TSUE: Wysłuchanie stron ws. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego

wielka sala rozpraw TSUE, źródło TSUE

Wielka sala rozpraw TSUE, źródło: TSUE

Ponad dwie godziny trwała przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu rozprawa w sprawie zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Komisja Europejska oraz polski rząd przedstawiały swoje stanowiska na ten temat.

 

Wniosek w sprawie wprowadzenia tzw. środków tymczasowych (zawieszenia działania Izby Dyscyplinarnej do czasu zakończenia procedury naruszenia praworządności) Komisja Europejska złożyła w styczniu. Dziś (9 marca) stron sporu wysłuchała złożona z 15 sędziów Wielka Izba TSUE.

KE: Izba Dysycplinarna nie może być uznana za niezależną i bezstronną

Komisję Europejską wsparły w tym sporze Belgia, Dania, Finlandia, Holandia i Szwecja. Przedstawiciele tych krajów mieli prawo zabrać głos obok przedstawiciela KE. Komisję reprezentował jej pełnomocnik Saulius Kaleda, który jest także współpracownikiem Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. To od przedstawienia przez niego wniosku do TSUE rozpoczęło się wysłuchanie stron.

„Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie może być uznana za organ niezależny i bezstronny. Wbrew temu, co sądzi rząd polski, wniosek nie dotyczy zawieszenia działalności samego SN. KE chce, aby sądy mogły korzystać z gwarancji do czasu wyroku w głównej sprawie” – mówił przedstawiciel KE.

Dodał również, że Izba Dyscyplinarna nadal orzeka w sprawie sędziów sądów powszechnych i sędziów Sądu Najwyższego, a to „wywiera skutek na cały system sądowniczy w Polsce.” „Sporne przepisy są nadal stosowane w praktyce. Polski rząd nie przedstawił też żadnych argumentów, że wnioskowane środki nie są konieczne dla ochrony niezawisłości sądów. Nie może także powoływać się na argument, że tymczasowe zawieszenie przepisów narusza gwarancje niezależności i niezawisłości względem samej Izby Dyscyplinarnej” – podkreślił Kaleda.

KE wnioskuje do TSUE o zawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN

KE podjęła decyzję o wystąpieniu do TSUE z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych ws. nowego systemu dyscyplinarnego stosowanego wobec polskich sędziów. Jest bowiem zdania, że negatywnie wpływa on na prawo sędziów do obrony i nie zapewnia Izbie niezależności. 

Ministerstwo Sprawiedliwości: Nie ma przesłanek dla środków tymczasowych

Stanowiska polskiego rządu broniła w Luksemburgu wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Podtrzymała przy tym wszystkie prezentowane dotąd przez władze w Warszawie argumenty. Przede wszystkim przekonywała, że stan prawny w Polsce od momentu złożenia skargi KE do TSUE do momentu złożenia wniosku o środki tymczasowe nie uległ żadnym zmianom. Oceniła, że oznacza to „brak przesłanek do zastosowania środków tymczasowych”.

„Jeśli TSUE przychyli się do wniosku KE, to w efekcie nie będzie można pociągnąć do odpowiedzialności w ramach postępowań dyscyplinarnych nie tylko sędziów, ale też przedstawicieli innych zawodów prawniczych – adwokatów, komorników, prokuratorów czy notariuszy.  W ocenie rządu polskiego KE w żaden sposób nie udowodniła braku niezawisłości Izby Dyscyplinarnej. Sąd nie może opierać się na domniemaniach, ale na faktach” – mówiła polska wiceminister.

Dalkowska przypomniała też stanowisko polskiego rządu mówiące, że „polskie władze zdecydowały się na reformę systemu dyscyplinarnego, bo nie funkcjonował on dobrze i powodował patologie, jak przedawnienia postępowań dyscyplinarnych sędziów.” „Ta reforma, zapoczątkowana zmianą trybu wyboru do KRS, zmianą systemu dyscyplinarnego, zmierza do tego, aby zagwarantować sędziom niezależność, niezawisłość i nieusuwalność z zawodu. Tymczasem przez lata funkcjonowania systemu sprawiedliwości w Polsce nie było obiektywnych kryteriów awansów sędziowskich i nie było obiektywnych kryteriów wyboru do KRS” – stwierdziła.

