Szwecja: Na nowy rząd trzeba jeszcze poczekać. Trwają rozmowy koalicyjne

Magdalena Andersson, Szwecja

Minister finansów Szwecji Magdalena Andersson / Zdjęcie: © European Union 2019 [EUCO Newsroom]

Magdalena Andersson, obecna minister finansów i zapewne przyszła premier Szwecji, dostała więcej czasu na zdobycie poparcia parlamentarnej większości i utworzenie rządu.

 

 

Decyzję o przedłużeniu czasu na sformowanie gabinetu podjął przewodniczący Riksdagu (szwedzkiego parlamentu) Andreas Norlén. Nowy termin to poniedziałek 22 listopada, w samo południe.

W zeszłym tygodniu Andersson zastąpiła Stefana Löfvena na stanowisku przewodniczącego Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej (SAP). Już wkrótce zostanie ona zapewne pierwszą kobietą na stanowisku premiera w historii kraju.

Andersson może liczyć na kontynuację koalicji z Zielonymi, ale do utworzenia rządu potrzebuje poparcia jeszcze dwóch małych partii opozycyjnych. Reguły wymagają bowiem, aby 175 członków 349-osobowej izby nie było przeciwko rządowi.

Przyszły rząd zyska poparcie większości?

Partia Zielonych wyraziła gotowość do dalszego współrządzenia z socjaldemokratami. Andersson pozyskała sobie również przychylność opozycyjnej Partii Centrum.

Trwają jeszcze negocjacje z Partią Lewicy, choć wszystko wskazuje na to, że i te zakończą się sukcesem. W komunikacie na swojej stronie internetowej lewicowcy stwierdzili, że „kraj nie potrzebuje więcej kryzysów rządowych” i potwierdzili, że „partia zaangażowała się w konstruktywne dyskusje z Magdaleną Andersson”. Szefowa partii Mehrnoosh „Nooshi” Dadgostar, cytowana przez Associated Press, przekazała, że atmosfera rozmów „jest dobra”.

Szwedzka scena polityczna, niegdyś wyraźnie podzielona na lewicę i prawicę, w ciągu ostatniej dekady uległa fragmentacji. Dotyczy to zwłaszcza prawicy, gdzie panuje silna niechęć do współpracy z populistyczną partią Szwedzkich Demokratów. W konsekwencji utworzenie prawicowego jest w tym momencie mało realistycznym scenariuszem.