Szwecja: „Wybory inne niż wszystkie”

Przygotowania do wyborów parlamentarnych w Szwecji, źródło: Gazeta Wyborcza

Przygotowania do wyborów parlamentarnych w Szwecji, źródło: Gazeta Wyborcza [Michael Probst]

W niedzielnych wyborach parlamentarnych populistyczni Szwedzcy Demokraci odnotują najlepszy wynik w historii. Co na tym ugrają?

 

Na promenadzie w Vaxholm, urokliwym miasteczku na wyspie nieopodal Sztokholmu, robotnicy zbijają budki z drewna. Lada chwila zawieszą na spadzistych skandynawskich dachach banery partii politycznych. Podobne widziałem w Lulei, 110 km od koła podbiegunowego. To element przedwyborczego pejzażu w każdej miejscowości: w budkach przesiadują godzinami politycy, rozdając ulotki i rozmawiając z mieszkańcami.

W owych minimiasteczkach jest coś na wskroś szwedzkiego: kandydaci są blisko ludu, ten zaś wybiera na wolnym rynku idei to, co uzna za najbardziej racjonalne.

Tyle że, mówią eksperci, te wybory są inne niż wszystkie.

– Zwykle na zwycięstwo mogła liczyć ta partia, która wydała się najbardziej wiarygodna w kwestiach gospodarczych – czy to socjaldemokraci, czy centroprawica. Jednak w tej kampanii najwięcej mówi się o imigracji, integracji, przestępczości – mówi Karin Svanborg-Sjövall, szefowa sztokholmskiego think-tanku Timbro.

Ton debacie nadają antyimigranccy Szwedzcy Demokraci (SD). W sondażach mają ok. 20 proc., ledwie kilka punktów procentowych mniej od rządzących socjaldemokratów.

– Dziennikarze wyliczyli niedawno, że w propozycji budżetu SD jest dziura, bo partia nie wzięła pod uwagę kosztów swojej polityki. Proponuje umieszczanie imigrantów w ośrodkach deportacyjnych, co jest drogie, a jednocześnie chce zmniejszyć wydatki – opowiada Jacob Lundberg, główny ekonomista Timbro.

– Dla tradycyjnej partii byłaby to katastrofa. W wypadku SD ludzie wzruszają ramionami, bo liczą się emocje. Zwykłe narzędzia, które wpływały na debatę, już nie działają – dodaje Svanborg-Sjövall.

„Krew Samów”: Dyskryminacja po skandynawsku

Szwecja i Norwegia kojarzą się z kulturą tolerancji i poszanowania praw człowieka. Mają jednak gorejącą plamę na tym wizerunku: lud Samów, znany w Polsce głównie jako Lapończycy. Oni jednak wolą tę pierwszą nazwę, bo „Lapończyk” zyskał w krajach skandynawskich konotację …

Tajemnica sukcesów

W wyborach z 2010 r. Szwedzcy Demokraci zdobyli 5,7 proc głosów. W 2014 r. już 12,9 proc. W tym roku osiągną jeszcze lepszy wynik. Gdyby wygrali – czego nie można wykluczyć – byłaby to sensacja, przerwaliby bowiem passę zwycięstw socjaldemokratów trwającą od 1917 roku.

Wiatru w żagle dodał im kryzys migracyjny. W 2015 r., gdy przez Europę ciągnęły kawalkady uciekinierów z Bliskiego Wschodu, Szwecja przyjęła 163 tys. wniosków o azyl. W listopadzie socjaldemokratyczny rząd Stefana Lofvena przymknął granicę. A następnie zaostrzył prawo: utrudnił łączenie rodzin, nasilił deportacje, zaczął przyznawać azyl tylko na trzy lata zamiast na czas nieokreślony.

Jednak humanitarna Szwecja nie wyrzekła się do końca swego etosu: w 2017 r. przyjęła 26 tys. wniosków o azyl.

Szwedzcy Demokraci domagają się niemal całkowitego zakończenia imigracji. Ich hasła trafiają do tych, którzy obawiają się zatracenia szwedzkiej tożsamości. W 10-milionowym kraju imigranckie pochodzenie ma 2,3 mln osób (oznacza to, że urodziły się poza jego granicami lub już tutaj, ale z imigranckich rodziców).

Partii sprzyjają doniesienia z imigranckich przedmieść Sztokholmu, Malmo i Göteborga, gdzie gangi wyrostków w połowie sierpnia podpaliły ponad 100 samochodów, a porachunki ze sobą załatwiają za pomocą broni palnej i granatów.

Wbrew doniesieniom prawicowej prasy, Szwecja nie znajduje się na krawędzi upadku, a statystyki przestępczości drastycznie się nie zmieniły (np. w 2007 r. było 111 zabójstw, w 2017 r. – 113). Sceny rodem z filmów gangsterskich działają jednak na wyobraźnię. Poza tym w kraju trwa debata, czy statystyki rzeczywiście oddają stan faktyczny.

Szwecja: Studentka zablokowała deportację Afgańczyka

Szwedzka studentka zablokowała start samolotu na lotnisku w Göteborgu i uniemożliwiła deportowanie z kraju obywatela Afganistanu. Nagrane przez nią wideo z całego zdarzenia w ciągu doby obejrzało ponad pięć milionów osób. Ale młodą aktywistkę może za ten czyn spotkać kara.
 
21-letnia Elin …

Multi-kulti pod kołem podbiegunowym

Na podatny grunt trafiają też utyskiwania, że imigranci są obciążeniem dla lokalnych szkół, przedszkoli, szpitali.

– W ostatnich latach usługi publiczne znalazły się pod presją, głównie z powodu innych zmian demograficznych. Wiele osób odchodzi na emeryturę, jednocześnie rodzi się więcej dzieci – mówi Lundberg.

