Sondaż: Coraz więcej Polaków chce polexitu

polska-transformacja-energetyka-energia-nuklearna-cop26-klimat-srodowisko

Premier Mateusz Morawiecki / Zdjęcie: © European Union 2021 [EUCO Newsroom]

Narasta niechęć Polaków wobec struktur europejskich – wynika z najnowszego sondażu SW Research przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”. Już niemal 17 proc. pytanych uważa, że nasz kraj powinien opuścić Unię Europejską. Premier Mateusz Morawiecki uspokaja jednak twierdząc, że zagrożenia polexitem nie ma.

 

Okazuje się, że już prawie 17 proc. ankietowanych chciałoby, by Polska opuściła europejskie struktury. To najwyższy odsetek zwolenników „polexitu” w ostatnim roku. Badacze zastrzegają jednak, że wyniki z tego okresu są trudne do porównania, bo każdy z przywoływanych sondaży przeprowadzała inna pracownia i w odmiennych okolicznościach politycznych.

I tak w badaniu Kantar dla TVN i TVN24 z listopada zeszłego roku wolę opuszczenia Unii Europejskiej deklarowało 8 proc. respondentów, a w przeprowadzonym w tym samym czasie sondażu IBRiS na zlecenie „Rz”, za polexitem opowiedziało się 11 proc. badanych. Natomiast w przeprowadzonym miesiąc później badaniu IPSOS dla OKO.press wyjście Polski z Unii postulowało 7 proc. pytanych.

Wciąż jednak zdecydowana przewaga zwolenników członkostwa w UE

Na pytanie SW Research “Czy Pana/Pani zdaniem Polska powinna opuścić Unię Europejską?” negatywnie odpowiedziało  62,6 proc. respondentów, pozytywnie prawie 17 proc., a nieco ponad 20 proc. nie miało zdania na ten temat.

Polexitu najbardziej nie chcieliby ankietowani powyżej 50. roku życia i ci z wyższym wykształceniem. Pozostania w strukturach europejskich chce również 70 proc. osób zarabiających w granicach 2,1 – 3 tys. zł. Natomiast zwolennikami wyjścia Polski z Unii są częściej mężczyźni (22 proc. vs. 12 proc. kobiet) oraz taki sam odsetek (22 proc.) mieszkańców najmniejszych miast (do 20 tys.).

Eurobarometr: Polacy bardziej ufają Unii Europejskiej niż rządowi

Okazuje się też, że polscy obywatele martwią się o stan demokracji w kraju.

Morawiecki: Nie ma żadnego ryzyka polexitu, ani żadnych takich zamiarów

Choć ostatnio Trybunał Konstytucyjny kierowany przez Julię Przyłębską uznał, że zobowiązanie państwa członkowskiego do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa jest niezgodne z polską konstytucją, to premier Morawiecki uspokaja twierdząc, że “nie ma żadnego ryzyka polexitu, ani żadnych takich zamiarów”.

“Jest to swego rodzaju fantazja polityczna. Jesteśmy silnym państwem w silnej Unii Europejskiej i bez Polski trudno sobie Unię wyobrazić”, przekonywał szef rządu 19 lipca podczas konferencji prasowej w Miedzianej Górze (województwo świętokrzyskie). “To swojego rodzaju emocja polityczna, którą nasi przeciwnicy, oponenci próbują wzbudzić”, ocenił.

Zdaniem Morawieckiego najlepszą polityką wobec UE jest eurorealizm. Z jednej strony tłumaczył premier – chodzi o jednoznaczną obronę interesów narodowych (czyli negocjowanie unijnych funduszy w maksymalnie możliwym wymiarze), a z drugiej – o „obronę tych szańców, tych miejsc, co do których wraz z wejściem do Unii Europejskiej nie godziliśmy się – jak również nie godziły się inne kraje Unii – na przekazanie kompetencji do instytucji europejskich”.

