Spór wokół polskiego sądownictwa nie ustaje

Gmach Sądu Najwyższego w Warszawie, źródło wikipedia

Gmach Sądu Najwyższego w Warszawie, źródło wikipedia

Sąd Najwyższy uznał, że sprawa wniosku ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry ws. przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy zawiesił niektóre zapisy nowej ustawy o SN powinna zostać umorzona „wobec niedopuszczalności wydania wyroku”.

 

Tymczasem pięciorgu sędziom grozi postępowanie dyscyplinarne. Na razie zostali wezwani do złożenia przed rzecznikiem dyscyplinarnym wyjaśnień ws. ich krytycznych wypowiedzi na temat nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Postępowanie w tej sprawie może się jednak zakończyć procesem dyscyplinarnym.

Rzecznik „Iustitii” Bartłomiej Przymusiński poinformował, że – obok jego samego i sędziego Igora Tulei – wezwanie otrzymała także sędzia Sądu Rejonowego w Poznaniu Monika Frąckowiak i prezes stowarzyszenia “Iustitia” Krystian Markiewicz. Takie wezwanie otrzymała też sędzia Ewa Maciejewska z łódzkiego Sądu Okręgowgo, podobnie jak Tuleya, autorka pytania prejudycjalnego do TSUE

Rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak zapewnia jednak, że minister Zbigniew Ziobro nie ma z tym nic wspólnego.

Stanowisko SN dla TK

W drugiej połowie sierpnia prokurator generalny wystosował wniosek do TK, w którym wskazał m.in., że skierowanie przez SN pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu oraz zawieszenie stosowania niektórych przepisów ustawy o SN jest „rażącym przekroczeniem kompetencji” Sądu Najwyższego.

Ze stanowiska SN, które Sąd wydał wczoraj (10 września) dla Trybunału Konstytucyjnego wynika, że „stanowisko prokuratora generalnego zostało oparte na błędnych założeniach”, a jego działanie ”stanowi de facto zagrożenie dla właściwego funkcjonowania TK”.  W ocenie SN Ziobro „chce wykorzystać sąd konstytucyjny do bieżących rozgrywek o zdobycie i utrzymanie władzy”.

Małgorzata Gersdorf wzywa UE do przyspieszenia działań ws. polskich sądów

I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wezwała UE do przyspieszenia działań ws. zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości. Wyraziła jednak nadzieję, że PiS ustąpi w kwestii SN i odsyłania sędziów w stan spoczynku.

Sąd Najwyższy podkreśla, że do zagrożenia właściwego funkcjonowania TK w wyniku działań ministra, prokuratora generalnego dochodzi zwłaszcza wtedy, “gdy uczestnicy gry politycznej – a taką jest właśnie osoba pełniąca jednocześnie funkcję Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego – chcą wykorzystać sąd konstytucyjny do bieżących rozgrywek o zdobycie i utrzymanie władzy”. “Prowadzi to bezpośrednio do instrumentalnego wykorzystania sądu konstytucyjnego i podważa autorytet i jego znaczenie ustrojowe” – ocenił SN.

„Stanowisko Prokuratora Generalnego wyrażone w złożonym wniosku zostało oparte na błędnych założeniach, które dowodzą nieznajomości uwarunkowań prawnych, do jakich doszło w Rzeczypospolitej Polskiej po przystąpieniu do Unii Europejskiej” – zwrócił uwagę Sąd Najwyższy.

Pytania prejudycjalne do TSUE i reakcja Ziobry

Na początku sierpnia Sąd Najwyższy wystosował pięć pytań prejudycjalnych do TSUE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku. 23 sierpnia minister, prokurator generalny skierował do TK wniosek, w którym zwrócił się do TK o uznanie niekonstytucyjności tego przepisu, jeśli jest rozumiany m.in. w sposób „uprawniający sąd do udzielenia zabezpieczenia w postaci zawieszenia stosowania przepisu ustawy objętej domniemaniem konstytucyjności”.

Sędziowie SN zawiesili część przepisów ustawy o SN i zwrócili się do TSUE

Sędziowie SN w powiększonym składzie zawiesili wczoraj (2 sierpnia) stosowanie niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym i skierowali do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne dotyczące zgodności z prawem UE ustawy przyjętej głosami PiS i podpisanej przez prezydenta.

„Wniosek Prokuratora Generalnego jest ukierunkowany na domaganie się wydania przez TK orzeczenia o zgodności z konstytucją aktu stosowania prawa, jakim jest postanowienie SN” – zaznaczono w tym stanowisku. Dlatego, dodano, „nie ma najmniejszej wątpliwości, że kwestia ta leży poza kompetencją TK”.

SN uznał  ze swej strony, że  „w świetle treści wniosku PG należy stwierdzić, że de facto został on skierowany przeciwko postanowieniu SN”, na mocy którego zadano pytania TSUE. „W odniesieniu do tej części postanowienia SN, na mocy którego TSUE zostały przedstawione pytania prejudycjalne stwierdzić trzeba, że o tym czy pytania te są dopuszczalne, decyduje ten Trybunał” – podkreślił Sąd Najwyższy.