– Imigracja spowodowała jednak pewne napięcia na terenach wiejskich, gdzie nagle przyjechało wiele osób. W niektórych miejscowościach rzeczywiście trudniej dostać się np. do dentysty. Szwedzcy Demokraci są tam mocni – dodaje Svanborg-Sjövall.

Paradoks polega na tym, że w dłuższym okresie to właśnie imigranci mogą być receptą. Sektor opieki już dziś jest od nich uzależniony.

Afgańczyk Mustafa Rezai opiekuje się schorowanymi i sędziwymi Szwedami w ich domach w Lulei. Podaje leki, zmienia opatrunki, czasem tylko rozmawia. Jak mówi, w finansowanej przez gminę ekipie na 22 osoby jest tylko czterech Szwedów.

– Mamy Kurdów, Syryjczyków, Tajlandczyków, Birmańczyka, Kubańczyka. Zdarza się, że ktoś nie chce ode mnie pomocy, bo jestem obcokrajowcem. Ale częściej ludzie zachowują się przyjaźnie, lubią opowiadać o szwedzkiej kulturze, historii, życiu – opowiada Rezai.

Gdyby przyjechał do kraju teraz, mógłby zostać deportowany. Szwecja odsyła do Kabulu wielu jego rodaków. Pod koniec lipca głośnym echem odbiła się historia 21-letniej studentki z Göteborga, która zablokowała deportację jednego z Afgańczyków, odmawiając zajęcia miejsca w samolocie.

– Obawiamy się, że po wyborach, w których Szwedzcy Demokraci uzyskają dobry wynik, polityka państwa będzie jeszcze bardziej nieprzyjazna – mówi Ahmad Zaki ze stowarzyszenia Afgańczyków w Sztokholmie.

Szwecja walczy z pożarami lasów, UE daje dodatkową pomoc

Szwecja zmaga się z wielką suszą i ogromnymi pożarami lasów. Płoną dziesiątki tysięcy hektarów. Na pomoc szwedzkim służbom ruszyli strażacy z innych państw członkowskich UE, w tym z Polski. Komisarz ds. pomocy humanitarnej i zarządzania kryzysowego zapowiedział przekazanie Szwecji dodatkowej …

Brunatne korzenie

Partia, która trwoży imigrantów, powstała pod koniec lat 80. na bazie środowisk neonazistowskich. Z czasem, zwłaszcza odkąd stery rządów przejął młody i wygadany Jimmie Akesson, kierownictwo zaczęło odcinać się od tych korzeni. Dziś Akesson występuje na wiecach u boku Jonasa Chongery, ciemnoskórego b. pastora z Konga-Kinszasy, głosząc hasła „kulturowego nacjonalizmu” otwartego na ludzi o każdym kolorze skóry, jeśli tylko zaakceptują szwedzkie wartości.

Spod dywanu, pod który Szwedzcy Demokraci zamiatają brudy, co rusz jednak coś wypełza. Dziennik „Expressen” ujawnił niedawno, że jeden z lokalnych polityków partii pisał na zamkniętej grupie na Facebooku o „żydowskiej pladze”. Według antyrasistowskiej grupy Expo co najmniej ośmiu kandydatów SD w obecnych wyborach należało w przeszłości do neonazistów. Jeden z nich płacił składki na neonazistowski Nordycki Ruch Oporu jeszcze w 2016 r.

Szwecja: Rząd przygotowuje swoich obywateli na wypadek wojny

Do 4,8 mln szwedzkich gospodarstw domowych trafiły specjalne broszury z poradami na temat tego jak zachować się na wypadek kataklizmu, ataku cybernetycznego, a nawet konwencjonalnej wojny. To zaktualizowana wersja informatora jaki rząd dystrybuował wśród mieszkańców Szwecji w czasach zimnej wojny. …

Cena za poparcie

Tradycyjne szwedzkie partie zarzekają się, że za nic nie wejdą ze Szwedzkimi Demokratami w koalicję. Tyle że arytmetyka jest nieubłagana. Różne lewicowe i centroprawicowe ugrupowania dostaną zapewne po ok. 40 proc. głosów.

– Oznacza to, że jeśli nie będziemy mieli szerokiej koalicji, każdy rząd będzie zależny od poparcia Szwedzkich Demokratów, by przepchnąć ustawę budżetową – mówi Svanborg-Sjövall.

Według niej najbardziej prawdopodobny jest rząd centroprawicy (jej największa partia Moderaci walczy z SD o drugie miejsce) z nieformalnym poparciem SD. Takiego scenariusza – rodem z Danii, gdzie rząd Larsa Lokke Rasmussena zależy od populistów z Duńskiej Partii Ludowej – nie wykluczają sami Moderaci.

– Nie będziemy negocjować ze Szwedzkimi Demokratami ani z nimi współrządzić. Jednocześnie do sformowania rządu potrzebne jest poparcie w parlamencie – mówi „Wyborczej” Karin Enstrom, posłanka Moderatów i b. minister obrony z lat 2012-14.

Ceną za poparcie będzie jednak zaostrzenie polityki imigracyjnej. Moderaci już zapowiedzieli ograniczenie łącznej wysokości zasiłków na rodzinę uchodźców.

Abstrahując od imigracji, chcieliby też przystąpienia Szwecji do NATO i radykalnego zwiększenia wydatków na obronę. Od Szwedzkich Demokratów odróżnia ich m.in. proeuropejskość. SD chciałoby referendum o swexicie (nt. możliwości opuszczenia przez Szwecję UE), ale sondaże pokazują, że aż dwie trzecie obywateli woli pozostać w UE.

 

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa medialnego EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.