Tunezja: Pierwszy raz w historii kobieta obejmie stanowisko premiera

Sytuacja polityczna i gospodarcza w Tunezji jest bardzo napięta, źródło: Wikipedia, fot. Amy Keus (CC BY-SA 2.0)

Sytuacja polityczna i gospodarcza w Tunezji jest bardzo napięta, źródło: Wikipedia, fot. Amy Keus (CC BY-SA 2.0)

Prezydent Kais Saied nominował na szefową nowego rządu Najlę Bouden Romdhane. Będzie ona pierwszą w historii Tunezji kobietą na tym stanowisku. Sformowanie nowego rządu ma pomóc zakończyć kryzys polityczny, jaki panuje w kraju od dwóch miesięcy.

 

„Chcę w ten sposób uhonorować tunezyjskie kobiety” – tłumaczył w opublikowanym w internecie nagraniu Kais Saied. Wskazana przez tunezyjskiego prezydenta na stanowisko szefowej rządu Najla Bouden Romdhane była już członkinią kilku rządów, sprawując funkcję minister ds. szkolnictwa wyższego. Teraz zaś została 10. premierem od czasu obalenia w 2011 r. dyktatora Zajn Al-Abidina Ben Alego.

Nowa szefowa rządu jest z wykształcenia geologiem i profesorem Narodowej Szkoły Inżynieryjnej w Tunisie. Wykształcenie w zakresie nauk o Ziemi zdobywała we Francji. „Chciałbym, aby nowa premier zabrała się do szybkie sformowania rządu, straciliśmy już wiele czasu” – powiedział Saied.

Kryzys demokracji w Tunezji. Prezydent zdymisjonował rząd i zawiesił parlament

„Przechodzimy przez najdelikatniejszy moment w historii Tunezji”, powiedział prezydent Kajs Saied.

Tunezja w kryzysie gospodarczym i politycznym

Tunezja bowiem nie ma rządu od ponad dwóch miesięcy. 25 lipca prezydent zdymisjonował bowiem gabinet Hiszama Meszisziego, a także zawiesił parlament i przejął całość władzy wykonawczej w kraju. Od tej pory zarządzał państwem wydając dekrety.

Zrobił to tłumacząc się nieudolnością i skorumpowaniem stworzonego przez polityków konserwatywnej partii Ennahda (Odrodzenie) rządu. W Tunezji bowiem od kilku lat lat narasta kryzys gospodarczy, który wzmocniła jeszcze pandemia COVID-19, utrudniająca uzyskiwanie dochodów z bardzo ważnej dla tunezyjskiej gospodarki turystyki.

To przekłada się na wysokie bezrobocie (zwłaszcza na terenach z dala od wybrzeża), galopującą inflację, rosnący poziom korupcji i nepotyzmu oraz wiele innych problemów. Do tego pandemia COVID-19 doprowadziła tego lata do rekordowej liczby nowych zakażeń koronawirusem oraz zgonów z tego powodu.

Trudna sytuacja, w której liczba zakażeń koronawirusem rośnie coraz szybciej, doprowadziła do wybuchu na przełomie grudnia i stycznia – dokładnie w 10. rocznicę „jaśminowej rewolucji”, która obaliła w Tunezji dyktaturę i zapoczątkowała Arabską Wiosnę – wielkich ulicznych antyrządowych protestów.

Tunezja: Prezydent przedłuża zawieszenie parlamentu bezterminowo

Tunezyjski prezydent Kais Saied zawiesił 25 lipca parlament na 30 dni. Teraz przedłużył to już bez podawania terminu zakończenia. Głowa państwa tłumaczy to „ratowaniem państwa przed upadkiem”, ale zwolennicy rządu oskarżają go o zamach stanu.

 

Na mocy lipcowej decyzji prezydenta Kaisa …

Prezydent ignoruje konstytucję

Tymczasem rosnąca popularność urzędującego od października prezydenta Saieda – wcześniej profesora prawa i specjalisty w dziedzinie praw człowieka, który był współautorem konstytucji z 2014 r. – popchnęła go do odwołania rządu i przejęcia – jak zapewniał tymczasowo – całości władzy.

Ale wbrew obietnicom po upływie 30 dni nowego rządu nie było, a parlament nie został odwieszony. Stan wyjątkowy został zaś przedłużony. Opozycja zaczęła więc wprost oskarżać go o dokonanie zamachu stanu.

Część z osób, która jeszcze kilka dni temu manifestowało na ulicach tunezyjskich miast radość z tego, że prezydent „rozprawił się ze skorumpowaną klasą polityczną”, teraz zaczęła protestować przeciw zawłaszczaniu przez niego władzy.

Sytuacja zaogniła się jeszcze po tym, jak w ubiegłym tygodniu Kais Saied ogłosił, że będzie się stosował tylko do części zapisów konstytucji, której był współautorem. Oznaczało to m.in. kontynuację zarządzania państwem poprzez wydawanie dekretów.

Tunezja: Wielkie protesty i ponad 600 zatrzymanych. Kraj wrze w 10. rocznicą rewolucji, która rozpoczęła Arabską Wiosnę

Tunezyjczycy są rozczarowani tempem reform, mimo, że od rewolucji, która obaliła dyktaturę minęła już dekada.

Opozycja wzywa do ulicznych protestów

Wzmogły się więc zarówno presja ze strony opozycji, jak i społeczności międzynarodowej, do której Tunezja zwróciła się o pomoc w ustabilizowaniu gospodarki. Przewodniczący parlamentu i jednocześnie lider Ennahdy Raszid Ghannuszi wezwał swoich zwolenników do przeciwstawienia się prezydentowi.

„Nie ma już alternatywy wobec walki o demokrację. Ale naturalnie mam na myśli wyłącznie walkę pokojowymi metodami. Wzywamy więc ludzi do pokojowego demonstrowania swojego sprzeciwu wobec powrotu w Tunezji dyktatury” – powiedział.

Mianowanie przez prezydenta nowej premier jest więc odpowiedzią na pogłębienie się kryzysu politycznego. Wydaje się już jednak mało prawdopodobne, aby to pomogło uspokoić sytuację w Tunezji.