Słowacja: Rząd Eduarda Hegera zatwierdzony przez parlament

Premier Słowacji Eduard Heger, źródło: Facebook/Eduard Heger - predseda vlády SR

Premier Słowacji Eduard Heger, źródło: Facebook/Eduard Heger - predseda vlády SR

Nowy słowacki rząd pod wodzą Eduarda Hegera uzyskał wotum zaufania. To gabinet zrekonstruowany po kryzysie politycznym, jaki wybuchł w związku ze sprowadzeniem do kraju przez poprzedniego premiera rosyjskich szczepionek na koronawirusa.

 

Za zatwierdzeniem rządu Eduarda Hegera zagłosowało 89 ze 150 posłów do Rady Narodowej, czyli jednoizbowego słowackiego parlamentu. To więcej niż niezbędne w takich wypadkach minimum wynoszące 76 głosów. Tylko 55 posłów było przeciw, a sześciu wstrzymało się od głosu lub było nieobecnych.

Rząd opiera się na tej samej co wcześniej centroprawicowej koalicji skupionej wokół liberalnej partii Zwykli Ludzie i Niezależne Osobistości (OĽaNO), której wywodzi się zarówno nowy premier Heger, jak i jego poprzednik Igor Matovič.

W poprzednim gabinecie Heger był ministrem finansów, a teraz resort ten objął Matovič. Obaj wywodzą się z OĽaNO. Doszło także do zmiany na stanowisku ministra zdrowia. Został nim  wojskowy lekarz i dotychczasowy dyrektor Centralnego Szpitala Wojskowego w Rużomberku Vladimír Lengvarský, który zastąpił w rządzie Marka Krajčíego.

Słowacja: Premier Igor Matovič podaje się do dymisji. Co ustalił z koalicjantami?

Dotychasowy premier zamieni się stanowiskami z ministrem finansów Eduardem Hegerem.

Zmiana premiera z powodu rosyjskiej szczepionki

Rząd Hegera został przez prezydent Zuzanę Čaputovą mianowany 1 kwietnia po tym jak do dymisji podał się z funkcji premiera Matovič. Był to skutek wielkiego sporu w rządzącej koalicji o kwestię zakupu rosyjskich szczepionek na koronawirusa Sputnik V.

Poprzedni szef rządu zawarł umowę na sprowadzenie pierwszych 200 tys. dawek tego preparatu bez konsultacji z partnerami koalicyjnymi. Ostatecznie rosyjska szczepionka nie została wciąż na Słowacji dopuszczona do użytku, a miejscowy urząd rejestracji produktów leczniczych – Państwowy Instytut Kontroli Leków (SUKL) – stwierdził, że nie może wydać oceny, ponieważ w przesłanych z Rosji dokumentach były poważne braki, a nadesłane szczepionki nie zgadzały się ze specyfikacją. Były m.in. inaczej zaampułkowane, a ich ilość w ampułkach była inna, co rodziło problemy z określeniem właściwego dozowania preparatu.

Sprawa zakończyła się poważnym skandalem, a zajmujący się sprzedażą Sputnika V na świecie Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF) zażądał zwrotu szczepionek i zapowiedział zerwanie kontraktu ze Słowacją, a sytuację dodatkowo zaogniło wsparcie jakie Bratysława okazała Pradze w jej sporze dyplomatycznym z Moskwą.

Ostatecznie na początku kwietnia Matovič udał się do Rosji na rozmowy z dyrektorem RDIF Kiryłem Dimitriewem, aby ratować zawartą przez siebie umowę. Po powrocie oświadczył, że mu się to udało, ale nie chciał ujawnić żadnych szczegółów. Tymczasem SUKL do dziś nie zatwierdził Sputnika V, a pomoc w przeprowadzeniu ewentualnych badań oraz podzielenie się swoimi dokumentami obiecały Słowacji Węgry, które jako jedyne w UE rosyjską szczepionkę już u siebie zatwierdziły.

Unijna agencja celowo nie chce dopuścić rosyjskiej szczepionki do użytku w całej UE? – FEJK MIESIĄCA

Rosja oskarża EMA o to, że celowo blokuje zatwierdzenie szczepionki Sputnik V.

Wniosek o referendum ws. przedterminowych wyborów

Tymczasem na niedawnym kryzysie w rządowej koalicji chce skorzystać opozycja, a w szczególności socjaldemokratyczna partia Smer (Kierunek) byłego premiera Roberta Fico, którą od władzy odsunęło ponad rok temu OĽaNO.

Politycy Smeru wraz założonym przez rozłamowców z tej partii ugrupowaniem Hlas (Głos) pod wodzą innego byłego premiera Petera Pellegriniego od pewnego czasu zbierali podpisy pod obywatelskim wnioskiem o referendum ws. rozpisania przedterminowych wyborów.

Ostatecznie udało się ich uzbierać ponad 585 tys., co w liczącej niespełna 5,5 mln mieszkańców Słowacji jest imponującym wynikiem. Podpisy pod wnioskiem złożono u prezydent Čaputovej, która zgodnie ze słowacką konstytucją ma teraz 30 dni na podjęcie decyzji ws. referendum. Może ten czas sobie jednak wydłużyć do 60 dni, jeśli zwróci się o opinię do Trybunału Konstytucyjnego.

Ale nawet jeśli takie referendum się odbędzie, a zatriumfują w nim zwolennicy przedterminowych wyborów, to wcale nie będzie to oznaczać wcześniejszych wyborów. Na Słowacji, tak jak i np. w Polsce, referenda, aby ich wynik stał się prawnie wiążący, muszą się odbyć przy frekwencji wyższej niż 50 proc.

Tymczasem w historii Republiki Słowackiej stało się tak tylko raz (na osiem referendów), gdy w 2003 r. obywatele kraju decydowali o członkostwie w UE. Wówczas udało się osiągnąć frekwencję na poziomie 52,15 proc.