Trzaskowski zebrał ponad 1,6 mln podpisów na listach poparcia

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook], wybory prezydenckie

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook]

Choć termin złożenia w PKW list z wymaganymi 100 tys. podpisów poparcia pod kandydaturami uczestników wyścigu do Pałacu Prezydenckiego upływa jutro, to Rafał Trzaskowski składa je już dziś. Kandydat PO poinformował, że zebrał 1,6 mln podpisów.

 

Jedyny nowy kandydat w trudniejszej sytuacji

Rafał Trzaskowski, który zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską (jako kandydatka PO startowała w wyborach wyznaczonych na 10 maja, które się nie odbyły), jako jedyny nowy nowy kandydat w wyborach prezydenckich rozpisanych na 28 czerwca, do piątego czerwca musiał zarejestrować w Państwowej Komisji Wyborczej swój komitet wyborczy, co wymagało zebrania tysiąca podpisów jego zwolenników.

Zgodnie z kalendarzem wyborczym do 10 czerwca musi natomiast zebrać kolejne co najmniej 100 tys. podpisów i listy poparcia z tymi podpisami złożyć w PKW. Komisja zarejestruje go jako kandydata na urząd prezydenta dopiero po stwierdzeniu prawidłowości złożonych przez niego dokumentów.

Pozostali kandydaci, którzy przeszli już tę procedurę przed majowym terminem wyborów, są – na mocy ustawy o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego  – zwolnieni z ponownego zbierania podpisów, ponieważ zostały uznane te zebrane poprzednio.

Trzaskowski za Kidawę – Koalicja Obywatelska ma nowego kandydata na prezydenta

Po spadku w sondażach Kidawy-Błońskiej, Koalicja Obywatelska ma nowego kandydata na prezydenta.

Trzaskowski ma już ponad milion podpisów i hasło wyborcze

Kandydat PO na najwyższy urząd w państwie poinformował, że zebrał 1,6 miliona podpisów i złoży je w PKW, która zarejestrowuje Trzaskowskiego jako oficjalnego kandydata KO w czerwcowych wyborach na prezydenta RP.

„Silny prezydent, wspólna Polska” – hasło, pod jakim do wyborów pójdzie kandydat KO przedstawili na wczorajszej konferencji prasowej szef sztabu Rafała Trzaskowskiego poseł Cezary Tomczyk i posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz. Oboje tłumaczyli, że to hasło jest odpowiedzią na diagnozę stawianą przez Polaków.

Gasiuk-Pihowicz podkreśliła, że uczestnicy spotkań wyborczych Polacy wielokrotnie powtarzali, że „mają dość podziałów, wyzwisk, afer, osłabiania pozycji Polski w UE czy słabego prezydenta”. “To hasło wyborcze jest odpowiedzią na to, co słyszeliśmy na ulicach polskich miast i miasteczek” – zapewniła.

Także Tomczyk zwracał uwagę, że hasło „Silny prezydent, wspólna Polska” powstało w odpowiedzi na diagnozę, którą politycy jego ugrupowania słyszą na polskich ulicach.“ To odpowiedź na `mamy dość`. Odpowiedzią na `mamy dość` musi być ktoś, kto zapewni siłę i wspólnotę” – wyjaśniał Tomczyk genezę hasła wyborczego kandydata KO.

Wybory prezydenckie: Co obiecuje Trzaskowski?

Rafał Trzaskowski zapowiedział, że jego pierwszą inicjatywą ustawodawczą, jeśli zostanie prezydentem, będzie projekt podniesienia nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB.

Hołownia: Świeżego, wysportowanego kandydata dowieziono przed metę busikiem

“Na pięć kilometrów przed metą przyjechał busik, który wypakował świeżego, wysportowanego kandydata. Dołączył do wyścigu, który trwa już od dłuższego czasu” – powiedział o Rafale Trzaskowskim jego konkurent Szymon Hołownia (niezależny kandydat na prezydenta) tuż po starcie (4 czerwca) nowego kandydata PO w prezydenckich wyborach wyborach.

Najnowsze sondaże: Faworytem wciąż urzędujący prezydent

Faworytem w nadchodzących wyborach  pozostaje wciąż urzędujący prezydent Andrzej Duda, ale jego notowania w sondażach ostatnio słabły. Wczoraj (8 czerwca) opublikowano jednak sondaż CBOS, z którego wynika, że chęć oddania głosu na urzędującego prezydenta deklaruje niemal połowa 48,6 proc. badanych. Taki wynik może ponownie obudzić nadzieję rządzącej partii na reelekcję jej kandydata. Na drugim miejscu, ale daleko Andrzejem Dudą znalazł się Rafał Trzaskowski z 16,2 proc. poparciem, a na trzecim Szymon Hołownia z wynikiem 10,7 proc. głosów.

