Światowy Dzień Książki, czyli jak Polacy czytają na tle Europy

Książki, źródło: Pexels

Dziś (23 kwietnia) przypada Światowy Dzień Książki. Od 1995 r. jest organizowany przez UNESCO, ale jego korzenie sięgają Katalonii i lat 20. XX wieku. Właśnie w Hiszpanii obchodzi się go najhuczniej. Najwięcej czytają jednak w Europie Luksemburczycy, Szwedzi, Niemcy i Czesi. A jak wyglądają na tym tle Polacy?

 

Europa to nie tylko wspólna historia czy wspólna gospodarka, ale także bardzo ożywiona wymiana kulturalna. Dlatego wśród eksponatów pokazujących Stary Kontynent w powstałym z inicjatywy Parlamentu Europejskiego Domu Historii Europejskiej w Brukseli znalazło się także wiele dzieł sztuki, w tym książki. To także w nich (często również w tych beletrystycznych) zapisana jest historia Europy.

Stan czytelnictwa w Polsce co roku bada Biblioteka Narodowa. Tegoroczny raport nie przyniósł zaskakujących informacji. Jest tak jak jest. Czyli źle. Aż 62 proc. Polaków powyżej 15. roku życia nie przeczytało w 2017 r. choćby jednej książki.

Spadek czytelnictwa w Polsce zahamowany

Najbardziej optymistyczny wniosek, jaki płynie z tegorocznego badania Biblioteki Narodowej jest taki, że sytuacja definitywnie przestała się pogarszać. A nawet odrobinkę się poprawiła. Odsetek osób czytających książki wzrósł w stosunku do ubiegłego roku o 1 p.p. i wynosi 38 proc. Mocny trend spadkowy, jaki badacze notowali w latach 2004-2008 na dobre się więc zatrzymał. Ale w ciągu ostatnich kilkunastu lat sytuacja bardzo się zmieniła. Jeszcze w 2000 r. przeczytanie przynajmniej jednej książki w ciągu 12 miesięcy deklarowało 52 proc. ankietowanych, w 2004 r. było to nawet 54 proc. badanych.

Mowa jednak wciąż o osobach, które trudno nazwać czytelnikami intensywnymi. Osób, które rocznie przeczytało przynajmniej siedem książek (lub więcej) zanotowano w najnowszym badaniu 9 proc. Jeszcze w 2000 r. było ich 24 proc. Ten wskaźnik z roku na rok niestety się obniża. Jeszcze w 2017 r. był wyższy o 1 p.p. Duża część Polaków niestety przestała czytać nie tylko książki, ale w ogóle dłuższe teksty. Badanie z 2016 r., obszerniejsze i bardziej kompleksowe, pokazało, że aż 46 proc. Polaków nie czyta w ogóle tekstów dłuższych niż trzy strony.

Otoczenie jest najważniejsze

Największy wpływ na sytuację ma otoczenie. Jeśli w domu rodzinnym zawsze dużo się czytało, człowiek wyrasta na czytelnika. Tylko 13 proc. osób wychowanych w nieczytającym środowisku sięga w dorosłości po książki. Natomiast jeśli w domu czyta się regularnie, aż 82 proc. osób w dorosłości też chętnie będzie spędzać czas z książką. Z drugiej strony, zaledwie 5 proc. osób nieczytających obraca się na codzień między ludźmi czytającymi – współpracownikami czy przyjaciółmi. „Rodzina i przyjaciele wpływają na to czy sami jesteśmy czytelnikami. Jeśli czytamy, chętniej przyjaźnimy się też z innymi czytelnikami. Czytanie wcale nie jest więc zajęciem dla samotników. Zresztą dzięki internetowi rozwija się już zjawisko tzw. czytania społecznościowego. Powstają specjalne portale. W elektronicznych książkach pojawiają się też dynamiczne marginesy. Możemy na przykład coś zaznaczyć i podzielić się tym z innymi” – mówi badająca rynek książki dr Sylwia Stano z Uniwersytetu SWPS.

Okazuje się też, że aż 76 proc. Polaków nie kupiło w minionym roku ani jednej książki, choć 10 proc. przyznało, że robi to po prostu za nich ktoś inny z domowników. Ale sprzedaż książki też ostatnio trzyma się na stabilnym poziomie.

Dyrektor Biblioteki Narodowej dr Tomasz Makowski, w towarzyszącym badaniu komentarzu zwraca uwagę na jeden optymistyczny szczegół. Polacy polubili książki jako prezenty. Lubią je zarówno wręczać, jak i otrzymywać. „To co dostaliśmy chętnie potem czytamy. To jest bardzo dobra wiadomość. Książka znów staje się prestiżowym prezentem” – mówił.

Jak Polacy wypadają na tle Europy?

Niestety nie najlepiej. Daleko nam do liderów unijnych rankingów – Luksemburczyków, gdzie poziom czytelnictwa (wg ostatniego raportu Eurostatu na ten temat z 2011 r.) wynosi 81,7 proc. Wysoko w rankingu znajdują się także Szwedzi, Niemcy, Finowie, Austriacy i Estończycy. Nieźle wypadają Francuzi. Dobre wyniki notują także obywatele należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego Norwegii, Islandii i Szwajcarii. Im dalej na południe kontynentu, tym zwykle czyta się mniej. Najgorzej wypadają Rumunii, tylko 29,6 proc. z nich czyta rocznie choćby jedną książkę.

Polacy plasują się ze swoim wynikiem poniżej unijnej średniej. Czytamy podobnie jak Portugalczycy, Grecy, Bułgarzy, Cypryjczycy, Maltańczycy czy Włosi. Wypadamy natomiast wyraźnie słabiej od obywateli innych państw Grupy Wyszehradzkiej. Najwięcej w naszym regionie czytają Czesi. Według badania Eurostatu przynajmniej jedną książkę w ciągu roku czyta 66,7 proc. osób. Ale najnowsze czeskie badania (prowadzone tą samą metodologią co polskie) pokazuję, że jest nawet lepiej. Czytelnikami jest ponad 83 proc. Czechów. A to przecież kraj o podobnym poziomie dochodów i podobnej gospodarce. „Czechy to ewenement. Czytelnictwo mniej lub bardziej spada w całej Europie. A tymczasem Czesi wciąż czytają dużo. Utrzymała się tam kultura intensywnego czytania. Utrzymały się także duże domowe księgozbiory. Działa sporo małych księgarni” – mówi dr Sylwia Stano.

Książki historyczne bardzo popularne

Polacy najchętniej czytają książki przygodowe. W przeprowadzonym w 2011 r. badaniu CBOS  pt. „Polacy i książki” zadeklarowało tak 30 proc. badanych. Ale na drugim miejscu wskazywano książki historyczne – 21 proc. Rosnące zamiłowanie do takich tytułów potwierdza również sytuacja na rynku. Książek historycznych ukazuje się coraz więcej i są one wydawane coraz ładniej i lepiej. Zajmują się tym nie tylko wydawnictwa specjalistyczne, ale także te największe. Tłumy odwiedzają też np. organizowano już od 27 lat Targi Książki Historycznej w Warszawie.

Historii Europy nie da się oczywiście zamknąć w jednej, nawet bardzo obszernej książce. Nie da się jej też, mimo największych starań, zamknąć w tylko jednej instytucji, jak np. powołany w Brukseli z inicjatywy Parlamentu Europejskiego Dom Historii Europejskiej. Ale czytając regularnie, nie tylko książki historyczne, ale także te beletrystyczne można sobie Europę i tę dawną, i tę współczesną mocno przybliżyć.