Bułgaria: Antysystemowy showman chce rozbić „skorumpowany układ”. Gwiazda muzyki będzie nowym premierem?

Sławi Trifonow, Bojko Borisow, Bułgaria, wybory parlamentarne w Bułgarii, wybory, demokracja

Piosenkarz, aktor i showman Sławi Trifonow, założyciel partii Są Tacy Ludzie / fot. [Wikipedia Commons]

Dziś (11 lipca) w Bułgarii odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne. Poprzednie odbyły się 4 kwietnia, ale nie udało się w ich wyniku utworzyć rządu. Sondaże pokazują, że szansę na wygraną ma partia założona przez popularnego muzyka i showmana. Kim jest Sławi Trifonow?

 

 

W wyniku kwietniowych wyborów do bułgarskiego parlamentu dostało się sześć ugrupowań, ale żadne nie zdobyło samodzielnej większości. Stworzenie rządu wymagało porozumienia przynajmniej trzech z partii, ale nikomu nie udało się sformować stabilnej koalicji.

Bułgaria: Prezydent zarządził przedterminowe wybory zaledwie w miesiąc po poprzednich

Poprzednie odbyły się 4 kwietnia, ale nie udało się w ich wyniku utworzyć rządu.

Wyniki wyborów 4 kwietnia

Wybory parlamentarne 4 kwietnia wygrała centroprawicowa koalicja GERB, zdobywając 26 proc. głosów. Drugie miejsce z poparciem 18 proc. zajęła nowa partia Są Tacy Ludzie (ITN) założona przez muzyka i showmana Sławiego Trifonowa.

Trzecia była Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP), która otrzymała 15 proc. głosów. Na czwartym miejscu znalazł się reprezentujący mniejszość turecką Ruch na rzecz Praw i Wolności (DPS).

Do parlamentu weszły też dwa ugrupowania antyoligarchiczne – Demokratyczna Bułgaria (DB) Christo Iwanowa, która otrzymała 9,4 proc. oraz ruch „Wstań! Bandyci Precz!”, na którego czele stoi była Rzeczniczka Praw Obywatelskich Maja Manołowa – ruch otrzymał 4,7 proc. głosów.

Poniżej progu wyborczego, który w Bułgarii wynosi 4 proc., znalazła się współrządząca z GERB nacjonalistyczna Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna – Bułgarski Ruch Narodowy (WMRO-BND). Frekwencja wynosiła ok. 50 proc.

Dziś wybory w Bułgarii: Były strażak i antyterrorysta przed szansą na czwartą kadencję

Bułgarzy wybierają nowy parlament. Czy partia urzędującego premiera utrzyma się przy władzy?

Premier rezygnuje ze starań o nowy rząd

Po kwietniowych wyborach ze starań o utworzenie nowego gabinetu zrezygnował dotychczasowy premier i lider centroprawicowej partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) Bojko Borisow.

Polityk ten wykonywał w przeszłości najróżniejsze zawody. Był strażakiem, policjantem, antyterrorystą, ministrem czy merem Sofii, a wcześniej osobistym ochroniarzem komunistycznego dyktatora Todora Żiwkowa, a także następcy bułgarskiego tronu, Simeona, gdy ten został premierem,  by w końcu samemu sprawować funkcję szefa rządu od 2009 r. przez trzy kolejne kadencje.

W kwietniowych wyborach parlamentarnych ugrupowanie rządzącego od 2009 r. krajem polityka zdobyło 75 mandatów w 240-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, co nie wystarcza do samodzielnego rządzenia.

Po Borisowie z próba utworzenia rządu zrezygnował lider populistycznej partii Są Tacy Ludzie i jednocześnie telewizyjny showman Sławi Trifonow. Jako ostatnia próbę stworzenia rządu podjęła przewodnicząca Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) Kornelia Ninowa, ale również jej nie udało się zbudować parlamentarnej większości, która poparłaby jej gabinet.

Tym samym cała konstytucyjna procedura została wyczerpana i prezydent Rumen Radew mógł zdecydować o rozpisaniu przedterminowego głosowania.

Premier podał rząd do dymisji. Bułgaria przez "zemstę Borisowa" straci miliardy euro z Funduszu Odbudowy?

Bułgaria ma dwa tygodnie na przedstawienie Komisji Europejskiej Krajowego Planu Odbudowy.

Bułgaria: Państwo korupcyjne?

W ostatnich latach charakterystyczny dla bułgarskiej sceny politycznej był nieustanny spór na linii premier Borisow – prezydent Radew. Politycy wzajemne oskarżali się o korupcję i nadużywanie służb państwowych. Przez wiele bułgarskich miast przetoczyły się w ubiegłym roku wielotysięczne protesty antyrządowe przeciwko rządom Borisowa.