Na prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza zamierza głosować 4,3 proc. badanych, o jeden punkt procentowy mniej uzyskuje kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak (4,2 proc.), a  Robert Biedroń (Lewica) otrzymał 1,8 proc. Pozostali kandydaci na najwyższy urząd w państwie zdobyli poparcie na poziomie błędu statystycznego. W podawanych wynikach badań od pewnego czasu nie uwzględnia się w związku ani Marka Jakubiaka, Mirosława Piotrowskiego, Pawła Tanajny ani Stanisława Żółtka. Ich poparcie oscyluje bowiem przeważnie najwyżej wokół jednego procenta. Wciąż jednak 10,7 proc. respondentów nie wie, na kogo odda swój głos w wyborach, choć mają się one odbyć za niecałe 20 dni.

Z najnowszego sondażu IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika co prawda taka sama kolejność kandydatów, ale obecny prezydent, utrzymując pierwsze miejsce, ma jednak tu i poparcie słabsze i dystans do konkurentów mniejszy. Na Andrzeja Dudę chce bowiem głosować 42,7 proc. badanych, a na kandydata KO – 26,6 proc. W porównaniu z badaniem sprzed tygodnia poparcie dla Dudy wzrosło o 0,4 pkt. proc., a dla Trzaskowskiego o 3,4 pkt. proc.

Trzecie miejsce zajął również w tym sondażu Szymon Hołownia, na którego wskazało 7,7 proc. ankietowanych. Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz uzyskał 7,4 proc. głosów badanych (spadek o 1,9 pkt proc.), Krzysztof Bosak – 6,9 proc. (wzrost o 2,9 pkt proc.), a Robert Biedroń – 3,4 proc. (wzrost o 0,7 pkt proc.). Odpowiedź „trudno powiedzieć” wybrało 5,2 proc., to o 1,9 pkt proc. mniej niż w poprzednim badaniu.

Andrzej Duda traci w sondażach

Prezydent Andrzej Duda z sondażu na sondaż traci poparcie.

Jeden z wcześniejszych sondaży wskazywał nawet przegraną Dudy w II turze

Od czasu, gdy do prezydenckiego wyścigu dołączył Trzaskowski, wyniki sondaży wskazują na utrzymującą się mniej więcej taką samą kolejność: Duda, Trzaskowski, Hołownia, Kosiniak-Kamysz i Biedroń. Jednak wskaźniki poparcia dla poszczególnych kandydatów nie są niezmienne więc dystanse między nimi są raz mniejsze, raz większe.

Z badania przeprowadzonego przez PBS na zlecenie zespołu naukowców z Uniwersytetu SWPS i opublikowanego 1 czerwca po raz pierwszy wynikało nawet, że obecny prezydent nie tylko przegrywa w drugiej turze, ale aż z dwoma kandydatami: Rafałem Trzaskowskim (43 do 57 proc.) i – jeszcze wyraźniej – z Szymonem Hołownią (39 do 61 proc.).

Urzędujący prezydent wygrałby I turę wyborów prezydenckich, ale tylko z 32-proc. poparciem (o 3 pkt. proc. mniej niż w poprzednim badaniu przeprowadzonym 19-20 maja). Natomiast o wejście do drugiej tury musieliby walczyć Rafał Trzaskowski (25 proc. poparcia, wzrost o 4 pp.) i Szymon Hołownia (22 proc., wzrost o 3 pp.).

Pozostali kandydaci nie przekroczyli w tym badaniu granicy 10 proc.: trzeciego w tym rankingu Krzysztofa Bosaka (Konfederacja) popiera dziewięć procent pytanych., Roberta Biedronia (Lewica) sześć procent., a Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL) – pięć procent.

Wyniki sondażu Instytutu Badań Pollster z końca maja wskazują, że w drugiej turze Andrzej Duda wygrałby z Rafałem Trzaskowskim, choć jego przewaga byłaby już niewielka. Na urzędującego prezydenta zagłosowałoby bowiem 51,32 proc. wyborców, a na Trzaskowskiego – 48,68 proc. W opublikowanym tydzień wcześniej sondażu PBS różnica między obecnym prezydentem i pozostałymi kandydatami była jeszcze dość wyraźna: 35 proc. ankietowanych oddałoby swój głos na Andrzeja Dudę, 21 proc. na Rafała Trzaskowskiego, a 19 proc. – na Szymona Hołownię.

Największy spadek poparcia dla urzędującego prezydenta odnotowano jednak w badaniu pracowni Kantar opublikowanym 21 maja. Choć chęć głosowania na Andrzeja Dudę  wyraziło wtedy 39 proc. pytanych, było to aż o 20 pkt. proc. mniej niż miesiąc wcześniej (w kwietniu notowano 59 proc. poparcie). Drugie miejsce w tym badaniu zajął Rafał Trzaskowski, który zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską i uzyskał 18 proc. głosów. Tuż za nim – z 15-procentowym poparciem (wzrost aż o 8 pkt. proc. w porównaniu z kwietniem) uplasował się niezależny kandydat Szymon Hołownia. Na trzecim miejscu znalazł się wtedy Krzysztof Bosak (8 proc. głosów), kolejni kandydaci otrzymali mniej niż pięcioprocentowe poparcie (Władysław Kosiniak-Kamysz – 3 proc., Robert Biedroń i Marek Jakubiak – po dwa proc.), a pozostali jeszcze mniejsze.