Steve Bannon – kiedyś tworzył kampanię wyborczą Trumpa, teraz trafił do aresztu

Steve Bannon, źródło: Flickr, fot. Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

Steve Bannon, źródło: Flickr, fot. Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

Jeden z najważniejszych ideologów amerykańskiej alt-prawicy i główny strateg zwycięskiej kampanii Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 r. trafił do aresztu w związku z oskarżeniami o zdefraudowanie pieniędzy zebranych w kampanii crowdfundingowej.

 

Chodzi o internetową zbiórkę pieniędzy na budowę muru na granicy USA z Meksykiem. Razem ze Stevem Bannonem do aresztu trafiło jego trzech współpracowników – Brian Kolfage, Andrew Badolato i Timothy Shea.

Wspólnie rozkręcili oni w 2018 r. kampanię pod hasłem „Budujemy mur” („We Build the Wall”). Za zebrane dzięki niej środki miało zostać wybudowane ogrodzenie, które było jedną z głównych obietnic wyborczych Donalda Trumpa w kampanii z 2016 r.

Ale prezydent miał wtedy kłopoty z realizacją tej obietnicy. Środki na budowę blokował zdominowany przez przeciwnych temu projektowi Demokratów. Trump odgrażał się, że nie podpisze w związku z tym ustaw budżetowych.

Bannon i spółka postanowili zebrać więc pieniądze od zwolenników prezydenta. Udało im się uzbierać 25 mln dolarów. Tyle, że sporą część pieniędzy wydali po prostu na siebie. Choć zapewniali, że „nie wezmą z zebranej kwoty ani centa”, zdefraudowali przynajmniej kilkaset tysięcy dolarów. Prokuratura ma na razie dowody na tyle.

Bannon, czyli dawny strateg Trumpa zacznie działać w Europie

Upadek integracji byłby na rękę i Amerykanom, i Rosjanom. Europa przestałaby być globalnym graczem i konkurentem.
 

Współtworzył portal Breitbart, który rozsiewał idee nowej skrajnej prawicy w amerykańskim społeczeństwie. Był w zarządzie firmy Cambridge Analytica zbierającej nielegalnie dane użytkowników mediów społecznościowych, by je przetworzyć …

Pieniądze na luksusowe życie

Kolfage miał wprost wypłacić sobie 350 tys. dolarów. Zwyczajnie przepuścił je na wystawne życie – drogie restauracje czy luksusowe zakupy. Bannon z kolei przelał z konta kampanii ponad 1 mln dolarów na rachunek swojego stowarzyszenia (oficjalnie działającego non-profit).

I także sporo z tych pieniędzy wydał na prywatne zakupy czy przyjemności. A resztę przelał… Kolfage’owi. Żeby ukryć defraudację pieniędzy, użyli fikcyjnych faktur wystawionych przez spółkę należącą do Shea’a. Badolato również pomagał podrabiać dokumenty.

Teraz całej czwórce grozi za to wszystko nawet 20 lat więzienia. Otrzymali bowiem po dwa zarzuty – zmowy w celu defraudacji zebranych środków oraz prania brudnych pieniędzy. Sprawę prowadzi prokuratura Okręgu Południowego w stanie Nowy Jork.

Jeszcze dziś wszyscy staną przed sądem w Nowym Jorku, który zdecyduje jak długo posiedzą w areszcie oraz czy będzie możliwe wpłacenie kaucji. A jeśli tak, to jak wysokiej. Wiele wskazuje na to, że z powodu zagrożenia długoletnim więzieniem i posiadanych już przez śledczych mocnych dowodów, ewentualna kaucja może być bardzo wysoka.

Były doradca Trumpa otwiera szkołę dla europejskich nacjonalistów

Były główny strateg polityczny prezydenta USA i guru amerykańskiej alt-prawicy Steve Bannon zapowiedział uruchomienie specjalnej akademii w celu wykształcenia nowego pokolenia europejskich nacjonalistów. Nie kryjący swojej niechęci wobec UE Amerykanin jakiś czas temu powołał także swoją paneuropejską inicjatywę polityczną.
 

Steve Bannon …

Kim jest Steve Bannon?

O Bannonie zrobiło się głośno w 2016 r., gdy został szefem kampanii wyborczej Trumpa. To on był autorem koncepcji „Niech Trump będzie Trumpem”, która zakładała rezygnację z łagodzenia wizerunku pretendenta do prezydentury i zezwolenie mu na prosty język, gafy i ordynarne ataki na przeciwników politycznych.

Pomysł okazał się trafiony. Dzięki temu wywodzący z bogatej finansjery zmanierowany Trump wydał się bliski gorzej wykształconym i często bezrobotnym wyborcom z tzw. Pasa Rdzy (czyli stanów, gdzie przez ostatnie dekady upadł ciężki przemysł), którzy okazali się być jedną z najważniejszych grup w elektoracie przyszłego prezydenta.

To także Bannon – dzięki swojemu antyimigranckiemu, seksitowskiemu, populistycznemu i często naginającemu fakty lub wręcz publikującemu fake newsy portalowi Breitbart News – stał się jednym z ideologów radykalnej alt-prawicy. I pomógł skierować ten rozczarowany Republikanami elektorat ku Trumpowi.

