Socjaldemokraci w regionach nie chcą koalicji z Merkel?

Kevin Kühnert, źródło: https://wyborcza.pl/7,75399,22895173,waza-sie-losy-przyszlego-niemieckiego-rzadu-socjaldemokratyczne.htm

Kevin Kühnert, źródło: http://wyborcza.pl/7,75399,22895173,waza-sie-losy-przyszlego-niemieckiego-rzadu-socjaldemokratyczne.html [MICHAEL KAPPELER]

Ważni politycy SPD są oburzeni wstępnym kompromisem, jaki przywódca ich partii zawarł z Angelą Merkel. Czy to zagrywka przed dalszymi negocjacjami, czy znak, że kryzys rządowy będzie się pogłębiał?

Sygnał, że do stworzenia stabilnej koalicji rządowej jest ciągle daleko, nadszedł w sobotę z zabytkowego miasteczka Wernigerode w Saksonii-Anhalt. Obradujący tam politycy SPD z tego wschodnioniemieckiego landu jako pierwsi głosowali nad porozumieniem z chadekami. Po długiej i burzliwej debacie rezolucja sprzeciwiająca się wielkiej koalicji zawierająca sformułowanie, że z chadekami „nie da się w odpowiedzialny sposób rządzić”, przeszła zaledwie jednym głosem. Wystarczyło jednak, by zmrozić cały kraj.

Eksperci mówili o policzku dla kierującego SPD Martina Schulza. Zaś przeciwnicy sojuszu z chadekami, w tym ich nieformalny przywódca, szef socjaldemokratycznej młodzieżówki Kevin Kühnert, który przemawiał podczas zjazdu w Wernigerode, triumfowali.

„Mamy wiatr w żaglach” – napisał na Twitterze. Co będzie, gdy podobne decyzje podejmą członkowie SPD w kolejnych landach?

Oświadczenie Schulza

Od wrześniowych wyborów do Bundestagu mija czwarty miesiąc, a Niemcy nadal są bez nowego rządu. Jesienią wydawało się, że powstanie tzw. koalicja jamajska złożona z chadeków (CDU pod wodzą Merkel i jej siostrzana partia z Bawarii – CSU), Zielonych i liberałów z FDP.

Pod koniec listopada liberałowie zerwali wstępne rozmowy w sprawie wspólnego gabinetu. Kanclerz Merkel stanęła przed alternatywą: albo nowe wybory, albo koalicja z SPD. Problem polegał na tym, że Martin Schulz już w wyborczy wieczór, zaskakując wszystkich, oświadczył, że jego partia zasiądzie w ławach opozycji i nie wejdzie po raz trzeci w ciągu minionych dziesięciu lat w koalicję z Merkel. Odkręcanie tej wypowiedzi okazało się niezwykle trudnym zadaniem.

Część działaczy uważa, że na wejściu do rządu z chadekami SPD znowu straci i może nawet zniknąć ze sceny. W wyborach do Bundestagu partia zdobyła 20,5 proc. głosów, to najgorszy wynik w historii ugrupowania. Cztery lata w opozycji miałoby partię wzmocnić, przekonać do niej niezdecydowanych, skierować ją na lewo. A w końcu doprowadzić do zjednoczenia z Lewicą, partią wschodnioniemieckich postkomunistów i zachodnioniemieckich ortodoksyjnych lewicowców. Z drugiej strony przyspieszone wybory pogłębiłyby tylko impas na scenie politycznej, na czym zyskaliby jedynie populiści ze skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec. W obecnym parlamencie mają aż 94 mandaty i są trzecią siłą.

W grudniu SPD i chadecy zaczęli wstępne rozmowy o nowym rządzie, które zakończyły się w zeszły piątek. Przyjęty wówczas 28-stronicowy dokument, który ma stać się podstawą właściwych negocjacji koalicyjnych, uznano za co najmniej taktyczne zwycięstwo Schulza. Zawarto w nim zapisy o reformie Unii Europejskiej, która miałaby być przeprowadzona z Paryżem, oraz o zmianach w polityce socjalnej, w tym w ubezpieczeniach zdrowotnych, na co naciskali socjaldemokraci. W piątek mówiło się, że nowy rząd powstanie przed Wielkanocą, czyli przed pierwszym kwietnia. A potem nadeszły złe wieści z Wernigerode.

http://www.euractiv.pl/section/polityka-wewnetrzna/news/niemcy-rozpoczely-sie-negocjacje-koalicyjne/

Decyzja należy do delegatów

Głos lokalnych działaczy odgrywa tak wielką rolę, bo to oni, a nie federalne władze SPD, mają dać zielone światło do formalnych negocjacji z CDU i CSU. A do podpisania przez Schulza umowy koalicyjnej ma dojść dopiero po ogólnopartyjnym referendum. Na początku grudnia w taki sam sposób delegaci partyjni zadecydowali o tym, że partia w ogóle zaczęła rozmowy z chadekami.

Szefostwo SPD tę długotrwałą i ryzykowną operacją uzasadnia partyjną demokracją, choć jest też jasne, że chce w ten sposób przenieść część odpowiedzialności za powstanie koalicji na partyjne doły.

Głosowanie działaczy z Saksonii-Anhalt w zasadzie nie jest jeszcze katastrofą. W liczącym 600 delegatów zjeździe federalnym partii land ma tylko sześć głosów. Ale nie można wykluczyć, że za tym przykładem pójdą inni, np. działacze z najsilniejszej organizacji partyjnej z Nadrenii Północnej- Westfalii, którzy głośno protestują przeciwko nowemu sojuszowi z Merkel. Szef SPD w landzie próbuje tonować nastroje i przekonywać, że umowa z chadekami będzie dla partii korzystna. Na przekonanie swoich ludzi ma czas do 21 stycznia. Wówczas o przyszłości rządu zadecydują delegaci na zjeździe w Berlinie. Jeśli zgody na rozmowy z CDU i CSU nie będzie, kraj czekają przyspieszone wybory. Mniejszościowy rząd, kierowany przez Merkel i tolerowany przez SPD, trudno sobie bowiem wyobrazić.

Przeciwko nowej koalicji działa też brak entuzjazmu najważniejszych działaczy SPD. Socjaldemokratyczny burmistrz Berlina Michael Müller nie kryje, że ma bardzo krytyczne spojrzenie na alians z chadekami. Domaga się od Merkel większych ustępstw w sprawie budownictwa, rynku pracy, imigracji i integracji cudzoziemców. Malu Dreyer, socjaldemokratyczna premier Nadrenii Palatynatu zapowiada zaś, że do końca będzie prowadzić ostre rozmowy z chadekami.

Na postępy w kleceniu koalicji rządowej pozytywnie reagują wyborcy. W najnowszym sondażu poparcie dla dwóch wielkich partii lekko wzrosło, na CDU zagłosowałoby 34 proc. wyborców, a na SPD 21 proc.

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.

Coraz więcej Niemców uważa, że czas na zmiany w CDU

67 proc. ankietowanych podczas sondażu zamówionego przez dziennik „Die Welt” i publicznego nadawcę telewizyjnego ARD uznało, że Angela Merkel nie jest już tak sprawnym przywódcą jak niegdyś. Nie oznacza to jednak, że domagają się jej odejścia. 3/4 Niemców nie …