Starcia z policją w czasie Marszu Niepodległości 

Marsz Niepodległości 2020, źródło twitter StowMarszN

Marsz Niepodległości 2020, źródło twitter StowMarszN

Tegoroczny Marsz Niepodległości, który z powodu pandemii koronawirusa miał być przejazdem zmotoryzowanej kolumny, odbył się jednak w tej formule jedynie częściowo. Tysiące narodowców przeszło bowiem ulicami Warszawy pieszo używając rac i innych środków pirotechnicznych. Atakowali też policjantów i sklepy. Doszło do regularnych walk z policją, która użyła nawet broni gładkolufowej.

 

Według szacunków w tegorocznym “marszu” uczestniczyło w sumie kilkanaście tysięcy osób. Na razie nie wiadomo ilu było rannych ani ile osób zatrzymano.

Policja: To była bitwa z uczestnikami nielegalnego zgromadzenia

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak przyznał, że nie pamięta sytuacji, w której “tłum tak agresywnie napierał na policjantów”. “Nie można powiedzieć, że osoby które je organizowały nad czymkolwiek panowały” – podkreślił. W jego ocenie zajścia na Marszu Niepodległości były „atakiem na policjantów”, a nawet „bitwą”.

“Nasze działania musiały być zdecydowane, takie były” – dodał. Przyznał też, że podczas środowych zamieszek funkcjonariusze w indywidualnych przypadkach użyli broni gładkolufowej. “Było to niezbędne w związku z agresywnym zachowaniem tłumu” – tłumaczył Marczak.

Postrzelony w twarz został 74-letni fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry. Wyjaśnień od policji i MSWiA zażądał wczoraj przewodniczący „NSZZ Solidarność” Piotr Duda. „To coś nieprawdopodobnego, oburzającego” – oświadczył. „Solidarność tej sprawy nie odpuści” – zapewnił Duda cytowany na portalu tysol.pl.

Jutro zmotoryzowany Marsz Niepodległości i "Kwarantanna od nacjonalizmu"

Tegoroczny Marsz Niepodległości ma się odbyć w zmienionej formule – zamiast przemarszu manifestacja narodowców w samochodach i na motocyklach. Natomiast Strajk Kobiet w odpowiedzi przewiduje jutro „Kwarantannę od nacjonalizmu”.

Incydenty na trasie “marszu”

Do pierwszych zatrzymań doszło już na rondzie Dmowskiego, skąd startował “marsz”, a do kolejnych agresywnych zachowań doszło na ulicy Andersa, rondzie de Gaulle’a oraz błoniach Stadionu Narodowego, gdzie blokowano dostarczenie respiratorów do Szpitala Narodowego. Doszło też do pożaru wznieconego racą wrzuconą przez okno do mieszkania w jednym z budynków na trasie przemarszu.

Rzecznik policji przyznał, że choć zgodnie z zapowiedziami, tegoroczny Marsz Niepodległości miał być przejazdem, to policja wzięła pod uwagę również “warianty negatywne”.  Na zarzuty części organizatorów oskarżających policjantów o prowokacyjne zachowania odpowiedział pytaniem: “Sama obecność jest prowokacyjna?”. Marczak zapowiedział także, że szczegóły dotyczące zatrzymanych, prowadzonych postępowaniach oraz stanu kilku rannych funkcjonariuszy policji będą przekazane dziś (12 listopada).

Organizatorzy: Bierzemy odpowiedzialność tylko za zmotoryzowanych

Witold Tumanowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, które organizuje Marsze oświadczył, że Stowarzyszenie bierze odpowiedzialność jedynie za zmotoryzowanych uczestników tegorocznych obchodów listopadowego święta. “Nie ukrywajmy, że zakaz zgromadzeń jest dużym utrudnieniem i ciężko wziąć odpowiedzialność za spacerowiczów, którzy przyszli. Formuła, za którą bierzemy odpowiedzialność, to ta zmotoryzowana” – oświadczył w rozmowie z Onetem.

Przypomniał także, że race używane przez uczestników marszu „zawsze był obecne na Marszu Niepodległości”. Tumanowicz przyznał co prawda, że organizatorzy zdają sobie sprawę, że “ich odpalenie to wykroczenie” i apelują, żeby ich nie przynosić, ale – jak dodał – “trzeba przyznać, że nadają kolorytu temu świętu”. Powiedział także, że nie wiadomo ile osób uczestniczyło w środowym “marszu”. “Nie ma frekwencji jak co roku, ale naprawdę jest sporo ludzi. Ciężko też powiedzieć ile osób jest w samochodach, na podsumowania przyjdzie czas” – zapowiedział.

Święto Niepodległości 11 listopada. Co z Marszem Niepodległości w tym roku?

Premier Mateusz Morawiecki wezwał do odwołania tegorocznego Marszu Niepodległości, jednak Robert Bąkiewicz, szef Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zapewnił, że ta manifestacja się odbędzie. “Oczywiście nie tak, jak w każdym roku, bo czas jest wyjątkowy” – zastrzegł.

