Timmermans: Wyroki sądów nie mogą zależeć od telefonu kierownictwa partii

Frans Timmermans podczas debaty o praworządności w Polsce 31 sierpnia 2017 r., źródło: European Parliament, fot. Javier Bernal Revert

Frans Timmermans dyskutował dziś rano o rządach prawa i niezależności polskiego sądownictwa z europosłami Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. „Jesteśmy zobowiązani do wyrażenia opinii, że łamane są traktaty stanowiące fundament Unii Europejskiej” – powiedział po dyskusji, w której większość europosłów poparła działania Komisji, a część zgłosiła potrzebę podjęcia wręcz bardziej radykalnych kroków.

 

Europosłowie nie mieli czasu na spokojną powakacyjną rozgrzewkę. Pierwsze spotkanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) po wakacyjnej przerwie rozpoczęło się dziś o 9:00 dyskusją o praworządności w Polsce w kontekście „Niedawnych wydarzeń i ich wpływu na praworządność”, jak brzmiał oficjalny tytuł pierwszego punktu obrad. „To już nie pierwszy raz, kiedy dyskutujemy na temat praworządności w Polsce i przypuszczam, że nie ostatni” – skomentowała maltańska europosłanka Roberta Metsola (EPL).

Rekomendacje Komisji

W zeszłym roku Komisja Europejska w ramach procedury ochrony praworządności dwukrotnie wysłała do Polski rekomendacje, w których wyrażała niepokój w związku z sytuacją rządów prawa, niezależności sądownictwa oraz trójpodziału władzy. 26 lipca br. wysłała już trzecią rekomendację, w której uznała, że od zeszłego roku „znacznie zwiększyło się systemowe zagrożenie praworządności w Polsce”.

Pierwszy przewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans wyjaśnił wtedy, że nadszedł już „Najwyższy czas, by przywrócić niezależność Trybunału Konstytucyjnego oraz wycofać przepisy reformujące sądownictwo bądź dostosować je do Konstytucji RP oraz europejskich standardów w zakresie niezależności sądownictwa”.

W ostatniej Rekomendacji Komisja odniosła się do niezastosowania się do wcześniejszych zaleceń dotyczących kontestowanej reformy Trybunału Konstrytucyjnego, ale też wyraziła zaniepokojenie planowanym zmianom w przepisach dotyczących systemu sądownictwa – ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa, o Krajowej Radzie Sądownictwa, o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym – które doprowadziły do wielotysięcznych protestów Polaków w niemal 200 miejscowościach i miastach Polski i w innych państwach.

Koniec cierpliwości państw Europy

W zeszłym tygodniu francuski prezydent Emmanuel Macron ostro krytykował Polskę za działanie wbrew unijnym interesom i skazywanie się na izolację. W krytyce dołączył do niego w zeszły piątek słoweński premier Miro Cerar, wskazując na to, że procesy zachodzące w Polsce zagrażają rządom prawa. Zobowiązał się też do wspierania potencjalnych sankcji. Także polscy partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej (V4) coraz wyraźniej zgłaszają zdania odrębne, opowiadając się za bliższą współpracą z krajami, którym zależy na bardziej efektywnej współpracy wewnątrzeuropejskiej i za zbliżeniem do Niemiec i Francji, grających pierwsze skrzypce w Europie.

Premier Słowenii krytycznie o stanie polskiej praworządności

Premier Słowenii Miro Cerar w miniony piątek (25 sierpnia) przyznał, że obecnie w Polsce odbywają się procesy zagrażające rządom prawa. Odniósł się również do potrzeby silniejszej integracji państw Unii Europejskiej.

W ten wtorek także Angela Merkel dotąd nieskora do krytykowania Warszawy, zmieniła swoją łagodną dotychczas postawę. Podczas konferencji prasowej skrytykowała polskie władze za „naruszanie fundamentów europejskiej współpracy”. Jej wczorajsze, dwugodzinne spotkanie z przewodniczącym KE Jean-Claudem Junckerem, także poświęcone było przede wszystkim Polsce. Juncker miał namawiać Merkel, by wyraziła zgodę na bardziej surowy sprzeciw wobec łamania zasad praworządności w Polsce.