W nagrodę w nowej trumpowskiej administracji Bannon stał się jedną z najważniejszych postaci i człowiekiem z niemal ciągłym i bezpośrednim dostępem do „ucha prezydenta”. Został nie tylko szefem doradców prezydenta, ale również zasiadał we wpływowej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Ale wszystko trwało tylko kilka miesięcy. W sierpniu 2017 r. Bannon z hukiem opuścił Biały Dom.

Oficjalnie decyzję podjęto obopólnie (tzw. Bannon i Trump zgodnie tak uznali), ale nieoficjalnie mówiło się o tym, że to sam prezydent ze złością zwolnił jednego ze swoich najważniejszych doradców.

Węgry: Były doradca Trumpa chce współpracować z Orbanem

Były doradca prezydenta USA Donalda Trumpa ds. strategii i komunikacji Steve Bannon zapowiedział, że przed przyszłorocznymi wyborami do PE chciałby współpracować z węgierskim premierem Viktorem Orbanem i jego ugrupowaniem. „To prawdziwy populista” – powiedział o Orbanie Bannon.
 
Steve Bannon to jedna …

Trump wściekł się na Bannon

Powodów miało być kilka. Po pierwsze obaj mają naturę samców-alfa i dużą skłonność do narcyzmu. Więc między nimi szybko zaczęło iskrzyć. Do tego Bannon starał się minimalizować wpływ na Trumpa ze strony bardziej umiarkowanych doradców. Co skonfliktowało go m.in. z prezydenckim zięciem Jaredem Kushnerem czy główny doradcą ds. gospodarki Garym Cohnem.

I ostatecznie to oni oraz kilku innych współpracowników Trumpa mieli przekonać prezydenta do usunięcia Bannona z administracji. Nie lubili go zresztą inni wpływowi stronnicy Trumpa, jak pochodzący z Australii magnat medialny i właściciel telewizji Fox News Rupert Murdoch. Skarżyć na Bannona miała się także ukochana córka prezydenta – Ivanka Trump, która jest żoną Kushnera.

Relacje między Trumpem a Bannonem ostatecznie popsuły się w 2018 r., gdy ukazała się głośna książką Michaela Wolffa – „Ogień i furia: wewnątrz Białego Domu Trumpa”. Opisano tam chaotyczny styl zarządzania prezydencką administracją oraz prostackie zapędy samego prezydenta.

Książka była dużym policzkiem dla Trumpa i mocno go zirytowała. Jednym z głównych informatorów autora był właśnie Bannon, który bardzo niepochlebnie wyrażał się nie tylko o swoim byłym szefie, ale także o jego współpracownikach czy członkach rodziny.

Ostro krytykował ich np. za spotkania z Rosjanami w Trump Tower, na którym syn prezydenta – Donald Trump Junior miał rozmawiać z rosyjską prawniczką o uzyskaniu materiałów kompromitujących podczas kampanii wyborczej ówczesną kandydatkę Demokratów Hillary Clinton.

Włochy wyrzucą Akademię Bannona z zabytkowego klasztoru

Jeszcze nie zaczęła prawdziwej działalności, a już musi szukać nowego miejsca – uczelnia dla przyszłych nacjonalistycznych europejskich polityków, którą założył guru amerykańskiej alt-prawicy Steve Bannon, straciła umowę na wynajem zabytkowego klasztoru w środkowych Włoszech. Stało się tak po protestach okolicznych …

Nieudane projekty w Europie

Po tym spięciu Bannon nie miał już jednak za bardzo czego szukać po prawej stronie amerykańskiej sceny politycznej. Próbował co prawda wskrzeszać swoją działalność publicystyczną lub animować kolejne skrajne frakcje w Partii Republikańskiej, ale bez większych sukcesów.

Dlatego postanowił spróbować swojego szczęścia w Europie. Na Starym Kontynencie zapowiadał budowanie skrajnie prawicowej międzynarodówki i założenie organizacji, która rozwali Unię Europejska od środka.

Oferował też swoje usługi doradcze różnym politycznym liderom czy partiom, które sięgały po prawicowy populizm – przymilał się do premiera Węgier Viktora Orbána, byłego wicepremiera Włoch i lidera prawicowej Ligi Matteo Salviniego czy lidera skrajnie prawicowej hiszpańskiej partii Vox Santiago Abascala.

Ale i tu zbyt wiele nie wskórał. Nic nie wyszło także z jego planów założenia Akademią Judeo-Chrześcijańskiego Zachodu w jednym z zabytkowych włoskich klasztorów. Chciał tam kształcić nowe konserwatywne europejskie kadry i przyszłych przywódców.

Pomysł jednak nie wyszedł poza fazę koncepcyjną, a od współpracy z Bannonem szybko odcięli się potencjalni partnerzy, w tym jeden z włoskich kardynałów. Ministerstwo Kultury zerwało również umowę dzierżawy klasztoru, gdy wyszło na jaw co ma w nim powstać. Oficjalnie bowiem umowę podpisała katolicka fundacja.