Szkoci sprzeciwią się Brexitowi

Parlament Szkocji// Źródło: Parlament Szkocji

Szkocki parlament planuje pokazać swój sprzeciw wobec Brexitu. Dzisiejsze głosowanie premier Szkocji Nicola Sturgeon nazwała „jednym z najważniejszych w ciągu ostatnich 18 lat”, choć nie będzie ono wiążące dla Londynu.

 

Dziś (7 lutego) pod obrady szkockiego parlamentu trafi dokument wzywający brytyjski parlament do zaprzestania prac nad ustawą uprawniającą brytyjski rząd do rozpoczęcia negocjacji wyjścia z Unii Europejskiej (Brexit). Ustawa ta od wczoraj (6 lutego) jest omawiana przez odpowiednie komisje Izby Gmin, niższej izby brytyjskiego parlamentu.

Wniosek

Szkoci usiłowali wczoraj zaproponować poprawki, które dawały więcej uprawnień w procesie negocjacji Brexitu rządom poszczególnych części Zjednoczonego Królestwa, tj. Szkocji, Walii i Irlandii Płn. Poprawki te zostały odrzucone.

Po odrzuceniu poprawek, minister ds. Brexitu (formalnie minister ds. brytyjskich negocjacji ws. miejsca Szkocji w Europie) w szkockim rządzie Michael Russell złożył w tamtejszym parlamencie projekt rezolucji wzywający parlament w Londynie do zaprzestania prac nad ustawą dot. Brexitu. Russell uzasadnił swój wniosek tym, że rząd brytyjski według niego nie skonsultował się z poszczególnymi częściami Królestwa w celu ustalenia wspólnej pozycji ws. opuszczenia UE.

Poparcie rządu

Wniosek poparł cały szkocki rząd. Premier Nicola Sturgeon stwierdziła, że będzie to „jedno z najważniejszych głosowań” w historii parlamentu od czasu przekazania Szkocji przez Londyn większej autonomii.

Sturgeon jest świadoma tego, że dzisiejsze głosowanie nie ma mocy prawnej, by zatrzymać londyńskie prace nad Brexitem. Twierdzi jednak, że „jest ono więcej niż tylko symboliczne. To kluczowy test tego, czy szkocki głos jest słyszalny i czy nasze życzenia są możliwe do realizacji w ramach Zjednoczonego Królestwa” – tłumaczyła premier. Tą wypowiedzią Sturgeon nawiązuje do stanowiska swojej partii – Szkockiej Partii Narodowej (SNP), która jest obecnie główną siłą napędową szkockiego dążenia do niepodległości. Sama premier wielokrotnie dawała wyraz swojego poparcia dla tej idei.

>> Czytaj więcej o dążeniu SNP do niepodległości Szkocji

Inne partie

Poparcie dla dzisiejszego wniosku szkockiego rządu zadeklarowała Partia Pracy, spodziewane jest też poparcie Zielonych i Liberalnych Demokratów. Głosy tych partii dają SNP stabilną większość 97 ze 129 miejsc w szkockim parlamencie, więc spodziewane jest bezproblemowe przyjęcie wniosku Russella.

Partia Pracy apeluje jednak do SNP, by ta przestała wykorzystywać Brexit do promowania idei szkockiej niepodległości. Przywódczyni laburzystów w Szkocji Kezia Dugdale, podkreśliła, że jej partia akceptuje fakt opowiedzenia się większości Brytyjczyków za Brexitem, ale nie uważa, że powinno to oznaczać braku możliwości wyrażenia przez szkocki parlament głosu swoich obywateli w tej sprawie.

Rząd brytyjski i rządząca krajem Partia Konserwatywna są natomiast mniej przychylnie nastawione wobec propozycji szkockiego rządu. Krajowy rząd oświadczył, że będzie „kontynuował współpracę ze szkockim rządem oraz ludźmi i organizacjami w Szkocji w trakcie przygotowań do opuszczenia UE”.

Szkocka Partia Konserwatywna natomiast jest dużo bardziej krytyczna wobec SNP. Poseł tej partii John Lamont stwierdził, że SNP chce wykorzystać ten projekt, by siać spory i forsować swój plan przeprowadzenia kolejnego referendum niepodległościowego.

23 czerwca 2016 r. większość Brytyjczyków, prawie 52 proc., opowiedziała się za wyjściem z UE, tzw. Brexitem. Jednak w Szkocji 62 proc. głosujących chciało pozostania w UE, a w Irlandii Północnej – prawie 56 proc. W Anglii i Walii było to natomiast, odpowiednio, 46,7 proc. oraz 47,5 proc.