Polska najważniejszym tematem wczorajszej rozmowy Juncker-Merkel

Prawie dwie godziny trwała wczorajsza (30 sierpnia) rozmowa szefa KE Jean-Claude`a Junckera i kanclerz Niemiec Angelą Merkel, a naruszanie zasady praworządności w Polsce była najważniejszym tematem tego berlińskiego spotkania.

Polskie MSZ

W poniedziałek polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało 12-stronicową odpowiedź na Rekomendację Komisji. Strona polska nie zgadza się ze stawianymi jej zarzutami i – jak pisze w oficjalnym komunikacie – manadzieję na dalsze prowadzenie dialogu w sposób merytoryczny i pozbawiony elementów politycznych”. Zwróciła też uwagę, że „z uwagi na prezydenckie weta [które nastąpiły już po przesłaniu Rekomendacji KE 26 lipca – dop. aut.], dwie z analizowanych przez Komisję ustaw, tj. ustawa o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw i ustawa o Sądzie Najwyższym nie są powszechnie obowiązującym prawem”.

Minister Witold Waszczykowski uzupełnił polską perspektywę w wywiadzie udzielonym RMF FM. Zasugerował, że może „przestanie występować pan Timmermans na konferencjach prasowych, przestanie mówić, że monitoring Polski to jest jego misja personalna, przestanie przyjeżdżać do Polski na manifestacje polityczne”. Oświadczył też, że nie przyjmie zaproszenia do Brukseli, bo „to jest rozmowa techniczna o zmianach legislacyjnych w systemie prawnym w Polsce i tutaj nie ma o czym dialogować i dyskutować”.

Dzisiejsza debata w Brukseli

Przemówienie Timmermansa otworzyło poranną dyskusję komisji LIBE. Wspomniał on, że KE zdaje sobie sprawę, że prezydent Andrzej Duda zawetował dwie ustawy wskazane w Rekomendacji. Jednak „dwie pozostałe zostały podpisane, zaś los obu zawetowanych ustaw jest jeszcze nieznany, co również budzi obawy”.

Pierwszy wiceprzewodniczący wyraził rozczarowanie tym, że mimo dwóch listów „skrupulatnie wyjaśniających wątpliwości” wyrażone w dwóch listach wysłanych przez stronę polską (konkretnie 4 i 16 sierpnia), poniedziałkowa odpowiedź ministerstwa – która wciąż jest analizowana – nie przedstawia „żadnych konkretnych rozwiązań odpowiadających na zastrzeżenia Komisji”. Demonstrując znajomość wypowiedzi polskich polityków w mediach dodał, że mimo wyrażanego przez Warszawę braku zainteresowania jakimikolwiek rozmowami z Warszawą, on wciąż jest na dialog otwarty.

„Polski rząd nie zgadza się z obawami Komisji, atakuje posłańca, podważa mandat KE – proszę pozwolić, że się z tą postawą nie zgodzę” – powiedział. Timmermanns stwierdził, że praworządność dotyczy bowiem dwóch fundamentalnych kwestii: „jest wartością samą w sobie, tym, co nas stanowi, co definiuje nas jako Europejczyków. Po drugie, jest ona ściśle powiązana z funkcjonowaniem UE – rynek wewnętrzny opiera się na zaufaniu i pewności co do zasady równości wobec prawa”. Zaznaczył też, że „polscy sędziowie to też sędziowie unijni”, którzy nie mogą prawidłowo funkcjonować, jeśli ich niezależność jest blokowana przez politykę, a ich „wyroki są determinowane telefonami kierownictwa partii”.