W czerwcu br. Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na wiceszefa wywiadu za rządów Bojko Borisowa Ilko Żeliazkowa, parlamentarzystę Ruchu na rzecz Praw i Wolności i czołowego medialnego magnata Bułgarii Deliana Peewskiego oraz oligarchę Wasila Bożkowa. Sankcje nałożono także na 64 powiązane  firmy z wpływowymi obywateli Bułgarii.

Przyczyną, według USA, ma być stworzenie „układu korupcyjnego” związanego z nadawaniem bułgarskich paszportów. USA określiły swoją interwencję przeciwko Bułgarom jako „największą jak dotąd pojedynczą akcję wymierzoną w korupcję”. Alpha Research zauważyło, że poparcie GERB spadło o 2 punkty procentowe po sankcjach USA.

Bułgaria jest nie tylko jednym z krajów członkowskich UE z największą korupcją, ale i jednym z najgorszymi ocenami w sferze praworządności mimo że za czasów Borisowa znajduje się poza „unijnym radarem” inaczej niż np. rządy w Warszawie czy Budapeszcie.

W redakcyjnym komentarzu po nałożeniu sankcji przez USA na bułgarskich obywateli, niemiecki tygodnik „Der Spiegel” stwierdził, że „w przeciwieństwie do premiera Węgier Viktora Orbana i najsilniejszego człowieka w Polsce Jarosława Kaczyńskiego (Borisow – red.) powstrzymał się on od prowokacji wewnątrz UE”.

„Der Spiegel” dodał, że partia GERB jest cenionym członkiem centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej, a jej lider zawsze prezentował się zachodnioeuropejskim krajom UE jako „wygodny partner na Wschodzie”.

Sondaże sugerują, że zbliżające się wybory nie wyłonią jednogłośnego zwycięzcy. Mimo że Borisow stracił władzę, GERB nadal prowadzi w sondażach. Jak podaje portal Politico, może liczyć na 22 proc. głosów, podczas gdy ITN – na 21 proc. Poparcie dla BSP od kwietnia br. wzrosło o 3 punkty procentowe, osiągając 18 proc.

Jak podaje portal Balkan Insight, nowe wybory parlamentarne są poważnym sprawdzianem dla słabnącej władzy wieloletniego rządu Borisowa i jego partii GERB. Stanowią jednak szansę dla nowicjuszy, takich jak Sławi Trifonow.

Jakub Pieńkowski, analityk ds. Rumunii, Bułgarii i Mołdawii w programie Europa Środkowa Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w rozmowie z EURACTIV.pl przyznaje, że sytuacja w Bułgarii zależy od ostatecznego wyniku wyborów. „Albo będziemy mieli do czynienia z przejęciem władzy przez partie antyestablishmentowe, które stworzą koalicję wokół ugrupowania Sławiego Trifonowa, albo – i to scenariusz mniej prawdopodobny, ale cały czas możliwy – dojdzie do politycznego klinczu i powtórzenia przedterminowych wyborów”.

Bułgaria: Nie wiadomo kiedy wybory parlamentarne. Prezydent i premier znów nie mogą się dogadać

Premier chce jeszcze w marcu, prezydent woli poczekać – bułgarscy przywódcy nie mogą się porozumieć co do terminu wyborów parlamentarnych.

Sławi Trifonow: Z estrady do polityki?

Sławi Trifonow stał się gwiazdą na początku lat 90. Rozpoznawalność zdobył jako producent, piosenkarz i aktor w popularnym programie emitowanym w Bułgarskiej Telewizji Narodowej (BNT) zatytułowanym „Ku-Ki”.

Od 2000 r., przez kolejnych 10 lat, prowadził ponad 4,1 tys.  odcinków niezwykle popularnego „Slavi’s Show”. Wśród jego gości znaleźli się m.in. Michaił Gorbaczow czy Charlie Sheen. Spełniał się również jako muzyk. Ze swoim „Ku-Ku Band” wydał 22 albumy i zorganizował 13 tras koncertowych, w tym po USA i Kanadzie.

W 2016 r. rozpoczął karierę polityczną, inicjując referendum składające się z trzech pytań. Dotyczyło ono zmiany obecnego systemu proporcjonalnego na większościowy, wprowadzenia przymusu głosowania i ograniczenia publicznego finansowania partii politycznych do jednego lewa (ok. 2,30 zł) za każdy ważny głos. Zabrakło zaledwie 12 tys. głosów, by referendum było wiążące. Trifonow określił wynik jako „potworne oszustwo”. W 2019 r. założył partię Są Tacy Ludzie.

W czasie kampanii wyborczej Trifonow nie brał udziału w ani jednej debacie politycznej. Jego główną strategią komunikacyjną było nadawanie wiadomości partyjnych na jego prywatnym kanale telewizyjnym „Seven-Eights”.