Szef MSWiA: W przyszłości będą podejmowane analogiczne działania

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński uprzedził po incydentach na Marszu Niepodległości, że wobec organizatorów kolejnych zgromadzeń “będą podejmowane analogiczne i bardzo stanowcze działania Policji”, jeśli dojdzie do „podobnych aktów przemocy i agresji”. „Konieczne było użycie środków przymusu bezpośredniego przez policjantów. Za każdym razem były one adekwatne do sytuacji” – przekazał szef MSWiA w swoim oświadczeniu.

Minister Kamiński zwrócił też uwagę, że zapowiedziana formuła wydarzenia nie została dotrzymana i w rzeczywistości “mieliśmy do czynienia z równoległym nielegalnym zgromadzeniem”, w czasie którego dochodziło do agresywnych działań, niszczenia mienia i bezpośrednich ataków na policjantów. “W stronę policjantów rzucano kamieniami i racami, podpalone zostało mieszkanie, a na błoniach Stadionu Narodowego, gdzie funkcjonuje szpital tymczasowy, blokowano dojazd dla karetek i pojazdów transportu medycznego” – wyliczał szef MSWiA.

Wyraził przy tym „uznanie dla tych wszystkich uczestników Marszu Niepodległości, którzy godnie uczcili dzisiejszą rocznicę” i nadzieję, że również organizatorzy “właściwie ocenią zachowania, tych uczestników zgromadzenia, których postawa nie miała nic wspólnego ze świętowaniem niepodległości”. Mariusz Kamiński przypomniał ponadto, że w związku z panującą epidemią koronawirusa wszystkie zgromadzenia publiczne mają charakter nielegalny.

“Zapewniam, że wobec kolejnych zgromadzeń, podczas których miałoby dochodzić do podobnych aktów przemocy i agresji, bez względu na to kto jest organizatorem takich zgromadzeń, będą podejmowane analogiczne i bardzo stanowcze działania Policji” – napisał we wczorajszym oświadczeniu szef MSWiA.

“Po skandalach z ostatnich 3 tyg i dzisiejszym agresywnym zachowaniu policji, atakowaniu uczestników MN i strzelaniu do dziennikarzy żądam dymisji Komendanta Głównego @PolskaPolicja” – zareagował tymczasem na Twitterze prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz po zakończeniu środowego marszu.

Polska: Narodowcy w obronie cywilizacji…

Narodowcy tworzą Straż Narodową – jak powiedział wczoraj prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz – to “pewien rodzaj samoobrony – samoobrony katolickiej, cywilizacyjnej”.

Komentarze po marszu

„No i jest jak zwykle. ‚Marsz Niepodległości’ jest w rękach ekstremistów w sojuszu ze zwykłymi bandytami. To do nich apelował Kaczyński by przeciwstawili się Strajkowi Kobiet. Już przestali stać grzecznie przy kościołach, których nikt nie atakował. »Patriotyczna młodzież«, a jakże!” – komentował  na Twitterze jeszcze w trakcie marszu były szef MSWiA, poseł PO Bartłomiej Sienkiewicz.

„W Warszawie (jak co roku) na ulicach widać przemoc. Tak ma wyglądać świętowanie niepodległości? Wstyd!” – pytał w tym samym medium europoseł Lewicy Robert Biedroń.

„Oddajcie nam nasze święto i radość, która powinna mu towarzyszyć! To przestępstwo nie patriotyzm!” – skomentowała marsz posłanka KO Paulina Hennig-Kloska. „Tak narodowcy podpalili, tym razem dosłownie, dom. Brawo PiS, brawo siewcy nienawiści z TVPIS!” – napisała inna posłanka tego samego ugrupowania Katarzyna Lubnauer.

Natomiast kolejny poseł KO Michał Szczerba zapowiedział, że w związku z wydarzeniami na Marszu Niepodległości złoży dziś zawiadomienie do prokuratury.Bandyci doprowadzili do pożaru mieszkania. Pełną odpowiedzialność karną za to zdarzenie wraz z odszkodowaniem poniosą organizatorzy nielegalnego zgromadzenia ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Jutro składam zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o narażeniu życia!” – oświadczył na Twitterze.

„Działania Policji wymagają rzetelnej kontroli. Dzisiaj dziennikarz dostaje gumową kulą w twarz, a zupełnie niedawno de facto pobłażano ludziom, którzy próbowali wedrzeć się do Sejmu…” – przypomniał z kolei poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk.

„Przez tydzień policja pod kierunkiem Kaczyńskiego i Kamińskiego biernie przyglądała się dewastowaniu kościołów, pomników, miejsc pamięci. Dziś ruszyli do boju…przeciwko Marszowi Niepodległości. Identycznie jak za czasów PO. 5 lat stolica takich scen nie oglądała” – ocenił poseł Konfederacji i prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki.

