TSUE: Pytania polskich sędziów o dyscyplinarki są niedopuszczalne

TSUE, fot. Valeria Fernandez Astaburuaga [Flickr]

TSUE, fot. Valeria Fernandez Astaburuaga [Flickr]

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że pytania sądów z Łodzi i Warszawy o system dyscyplinarny były niedopuszczalne i odmówił udzielenia na nie odpowiedzi. Ale jednocześnie uznał: nie można karać sędziów za wystąpienie do TSUE, co groziło autorom pytań.

 

Licząca 15 sędziów wielka izba Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu odpowiadała w czwartek na pytania prejudycjalne sądów z Łodzi i Warszawy. Sprawa dotyczyła nowego systemu dyscyplinowania polskich sędziów i jego zgodności z prawem unijnym.

Po zmianach z 2018 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powołuje zarówno sędziów sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji, jak i krajowych rzeczników dyscyplinarnych. Głównym sądem dyscyplinarnym w kraju została Izba Dyscyplinarna SN. Upolityczniona KRS obsadziła ją m.in. dawnymi prokuratorami z nominacji Zbigniewa Ziobry i prawnikami powiązanymi z PiS.

„Przepisy dają ministrowi sprawiedliwości niemal nieograniczoną władzę. Jednocześnie ograniczono gwarancje procesowe, co zbliża postępowania do modelu inkwizycyjnego. Sądownictwo dyscyplinarne może stać się narzędziem do usuwania osób wydających wyroki niepodobające się władzy” – napisała do Trybunału sędzia z Łodzi Ewa Maciejewska. Podobnego zdania był sędzia z Warszawy Igor Tuleya. Oboje zapytali, jak nowe przepisy mają się do ciążącego na państwach UE obowiązku zapewnienia skutecznej ochrony sądowej.

„Skierowane pytania mają charakter generalny, wskutek czego wnioski o wydanie orzeczenia należy uznać za niedopuszczalne” – orzekł w czwartek Trybunał. Zauważył, że sądy krajowe mogą wystąpić do TSUE z pytaniami o wykładnię przepisów unijnych, gdy wykładnia jest niezbędna do wydania wyroku. Toczący się przed sądami spór musi zaś wiązać się z prawem unijnym, a w tym przypadku tak nie było.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA. Kolejny rekord zakażeń w Polsce

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Sędzia Maciejewska zadała pytania w wytoczonej skarbowi państwa sprawie o zapłatę ponad 2 mln zł. Tuleya swoje skierował w sprawie karnej trzech mężczyzn, których prokuratura oskarżyła o wzięcie zakładnika. Oboje uważali, że wyrok niekorzystny dla skarbu państwa lub prokuratury narazi ich na dyscyplinarki. – Sądy żywią jedynie subiektywne obawy, które się nie urzeczywistniły w postaci wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i pozostają hipotetyczne – uznał wcześniej rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew. Rzecznik, polski rząd oraz Komisja Europejska wystąpiły o uznanie pytań za niedopuszczalne.

„Kompromitacja prawnicza sędziów kierujących te pytania i dowód, ze kierowali się wyłącznie motywami politycznymi” – skomentował w czwartek orzeczenie TSUE wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Po zadaniu pytań rzecznicy dyscyplinarni Ziobry wszczęli wobec sędziów postępowania wyjaśniające. Ich zdaniem pytania do TSUE mogły być „ekscesem orzeczniczym”. Dotąd nie postawiono autorom pytań jakichkolwiek zarzutów. Według TSUE taka sytuacja byłaby niedopuszczalna.

„Nie jest dopuszczalne, aby przepisy krajowe narażały sędziów na ryzyko wszczęcia wobec nich postępowania dyscyplinarnego za zadanie pytań TSUE” – podkreślił w czwartek unijny Trybunał. Zdaniem TSUE uderzyłoby to w prawo sędziów do kierowania pytań i sprawowania swojej funkcji. „Zagwarantowanie, by sędziowie nie byli narażeni na sankcje dyscyplinarne z powodu skorzystania z tego uprawnienia, stanowi gwarancję nierozerwalnie związaną z niezawisłością sędziowską”.

Osobne postępowanie w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego zainicjowała Komisja Europejska. Bruksela wystąpiła do TSUE o zawieszenie Izby Dyscyplinarnej. Trybunał może rozpoznać wniosek w najbliższym czasie. „Można mieć nadzieję, że o czwartkowym rozstrzygnięciu zdecydowały względy proceduralne, a do problemu merytorycznego TSUE powróci w odrębnej sprawie zawisłej przed TSUE ze skargi Komisji Europejskiej” – skomentował Stanisław Zabłocki, sędzia SN w stanie spoczynku.

Koronawirus: Kto w Europie kupił sprzęt medyczny z Chin?

Koronawirus: Kto w Europie skorzystał już z pomocy Chin?