Lublana: Antyrządowe protesty. Słoweńcy nie chcą tzw. covidowych przepustek

Antycovidowy protest w Lublanie, źródło: Twitter/Resni.ca (@resni_ca)

Antycovidowy protest w Lublanie, źródło: Twitter/Resni.ca (@resni_ca)

Nawet kilkanaście tysięcy osób wzięło wczoraj (5 października) udział w antyrządowym proteście, którego głównym wątkiem był sprzeciw wobec covidowych przepustek. Część manifestantów starła się też z policją, która użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych.

 

 

Protesty w Słowenii trwają od kilku tygodni. W obiegły czwartek (30 września) na ulice Lublany wyszło 10 tys. osób. Wczoraj prawdopodobnie jeszcze więcej. W obu przypadkach doszło jednak do starć części protestujących z policją.

Protest w cieniu szczytu UE-Bałkany Zachodnie

Organizatorzy antycovidowych manifestacji nie ukrywali, że tym razem chcieli wykorzystać obecność w Słowenii przywódców państw unijnych, którzy w na zamku Brdo koło miasta Kranj brali udział w szczycie UE-Bałkany Zachodnie. Chodziło o to, aby zwrócić na protest większą uwagę. Zapewniali jednak, że nie jest on antyunijny, a jedynie antyrządowy.

Wczorajszy protest był jednak jeszcze bardziej emocjonalny niż ubiegłotygodniowy. Więcej jego uczestników starło się z policją, która użyła przeciw nim gazu łzawiącego i armatek wodnych, a także zatrzymała kilkaset osób, w tym jednego z głównych organizatorów protestu  – lidera antysystemowej partii „Resnica” („Prawda”) Zorana Stevanovicia.

Polityk ten na wczorajszym proteście domagał się głośno zniesienia wszystkich przeciwepidemicznych obostrzeń, natychmiastowej dymisji całego rządu oraz przedterminowych wyborów w oparciu o nową ordynację wyborczą, która „pozwoli wreszcie usunąć polityczne zombie”.

Zamieszki w Lublanie były tak poważne, bo do protestujących dołączyły grupy piłkarskich pseudokibiców oraz innych grup chuligańskich. Niszczono miejską infrastrukturę – ławki czy przystanki komunikacji miejskiej – a także rozbito drzwi do budynku stacji telewizyjnej N1, która musiała na chwilę przerwać nadawanie, bo do środka dostał się policyjny gaz łzawiący.

Kraj "małego Orbana" na czele UE. Słowenia chce "szerzyć praworządność oraz unijne wartości"

Dla 2-milionowej Słowenii „kierowanie” 450-milionową Unią Europejską to wielkie wydarzenie i duże wyzwanie logistyczno-administracyjne.

Przepustki covidowe obowiązkowe w miejscu pracy

Bezpośrednią przyczyną protestów jest wprowadzenie w Słowenii covidowych przepustek, które otrzymują osoby, które w pełni zaszczepiły się przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2, przechorowały najdalej 180 dni wcześniej COVID-19 lub regularnie raz w tygodniu wykonują na własny koszt test na obecność koronawirusa w organizmie.

Takie przepustki są jednak niezbędne nie tylko do odwiedzania miejsc publicznych, ale także do pracy – muszą je posiadać pracownicy wszystkich państwowych firm i instytucji, a także wielu prywatnych spółek. Pracodawcy mogą jednak niezaszczepionym pracownikom finansować regularne testy na koronawirusa, ale mają także prawo karać tych, którzy odmówią uzyskania bądź okazania covidowej przepustki.

Natomiast nie doszło ostatecznie do nałożenia obowiązku zaszczepienia się na wszystkich pracowników sektora publicznego. Taki nakaz miał wejść w życie od 1 października, ale dzień wcześniej zablokował go Trybunał Konstytucyjny, który uznał, że pomimo poważnej sytuacji epidemicznej wdrożenie niekonstytucyjnego środka miałoby gorsze konsekwencje niż opóźnienie jego wdrożenia.

Skargę do słoweńskiego TK wniósł związek zawodowy policjantów. Nowy przepis miał dotyczyć wszystkich służb mundurowych, straży pożarnej, żołnierzy czy urzędników państwowych.

Na razie decyzja Trybunału nie jest ostatecznym wyrokiem, ale środkiem zapobiegawczym do czasu ogłoszenia ostatecznego orzeczenia. Daty rozprawy jeszcze nie ustalono, ale minister administracji publicznej Boštjan Koritnik zapewnił, że rząd się do środków zapobiegawczych zastosuje i zawiesi bezterminowo rozporządzenie o obowiązku szczepień.

Słowenia: Minister edukacji na cenzurowanym. Jaki jest powód jej nieobecności?

Deklarowanym powodem urlopu zdrowotnego szefowej resortu edukacji jest ciężki przebieg COVID-19, co jednak podważyły media.

Epidemia w Słowenii jedną z najpoważniejszych w UE

Sytuacja epidemiczna w Słowenii pogarsza się od połowy sierpnia. Wprawdzie ostatnie kilka dni przyniosło niewielki spadek dziennej liczby nowych zakażeń, ale nadal jest ona bardzo wysoka.

Dziś (6 października) w tym zaledwie 2-milionowym kraju stwierdzono ponad 1,2 tys. nowych infekcji. 14-dniowy wskaźnik nowych zakażeń na 1 mln mieszkańców wynosi więc w Słowenii 627 i w Unii Europejskiej jest niższy tylko od litewskiego, który wynosi 645,88.

Jednocześnie program szczepień nie idzie szybko i Słowenia jest poniżej unijnej średniej zaszczepienia społeczeństwa przeciw COVID-19. Do tej pory dwie dawki szczepionki na koronawirusa przyjęło 48 proc. mieszkańców, a 63 proc. jeśli wziąć pod uwagę tylko osoby pełnoletnie.

W kraju wstrzymano też tymczasowo tydzień temu podawanie jednodawkowej szczepionki firmy Johnson&Johnson po tym jak doszło do śmierci 20-letniej kobiety, która w dwa tygodnie po przyjęciu preparatu dostała zakrzepicy, a w jej wyniku śmiertelnego udaru. Na razie jednak trwa sprawdzanie czy jej zgon miał jakikolwiek związek z zaszczepieniem się.