rząd, to konieczne będzie jego rozwiązanie i rozpisanie przyspieszonych wyborów, nawet jeżeli „nikt nie będzie tego chciał”..

Prezydent chce władzy

Recep Tayyip Erdoğan jest współzałożycielem AKP i twórcą jej obecnej potęgi w Turcji. Od czasu, gdy w 2014 r. przestał być premierem i został prezydentem, dąży do zwiększenia władzy urzędu głowy państwa i stworzenia w kraju systemu prezydenckiego.

W takim systemie, w przeciwieństwie do np. Polski, to prezydent, wybierany w wyborach bezpośrednich, jest szefem rządu i sprawuje władzę wykonawczą. Premier ma znacznie ograniczone uprawnienia, jak we Francji lub w ogóle nie ma takiego stanowiska, jak w USA.

Obecnie w Turcji panuje ustrój parlamentarny, podobny do polskiego. Władzę wykonawczą sprawuje premier, którego nominuje partia lub koalicja, której udało się uzyskać większość w parlamencie – obecnie jest nim Binali Yıldırım z AKP, który jest także przewodniczącym partii.

Tak przynajmniej wygląda sytuacja z formalnego punktu widzenia. Praktycznie zaś Erdoğan ściśle kontroluje swoją partię i to on w niej o wszystkim decyduje. On też podejmuje decyzje o tym, kto jest premierem i to on zdecydował o objęciu stanowiska przez Yıldırıma po tym, jak popadł w konflikt z jego poprzednikiem Ahmetem Davutoğlu.

Rozszerzenie władzy

Prezydent chce kilku zmian. Po pierwsze, chce móc znowu jako prezydent być przewodniczącym partii. Po drugie, to on by wybierał ministrów i ich dymisjonował, bez udziału premiera. Po trzecie, mógłby być prezydentem jeszcze przez dwie kadencje, łącznie kolejne 12 lat, do 2029 r., a także wprowadzać stan wyjątkowy i przygotowywać budżet. Prócz tego, prezydent proponuje kilkanaście innych zmian w konstytucji, w tym np. obniżenie wieku pasywnego prawa wyborczego do 18 lat z obecnych 25 lat.

Rozszerzenie władzy musi jednak zdobyć poparcie większości konstytucyjnej w 550-osobowym Wielkim Zgromadzeniu Narodowym Turcji (tureckim parlamencie). Oznacza to konieczność uzyskania 367 głosów za zmianami.

Obecnie AKP ma samodzielną większość w Wielkim Zgromadzeniu, ale nie wystarczy ona do przeforsowania zmian bez poparcia innych partii. Partia kontroluje 317 posłów, więc potrzebuje zdobyć poparcie jeszcze kolejnych 50 deputowanych.

Udało im się już zdobyć poparcie Partii Ruchu Narodowego (MHP), ale to wciąż za mało. MHP ma tylko 38 posłów, a pozostałe ugrupowania opozycyjnie nie chcą zmian umacniających Erdoğana.

Debata i referendum

Obecnie nad zmianami obraduje parlament. Debaty potrwają do 24 stycznia, jako że każdy punkt zmian będzie omawiany oddzielnie i poddany głosowaniu.

Każdy z tych punktów, który uzyska poparcie większości, będzie włączony w ostateczny pakiet reform. Jeżeli na koniec cały pakiet AKP uzyska poparcie większości konstytucyjnej to będzie go można przyjąć od razu, w przeciwnym razie rozpisane będzie referendum konstytucyjne. Jednak Erdoğan zapowiedział, że będzie chciał referendum nawet w przypadku uzyskania większości konstytucyjnej, ze względu na wiążący się z nim mandat społeczny.