Wiceszefowa resortu sprawiedliwości oceniła też, że „wniosek KE wkracza w materię ustawodawczą państwa polskiego i ustroju Sądu Najwyższego oraz narusza zasadę nieusuwalności sędziów.”

Minister sprawiedliwości broni ustawy dyscyplinującej sędziów

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bronił wczoraj w Senacie spornej ustawy “kagańcowej”. Przedstawiając stanowisko rządu w tej sprawie stwierdził, że głównym problemem polskiego sądownictwa jest „rozrośnięta i rozbuchana korporacja”.

Stowarzyszenie „Iustitia”: Wobec sędziów są w Polsce stosowane represje

Prezentacji stanowisk KE oraz polskiego rządu przysłuchiwali się w Luksemburgu przedstawiciele Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, którzy uczestniczą w procesie jako obserwatorzy. Poparli oni wniosek KE o zawieszenie Izby Dyscyplinarnej. „Ten wniosek wynikał z czynności, podejmowanych przez Izbę Dyscyplinarną, jak też rzeczników dyscyplinarnych w stosunku do sędziów stosujących bezpośrednio orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości z 19 listopada 2019 r. To z uwagi na tę falę represji wobec sędziów, którzy stosują prawo europejskie, pojawił się ten wniosek” – mówiła przedstawicielka „Iustiti” sędzia Monika Frąckowiak.

Przypomniała też, że „sędzia Paweł Juszczyszyn został zawieszony w czynnościach właśnie przez Izbę Dyscyplinarną z uwagi na to, że dociekał, czy sędzia powołany przez nowy KRS jest rzeczywiście sędzią niezależnym i został powołany prawidłowo.” Sam sędzia Juszczyszyn stwierdził natomiast, że jest „namacalnym dowodem tego, jak działa Izba Dyscyplinarna”.

„Zostałem odsunięty od orzekania z obniżeniem niemal połowy wynagrodzenia za wykonanie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE. Działania podjęte wobec mnie i wielu sędziów, które są opisane w raporcie >>Iustitii<< pt. >>Wymiar sprawiedliwości pod presją<<, mają przede wszystkim wywołać efekt mrożący. One nie tylko uderzają w tych sędziów europejskich, którzy już bezpośredni są dotknięci represjami, ale mają spowodować ograniczenia działalności niezależnej, niezawisłej przez innych sędziów” – powiedział sędzia Juszczyszyn

Co dalej?

TSUE po wysłuchaniu stron powinien teraz wydać decyzję o tym, czy nakaże zastosowanie środków tymczasowych (np. zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej do czasu ostatecznego rozpatrzenia sprawy). We wniosku KE nie znalazła się kwestia nałożenia na Polskę ewentualnych kar finansowych za naruszenie ustawą o Izbie Dyscyplinarnej praworządności, ale Bruksela zarezerwowała sobie prawo do ich nałożenia, gdyby Warszawa nie uszanowała stanowiska TSUE.

Trybunał nie ma żadnego wiążącego terminu na wydanie swojej decyzji, ale nieoficjalne źródła w Luksemburgu informowały polskich dziennikarzy, że „sprawa jest na tyle ważna, że powinny to być raczej tygodnie niż miesiące”. Potem informowano nawet, że decyzja może zapaść jeszcze w marcu.

Senat planuje prace nad sporną ustawą dyscyplinującą sędziów

List do Komisji Weneckiej, spotkanie z wiceszefową KE Věrą Jourovą i debatę z udziałem m.in. zagranicznych gości przewiduje marszałek Senatu Tomasz Grodzki w ramach senackich prac nad sporną ustawą o sądach – przekazał Onet powołując się na nieoficjalne informacje.