Inny poseł tego samego ugrupowania (wcześniej poseł LPR i szef Młodzieży Wszechpolskiej) Krzysztof Bosak, który poinformował, że przejechał całą trasę samochodem jadącym na czele zmotoryzowanej kolumny zapewniał tymczasem, że widział jedynie “spokój, dobre emocje i dobrą atmosferę” z wyjątkiem podpalenia mieszkania. Warto docenić oddolne wydarzenie, które wspólnie udało się stworzyć” – napisał w oświadczeniu opublikowanym również na Twitterze.

Zwrócił jednak uwagę, że policja złamała wypracowane z organizatorami ustalenia przyjmując “konfrontacyjną taktykę działań” co przyniosło “przewidywalny do bólu rezultat”. Prosząc o umiar w ocenach przyznał, że na potępienie zasługują zarówno agresywni uczestnicy marszu (stanowiący w jego ocenie tylko jeden promil), jak i “funkcjonariusze oraz dowódcy i ich polityczni zwierzchnicy pchający ich do konfrontacji”.

Nawet w 100. rocznicę odzyskania niepodległości Polska jest podzielona

Marsz w stolicy pod patronatem prezydenta z udziałem 250 tys. osób, ogólnopolskie odśpiewanie hymnu narodowego czy msza święta za ojczyznę w Świątyni Opatrzności Bożej – to tylko niektóre wydarzenia składające się na wczorajsze (11 listopada) uroczystości 100-lecia odzyskania niepodległości Polski.

Dwugłos Trzaskowski-Fogiel

„Starcia z policją, zniszczenia, zatrzymany ruch pociągów, możliwe podpalenie. Oto jak skrajna prawica – tak hołubiona przez rządzących – ‚świętuje’ Święto Niepodległości” – zauważył  w wieczornym wpisie na Facebooku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. “To właśnie bilans, zapowiadanego zmotoryzowanego, a w rzeczywistości pieszego Marszu Niepodległości” – podkreślił.

“Gdzie rządzący, tak chętnie poklaskujący narodowcom? Prawo i Sprawiedliwość, które za każdym razem puszcza oko do ‚prawdziwych patriotów’, a gdy dzieją się takie skandaliczne sytuacje, nagle cierpi na krótkowzroczność. Gdzie jesteście rządzący, tyle mieliście do powiedzenia na temat ostatnich protestów kobiet” – komentował polityk PO.

“I najważniejsze. Gdzie wicepremier od bezpieczeństwa, Jarosław Kaczyński? W tym momencie, to na nim spoczywa pełna odpowiedzialność za dzisiejsze wydarzenia na ulicach Warszawy” – napisał w mediach społecznościowych. “W świetle ostatnich doniesień medialnych, o chęci siłowego stłumienia protestów kobiet, to jeszcze bardziej tchórzliwe i skandaliczne, panie Kaczyński” – dodał prezydent stolicy.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel w odpowiedzi oświadczył, że „zarzuty Rafała Trzaskowskiego są tak absurdalne, że szkoda je w ogóle komentować”.  Sugerują bowiem – jak  w rozmowie z PAP – “kompletny brak kontaktu z rzeczywistością”.  Wicerzecznik rządzącej partii wytknął przy tej okazji “hipokryzję Rafała Trzaskowskiego, który dziś oburza się, a jeszcze kilka dni temu brał udział i zachęcał do udziału w nielegalnych zgromadzeniach, które, chociażby pod względem epidemicznym, były równie niebezpieczne”. Przyznał jednak, że wśród uczestników były grupy, których jedynym celem i rozrywką były walki z policją. Wyraził także żal, że organizatorzy nie utrzymali planowanej wcześniej formuły marszu.

Fogiel wytknął też prezydentowi stolicy, że zapowiedział szacowanie kosztów zniszczeń spowodowanych przez uczestników marszu. “Pytanie, czy już wyliczył koszty zniszczeń, które w przeciągu ostatnich tygodni miały miejsce w Warszawie” – zapytał. Wicerzecznik PiS wypomniał także Trzaskowskiemu, że w czasie gdy ubiegał się o fotel prezydenta Polski zadeklarował gotowość udziału w Marszu Niepodległości. “Może trzeba było dotrzymać słowa, a nie popisywać się dziś hipokryzją” – powiedział po zakończeniu, hybrydowego w tym roku, Marszu Niepodległości.

Do przebiegu Marszu odniósł się  wczoraj również szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber. „Przede wszystkim wielki smutek. Grupki chuliganów próbowały znieważyć Dzień Niepodległości” – napisał na Twitterze podkreślając, że w odpowiedzi czyta „żałosne komentarze przedstawicieli opozycji”. „Nawet w narodowe święto nie możecie sobie odpuścić z tym szczuciem i obwinianiem #PJK (prezesa Jarosława Kaczyńskiego) o zachowanie każdego debila?” – dodał nawiązując prawdopodobnie do wpisu prezydenta Trzaskowskiego.