Muzyk od trzech dekad jest krytykiem rządzących. Opisał Bułgarię jako kraj, w którym „mafia posiada państwo”, zarzucając partii GERB „korupcję, złe zarządzanie i niekompetencję”. Z opublikowanego w poniedziałek (5 lipca) najnowszego sondażu Centrum Analiz i Marketingu wynika, że wybory w Bułgarii może wygrać partia założona przez znanego piosenkarza.

Ugrupowanie Są Tacy Ludzie może liczyć na 20,8 proc. poparcia Bułgarów. Z kolei partia GERB osiągnęła wynik nieznacznie gorszy od stronnictwa muzyka – 20,6 proc. Trzecie miejsce zajęła Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) z 15,5 proc. poparcia.

Przed niedzielnym głosowaniem Trifonow zapowiedział jednak, że nie będzie kandydował do parlamentu i zasugerował, że nie może zostać premierem nawet w przypadku zwycięstwa jego ugrupowania w niedzielnych wyborach. Może mieć to związek z nadchodzącymi w listopadzie wyborami prezydenckimi.

Bułgaria wkrótce przyjmie euro? Rząd przedstawił szczegółowy plan

Spośród państw członkowskich UE do strefy euro należy obecnie 19 państw.

Co stoi za sukcesem Sławiego?

Antyestablishmentowe przesłanie ITN przemówiło do młodych Bułgarów – około jedna czwarta wyborców ugrupowania należy do osób w wieku od 18-30 r.ż. – grupy demograficznej, którą zwykle uważa się za najmniej zaangażowaną w politykę.

Jak zauważa dr Mateusz Seroka z Ośrodka Studiów Wschodnich, na fakt, że ugrupowanie Trifonowa stało się drugą siłą polityczną w kraju wpłynęło wiele czynników, m.in. mobilizacja elektoratów z dużych miast i diaspory, wśród której frekwencja w kwietniowych wyborach była najwyższa od 20 lat.

Ponadto, jak pisze ekspert, „przez lata w społeczeństwie narastały nastroje antykorupcyjne i antyoligarchiczne, których kolejną kulminację stanowią trwające od lipca 2020 r. protesty antyrządowe, wspierane zarówno przez Parlament Europejski, jak i Senat USA”.

„Sławi Trifonow i jego partia Są Tacy Ludzie bazuje na kilku elementach. Pierwszy to fakt, że jest to ugrupowanie antyestablishmentowe, krytykujące bezpardonowo całą dotychczasową klasę polityczną, czyli przede wszystkim GERB oraz Ruch na rzecz Praw i Wolności, ale też opozycyjną wobec GERB  Bułgarską Partię Socjalistyczną. Zarzuca im, że zbudowały system oligarchiczno-korupcyjny w kraju, że one odpowiadają za całe zło, które się w kraju dzieje. Od 2007 r., kiedy Bułgaria dołączyła do Unii Europejskiej, jest ona wciąż najbiedniejszym i najbardziej skorumpowanym krajem. W rankingach Wolności Prasy Reporterów bez Granic jest w tej samej grupie co Białoruś, Rosja, Azerbejdżan, jako jedyny kraj w Unii Europejskiej. Równocześnie Trifonow krytykuje Bułgarską Partię Socjalistyczną, która była dotąd główną siłą opozycyjną, za to, że dąży ona do przejęcia układów oligarchicznych GERB-u, a nie do ich likwidacji. Ugrupowanie Trifonowa to ugrupowanie antysystemowe, co zawsze przynosi powiew świeżości i dobrze się sprzedaje”, dodaje Jakub Pieńkowski.

„Trifonow zyskał taką popularność, bo atakuje wszystkich dotychczas zasiadających w parlamencie. Z jednej strony, przyjemnie się tego słucha wyborcom, ale z drugiej, nie mamy tu elementów weryfikacji – w końcu Trifonow jeszcze nie rządził. Ponadto, nie przedstawił on spójnej wizji reform, które należy wprowadzić, oprócz ogólników, takich jak to, że należy zlikwidować korupcję, naprawić sądownictwo czy podnieść stopę życiową. Ale jak to zrobić? To pozostaje zagadką”, komentuje ekspert.

„Co istotne, Trifonow skutecznie buduje aurę tajemniczości wokół siebie – unika debat, wywiadów dla dziennikarzy niezwiązanych z jego telewizją. To też bardzo dobrze się sprzedaje, budując swój wizerunek rycerza na białym koniu, który uratuje księżniczkę, którą jest Bułgaria. Nie wiadomo jednak jak to zrobi. W poprzednich wyborach znakomicie mu się to udało, a sondaże wskazują, że prawdopodobnie zrobi to ponownie”, dodaje Pieńkowski.