Tajlandia: Król Rama X rządzi z Niemiec? Wciąż niespokojna sytuacja w kraju

Protesty w Tajlandii, Rama X,

W Tajlandii trwają antyrządowe protesty, natomiast niepopularny wśród społeczeństwa król Rama X (Maha Vajiralongkorn) większość czasu spędza w Niemczech. / Foto via [Pitpisit/Wikipedia]

W Tajlandii trwają antyrządowe protesty, natomiast niepopularny wśród społeczeństwa król Rama X (Maha Vajiralongkorn) większość czasu spędza w Niemczech. Coraz częstsze wizyty są przyczyną niepokoju Berlina. Rząd federalny obawia się, że monarcha może wbrew prawu sprawować władzę z terytorium RFN.

 

Rozpoczęte w lipcu antyrządowe protesty w Tajlandii nie cichną. W czwartek (29 października) mieszkańcy Bangkoku zorganizowali trzy kolejne manifestacje. Demonstrujący sprzeciwiali się rodzinie królewskiej, wydatkom monarszego dworu, prorządowym mediom państwowym, a także policji.

Protesty w stolicy

Na czwartkowych wiecach protestowano przeciwko przeznaczeniu w budżecie na 2020 r. 29 mld bahtów (929 mln dol.) na potrzeby dworu królewskiego.

Jedną z demonstracji zorganizowano przed gmachem prorządowego konglomeratu medialnego Nation Multimedia Group, któremu opozycjoniści zarzucają manipulacje relacjami na temat antyrządowych protestów. Inny wiec miał miejsce w dystrykcie handlowym Pathun Wan. Protestowano tam przeciwko brutalnym działaniom policji.

Trzeci protest zorganizowany został w biznesowej dzielnicy Silom. Manifestanci sprzeciwiali się przeznaczeniu środków z państwowego budżetu na promowanie marki odzieżowej córki króla Ramy X, księżniczki Sirivannavari Nariratany. Ministerstwo handlu w ramach przeznaczonych dla dworu środków miało przeznaczyć 13 mln bahtów na zagraniczną promocję należącej do księżniczki marki.

W połowie miesiąca rząd Tajlandii ogłosił nadzwyczajny dekret mający na celu powstrzymanie pokojowych protestów w Bangkoku. Obejmuje on m.in. zakaz dużych zgromadzeń.

Tajlandia: Incydenty po aresztowaniu liderów antyrządowych protestów

Manifestacje w Tajlandii trwają od połowy lipca. Odbywają się niemal codziennie, a ich trzon stanowi głównie młodzież – studenci oraz uczniowie.

Demonstracje pod ambasadą. Król panuje z Niemiec?

W poniedziałek (26 października) protestujący w Bangkoku udali się pod ambasadę Niemiec, by przekazać dyplomatom listy, w których domagali się sprawdzenia, czy Rama X złamał prawo, podejmując ważne decyzje polityczne podczas swoich licznych i długich pobytów w Bawarii.

Rama X (Maha Vajiralongkorn) większość czasu spędza na południu Niemiec w luksusowym hotelu Sonnenbichl w Garmisch-Partenkirchen naprzeciwko słynnej skoczni narciarskiej Grosse Olympiaschanze i z okazałej willi Stolberg w Tutzing nad jeziorem Starnberger. Tajlandię odwiedza głównie przy okazji różnych uroczystości. Pojawiają się wątpliwości, czy król, który w swojej bawarskiej willi i wynajmowanym hotelu przyjmuje dygnitarzy, przebywa w RFN jedynie prywatnie.

„Rząd Niemiec zakłada i ma nadzieję, że z terytorium Niemiec nie są podejmowane żadne decyzje, które łamałyby prawo niemieckie, międzynarodowe lub przepisy dotyczące praw człowieka”, stwierdziła rzeczniczka niemieckiego MSZ. Jak dodała, Tajlandia wielokrotnie zapewniała Niemcy, że przebywając na terytorium Niemiec, król nie zajmuje się sprawami państwowymi.

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas oświadczył w Bundestagu, że decyzje polityczne dotyczące Tajlandii nie powinny być podejmowane na terenie Niemiec. Poseł Partii Zielonych Frithjof Schmidt zasugerował ministrowi rozmowy z Unią Europejską o potencjalnych sankcjach na Tajlandię, jeżeli junta nie zgodzi się na odblokowanie procesów demokratycznych. Takie rozwiązanie zastosowano po przewrocie w 2014 r.

Demonstranci oskarżają tajskiego monarchę o zbyt dużą ingerencję w politykę rządu, a także o przyzwolenie na przejęcie w kraju władzy przez wojskowych dowódców. Innym problemem są wydatki króla na wizyty w Europie. Pandemia koronawirusa poważnie dotknęła bowiem opartą na turystyce tajską gospodarkę.

Protestujący domagają się także wyjaśnienia przez Berlin, czy Maha Vajiralongkorn powinien zapłacić podatek od spadku odziedziczonego po zmarłym w 2016 roku ojcu, jak nakazuje to niemieckie prawo.

Tajlandia ogłasza koniec epidemii koronawirusa, ale szykuje się już na jej powrót

Tajlandzkie władze ogłosiły koniec epidemii COVID-19. Od 45 dni stwierdzono tam bowiem lokalnego zakażenia wywołującym tę chorobę koronawirusem SARS-CoV-2. Stwierdzane są tylko pojedyncze przypadki u przyjezdnych z zagranicy.

Protesty w Tajlandii

Prodemokratyczne demonstracje w Tajlandii zostały zapoczątkowane w lipcu przez organizacje studenckie. Opór przeciwko władzy rozgorzał na nowo w połowie października.

Protestujący żądają ustąpienia blisko związanego z armią rządu, usunięcia premiera Prayutha Chan-ochy, który był wcześniej generałem tajskiego wojska i doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu w 2014 r. Demonstranci, oskarżając Prayutha o sfałszowanie wyborów w 2019 roku, domagają się przeprowadzenia nowych wyborów oraz reform politycznych.

Manifestacje mają także wymiar antymonarchiczny. Wśród głównych postulatów wymienia się m.in. ograniczenie roli króla i złagodzenie przepisów o obrazie majestatu. Znany z rozpustnego stylu życia obecny monarcha nie cieszy się takim szacunkiem jak jego ojciec Rama IX (Bhumibol Adulyadej), któremu w referendum z 1987 r. przyznano przydomek „Wielki”.

16 października prokuratura postawiła zarzuty dwóm demonstrantom, którzy kilka dni wcześniej wykrzyczeli z dezaprobatą antymonarchistyczne hasła podczas przejazdu kolumny pojazdów z królową Suthidą. Aresztowani mężczyźni usłyszeli zarzuty dotyczące użycia przemocy wobec monarchini. Po tym incydencie, opozycja oskarżyła premiera Prayutha o próbę wykorzystania monarchii do utrzymania władzy i wezwała szefa rządu do dymisji.