Według szefa rządu trzeba mieć jednak świadomość, że UE to stały dialog, kompromis, rozmowy na tematy regulacyjne, polityczne, finansowe, budżetowe, inwestycyjne oraz gospodarcze. „Ten dialog, te rozmowy oczywiście z Unią Europejską prowadzimy. Generalnie Polska w Unii nie tylko ma się dobrze, ale również będzie miała się na pewno dobrze” – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Morawiecki po szczycie V4+: Nasze miejsce nie jest w kącie

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że państwa V4 domagają się właściwego miejsca na europejskim rynku i w europejskiej polityce.

Ziobro: ETPCz podważa legalność sędziów polskiego TK

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro złożył w czwartek (29 lipca) wniosek Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z polską ustawą zasadniczą art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i brzmieniu tego przepisu, jakie nadał ETPCz wyrokiem z 7 maja 2021 r. w postępowaniu wszczętym przeciwko Polsce na skutek skargi Xero Flor. W interpretacji Ziobry wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podważa bowiem legalność sędziów powołanych do polskiego TK.

7 maja tego roku ETPCz wydał wyrok ws. spółki Xero Flor, producenta trawników rolowanych, która domagała się odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę. Jak jednak tłumaczy “Rzeczpospolita”, sprawa dotyczyła tak naprawdę legalności TK, który wcześniej uznał skargę za niedopuszczalną. Chodziło o stwierdzenie, czy jest to „sąd ustanowiony ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPCz oraz czy naruszenie standardu może wynikać z tego, że w składzie orzekającym znalazł się tzw. dubler (jedna z trzech osób nieuprawnionych do orzekania, wybranych przez Sejm VIII kadencji na miejsca już obsadzone przez Sejm VII kadencji), którym był w tym przypadku Mariusz Muszyński.

Zastrzeżenia lidera współrządzącej Solidarnej Polski wzbudził również inny, późniejszy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 22 lipca 2021 r. ETPCz uznał, że orzekając w sprawie dyscyplinarnej adwokat Joanny Reczkowicz Izba Dyscyplinarna SN naruszyła art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do sądu. Trybunał zasądził na rzecz skarżącej 15 tys. euro.

W czerwcu ETPCz zasądził po 20 tys. euro sędziom Alinie Bojarze i Mariuszowi Brodzie. Orzekł wtedy, że brak możliwości odwołania się do sądu od decyzji ministra sprawiedliwości o odwołaniu ich z funkcji wiceprezesów Sądu Okręgowego w Kielcach narusza ich prawo do sądu.

Minister Ziobro uznał te działania ETPCz za zbyt szeroką ingerencją w polską suwerenność, która w dodatku w sposób nieuprawniony zwiększa kompetencje Trybunału w Strasburgu. Argumentował również, że decyzje ETPCz zmniejszą pewność obywateli co do krajowego systemu sądownictwa, ich sytuacji prawnej i przysługującym im środkom ochrony, a przede wszystkim nadszarpną wiarę w ostateczność i ważność wyroków Trybunału Konstytucyjnego.

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem

Jak dodali sędziowie, Izba Dyscyplinarna nie jest sądem „ustanowionym ustawą w rozumieniu Konwencji Europejskiej”.

TSUE ostrzega polskie władze

Tymczasem 15 lipca drugi z najważniejszych trybunałów w Europie, Trybunał Sprawiedliwości UE, orzekł, że Izba Dyscyplinarna jest sprzeczna z prawem unijnym.

Komisja Europejska ostrzegła natomiast, że jeśli polskie władze nie wykonają wyroku, to wystąpi z wnioskiem o kary finansowe. Dzień wcześniej (14 lipca) Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem byłego posła PiS i prokuratora w stanie wojennym Stanisława Piotrowicza uznał, że w Polsce nie obowiązują postanowienia TSUE dotyczące organów sądowniczych.

Jutro (3 sierpnia) TK pod kierunkiem Julii Przyłębskiej ma wznowić rozprawę z wniosku premiera, w wyniku stwierdzi, czy wyroki TSUE dotyczące ustroju sądownictwa są zgodne z polską konstytucją.