W jego ocenie „sąd krajowy jest nie tylko uprawniony, ale i zobowiązany do odmowy stosowania przepisów ustaw, jeżeli pozostają one w sprzeczności z prawem UE, a nadto, że sąd – jako organ państwa członkowskiego – ma obowiązek podejmowania wszelkich środków, w tym interpretacyjnych, niezbędnych do zapewnienia efektywności prawa unijnego”.

Jednocześnie SN zwrócił uwagę na „konieczność powstrzymania się od wyznaczenia” do składu orzekającego TK w tej sprawie prezes TK Julii Przyłębskiej i wiceprezesa Mariusza Muszyńskiego. Argumentował wskazując krytyczne wypowiedzi medialne obojga sędziów nt. sierpniowego postanowienia SN.

Kolejne pytanie prejudycjalne do TSUE

Sąd Okręgowy w Łodzi zadał pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości UE dotyczące możliwości stosowania postępowania dyscyplinarnego w przypadku wydania wyroku niekorzystnego dla polskiej władzy. Sędziowie oczekują, że TSUE rozwieje ich wątpliwości dotyczące ustaw o sądach powszechnych, SN i KRS.

“Dyscyplinarka” za pytania prejudycjalne?

Sędzia Ewa Maciejewska z łódzkiego „okręgu”, która pod koniec sierpnia zadała pytanie prejudycjalne do TSUE, została wezwana przez rzecznika dyscypliny w charakterze świadka. Podobne wezwanie otrzymał także sędzia Igor Tuleya z warszawskiego Sądu Okręgowego, który również zapytał Trybunał w Luksemburgu, czy wobec nowych przepisów dyscyplinarnych polscy sędziowie mają szansę pozostać niezawiśli.

Warszawski sąd też śle do TSUE pytanie prejudycjalne

Również warszawski sąd okręgowy zadał pytanie prejudycjalne dotyczące niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Wczoraj (6 września) zostało ono przesłane do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Na przesłuchanie ma się stawić ponadto rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich “Iustitia” sędzia Bartłomiej Przymusiński. Powodem ich wezwania są m.in. ich publiczne wystąpienia. “Nie wierzę w żaden przypadek, tu chodzi o spacyfikowanie tych sędziów, którzy aktywnie bronią niezależnych sądów” – powiedział Onetowi prezes „Iustitii”, prof. Krystian Markiewicz, który zresztą też ma zeznawać przed rzecznikiem dyscypliny jako świadek. “Poważnie liczę się z tym, że też usłyszę zarzuty” – przyznał.

Przymusiński ma się stawić w związku ze swoim komentarzem dotyczącym przesłuchania sędziów, które odbywały się za zamkniętymi drzwiami, do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. W TVN24 uznał bowiem, że „przypominają konkurs piękności”. “KRS uciekła się do proceduralnej sztuczki, żeby te przesłuchania nie były publicznie dostępne, żeby nie można było ich obserwować w internecie” – mówił wtedy rzecznik “Iustitii”.

Natomiast Tuleyę obciąża m.in. fakt, że podczas ustnego uzasadniania wyroku ws. przeniesienia obrad z plenarnej sali obrad sali kolumnowej i niedopuszczenie tam opozycji, stwierdził wprost: „16 grudnia (2016 roku – red.) pogrzebano demokrację, bezkarnie zgwałcono prawo, tamtej nocy umarła po prostu zwykła ludzka przyzwoitość”.

Resort sprawiedliwości: To nie my inicjowaliśmy „dyscyplinarki”

“Minister nie ma nic wspólnego z tymi działaniami” – zapewniał Kanthak w rozmowie z Onetem. Dodał, że nie chce oceniać działania dwojga sędziów, którzy zadali pytania prejudycjalne do TSUE, co wstrzymało bieg prowadzonych przez nich spraw. Jednak działania podejmowane przez sędziego Tuleyę  uznał za “jednoznacznie kuriozalne”. “A to dlatego, że próbuje zatrzymać proces gangu oskarżonego o ciężkie przestępstwa tylko po to, by we własnej sprawie wykonać ruch polityczny” – uzasadnił.

Działania sędziego Igora Tuleyi, który zapytał TSUE o sędziowską niezawisłość wobec wprowadzanych przez PiS zmian w postępowaniu dyscyplinarnym, kilka dni temu ocenił również minister Zbigniew Ziobro. W TVP Info ocenił go jako „zacietrzewionego politycznie”, a jego działania jako przynoszące korzyść tym, którzy łamią prawo. “To jest prezent dla bandytów, taka postawa sędziego – mówił minister Ziobro. – To pokazuje, jak nasze reformy i ta izba dyscyplinarna jest potrzebna”.

Sędziowie siedmiu państw krytycznie o sytuacji polskiego sądownictwa

Szefowie stowarzyszeń sędziowskich Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii, Szwecji, Łotwy i Estonii ostrzegają, że „wprowadzane w Polsce zmiany stanowią poważne zagrożenie dla demokracji”, a wpływ polityków na sędziów „stał się sprzeczny z minimalnymi chociażby standardami europejskimi”.