Szkocja znów zagłosuje ws. niepodległości?

Granica między Szkocją a Anglią w Berwickshire, źródło: www.geograph.org.uk, fot. Oliver Dixon (CC BY-SA 2.0)

Szefowa lokalnego szkockiego rządu wezwała brytyjskiego premiera do wyrażenia zgody na nowe referendum niepodległościowe w Szkocji. To reakcja Nicoli Sturgeon na wyniki czwartkowych wyborów do Izby Gmin.

 

Wybory z jednej strony wzmocniły Partię Konserwatywną, a co za tym idzie uprawdopodobniły brexit do końca stycznia, a z drugiej pokazały wzrost poparcia dla Szkockiej Partii Narodowej (SNP), która wygrała w 48 z 59 szkockich okręgów, zwiększając tym samym liczbę mandatów w Izbi Gmin o 13.

SNP jest w Szkocji nie tylko główną siłą polityczną opowiadającą się za zerwaniem trwającej 312 lat unii z Anglią, ale także najmocniej sprzeciwia się wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Dlatego liderka tej partii, pełniąca obecnie funkcję szefowej lokalnego szkockiego rządu, Nicola Sturgeon już od dawna domaga się ponownego referendum na temat niepodległości Szkocji.

Londyn konsekwentnie mówi: „Nie”

Poprzednie takie referendum odbyło się we wrześniu 2014 r. i wygrali je przeciwnicy zerwania unii z Anglią, którzy zebrali w sumie 55,3 proc. poparcia. Za niepodległością opowiedziało się zaś 44,7 proc. głosujących. Jednak od czasu referendum brexitowego z 2016 r. liczba zwolenników niepodległości zaczęła rosnąć.

W ostatni piątek (13 grudnia), czyli zaledwie dzień po wyborach do Izby Gmin Sturgeon rozmawiała telefonicznie z Borisem Johnsonem, któremu królowa Elżbieta II ponownie powierzyła misję utworzenia rządu. „Stanowczo powiedziałam mu, że mam mandat, by zaoferować ludziom wybór. Powtórzył swój sprzeciw, wobec tego” – powiedział Sturgeon w sobotę (14 grudnia) w Dundee we wschodniej Szkocji, gdzie spotkała się oficjalnie z 48 nowymi posłami SNP do Izby Gmin.

Johnson od początku zdecydowanie sprzeciwia się powtórce szkockiego referendum niepodległościowego. Przekonuje, że nie ma powodu powtarzać tego głosowania, skoto poprzednie odbyło się 5 lat temu. Jego zdaniem sprawa została zamknięta przynajmniej na jedno pokolenie. Podobne stanowisko prezentowała także poprzednia brytyjska premier Theresa May. Również David Cameron zgodził się na referendum z 2014 r., ponieważ liczył na wygraną przeciwników niepodległości i odsunięcie widma kolejnego głosowania w tej sprawie o 20-30 lat.

UE apeluje do Wielkiej Brytanii o szybką ratyfikację umowy brexitowej

Po tym, jak wybory do brytyjskiej Izby Gmin zdecydowanie wygrała Partia Konserwatywna, przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej zaapelowali do Londynu o szybką ratyfikację umowy brexitowej i rychłe rozpoczęcie rozmów na temat porozumienia handlowego.

 

Liderzy unijnych państw wyrazili także swoją gotowość do …

Edynburg nie chce brexitu

Ale Sturgeon przekonuje, że wraz z brexitem sytuacja na tyle się zmieniła, że nie ma znaczenia to, kiedy odbyło się w Szkocji poprzednie referendum niepodległościowe. „Spójrzmy na rzeczywistość. Wybory w tym tygodniu były dla Szkocji przełomowym momentem” – podkreśliła premier Szkocji, która w kampanii wyborczej stawiała sprawę jasno – głos na SNP to głos za niepodległością.

„Szkocja bardzo wyraźnie chce innej przyszłości niż ta, która została wybrana przez większość w pozostałej części Zjednoczonego Królestwa i Szkocja chce mieć prawo do decydowania o własnej przyszłości. Torysi, choć bez wątpienia tak długo, jak to możliwe, będą wściekać się na rzeczywistość, muszą ją zaakceptować i zrozumieć. Zostali odrzuceni w Szkocji. Postawili kwestię sprzeciwu wobec referendum niepodległościowego na karcie do głosowania i stracili poparcie, stracili ponad 50 proc. swoich szkockich mandatów” – mówiła Sturgeon w Dundee.

Wielka Brytania: Torysi z większością w Izbie Gmin

Torysi zdobyli wczoraj 368 miejsc w Izbie Gmin, co daje jej bezwzględną większość – wynika z sondażu exit poll. Jeśli te wyniki się potwierdzą, to będzie ich największa przewaga w parlamencie od 1987 r. i najprawdopodobniejj – brexit.

Sondaże nie wróżą niepodległości

Ale wyborcza matematyka nie jest taka prosta, jak przedstawia to Sturgeon. Choć SNP zgarnęła aż 81 proc. wszystkich szkockich mandatów do Izby Gmin, to jednak jej liczone łącznie poparcie wyniosło w Szkocji „tylko” 45 proc. Tymczasem łączne poparcie dla Partii Konserwatywnej, Partii Pracy oraz Liberalnych Demokratów wyniosło 43 proc. A te partie zdecydowanie opowiadają się przeciw szkockiej niepodległości. Idąc więc tropem logiki politycznej Sturgeon, tyle osób sprzeciwiło się secesji od Anglii.

Również niemal wszystkie sondaże z ostatnich 36 miesięcy pokazują przewagę przeciwników niepodległości. Tak jest też według trzech grudniowych sondaży w badaniu YouGov dla „The Timesa” przeciwnicy niepodległości triumfują 48 proc. do 38 proc., w badaniu PanelBase dla „Sunday Timesa” wygrywają 50 proc. do 44 proc., zaś w badaniu Survation dla szkockiego dziennika „The Courier” 47 proc. do 46 proc.

W ostatnich 36 miesiącach jedynie lipcowo-sierpniowy sondaż instytutu Lorda Ashcrofta dał przewagę zwolennikom niepodległości – 46 proc. do 43 proc. I choć założyciel tego biura badawczego lord Michael Ashcroft (niegdyś wpływowy polityk Partii Konserwatywnej) jest uznanym analitykiem brytyjskiej sceny politycznej, to jednak jego sondażownia nie jest częścią BPC (British Polling Council), a więc organizacji zrzeszającej instytutu badawcze uważane za najbardziej wiarygodne i najchętniej cytowane przez brytyjskie media.

Wielka Brytania: Jeremy Corbyn zapowiada dymisję

Lider opozycyjnej Partii Pracy zapowiedział rezygnację z kierowania ugrupowaniem. To jego reakcja na druzgocącą porażkę w przedterminowych wyborach do Izby Gmin. Labourzyści zanotowali najgorszy wynik od czasów przedwojennych.

 

Wczorajsze (12 grudnia) wybory do Izby Gmin to nie tylko ogromny sukces Partii …