Następnie prowadzący posiedzenie, przewodniczący LIBE, brytyjski europoseł Claude Moraes (S&D) przekazał głos deputowanym. Powiedział, że każdy obecny na sali członek Komisji zgłosił chęć zabrania głosu, „co nie dziwi, biorąc pod uwagę okoliczności”. Zdecydowana większość posłów LIBE poparła nie tylko działania Komisji wobec Polski, ale też polską demokrację i społeczeństwo. Niektórzy, jak Włoszka Barbara Spinelli (ZLE/NZL), Holenderka Judith Sargentini (Zieloni-WSE) czy Austriak Josef Weidenholzer (ALDE) zgłosili nawet wątpliwości, czy unijne narzędzia są wystarczające w obliczu zachowania polskiego rządu.

W zdecydowanej mniejszości znalazły się głosy krytyczne wobec Komisji. Marek Jurek (EKR), wcześniej polityk Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie prezes Prawicy Rzeczpospolitej zwrócił uwagę Timmermansa i reszty obecnych, na dzisiejszą 37. rocznicę podpisania Porozumień sierpniowych, które – jak powiedział – „otworzyły drogę demokracji dla całej Europy”. Wyraził opinię, że działania Komisji wobec Polski wykraczają poza unijne prawo tym bardziej, że „brakuje jednomyślności względem dzisiejszej sytuacji w Polsce, a przecież Węgry także zasługują na szacunek”. Oskarżył Komisję o instrumentalne wykorzystywanie prawa, zrównując jej aktywność do marksizmu, ku aplauzowi prawicowych europosłów.

Po rundzie deputowanych komisji LIBE, Moraes przekazał głos innym europosłom. Wypowiedziało się czterech – trzech przedstawicieli PiS i jeden przedstawiciel SLD. Rozpoczął wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki, który oskarżył Komisję o podwójne standardy, przywołując rok 2008, kiedy KE „odmówiła mieszania się w wewnętrzne sprawy polskiego sądownictwa”. Potem Bogusław Liberadzki (SLD/S&D) odniósł się do przypomnianego przez Timmermansa stwierdzenia strony polskiej, że omawiane reformy są „zgodne z wolą polskiego społeczeństwa”. Europoseł powiedział, że „polskie społeczeństwo ma jasne oczekiwania – zatrudnienia, dobrej pensji, wolności i wolności”. Zwrócił też uwagę na to, że obowiązujący Traktat Lizboński został przyjęty za rządów Prawa i Sprawiedliwości [Lech Kaczyński podpisał Traktat 13 grudnia 2007 r.– dop. aut.].

Po wystąpieniach Jadwigi Wiśniewskiej i Karola Karskiego, należący do LIBE Luksemburczyk Frank Engel (EPL) zawnioskował o ukrócenie „anegdot przytaczanych przez europosłów spoza LIBE. Już usłyszeliśmy ich wystarczająco. Już wykazaliśmy wystarczającą elastyczność” – mówił. Moraes zgodził się z tą argumentacją i przekazał głos – wedle zaakceptowanego przez europosłów porządku obrad – Timmermansowi, który miał odnieść się do dyskusji. Oburzyło to Beatę Gosiewską (PiS/EKR), która właśnie miała zabrać głos, a także część innych prawicowych posłów – można było usłyszeć pokrzykiwania „taka to demokracja”. Moraes poprosił o spokój i poprosił wiceprzewodniczącego KE o wypowiedź końcową.

Timmermans powiedział, że nie zgodzi się z tymi, którzy twierdzą, że „UE odbiera Polsce suwerenność. Nie. Ona gwarantuje suwerenność, której Polska nie miała przez całe wieki”. Dodał, że „Polska wciąż domaga się szacunku, który jej okazujemy, jednak nie jest on odwzajemniany”. Powołał się na częste ataki – także ad personam – ze strony polskich polityków, „że jestem głupi, niekompetentny. Mimo wszystko jesteśmy wciąż otwarci na dialog”. Przypomniał też, że nie działa on i nie przemawia tylko w swoim imieniu. „Przemawiam w imieniu całej Komisji Europejskiej, która jest w omawianym kontekście zgodna, lecz przemawiam też w imieniu większości Parlamentu Europejskiego”.