Sędzia Igor Tuleja zagrożony więzieniem

Sędzia Igor Tuleya, źródło facebook.com sedziowie

Sędzia Igor Tuleya, źródło facebook.com sedziowie

Prokuratura chce postawić zarzut karny sędziemu Igorowi Tulei – alarmuje Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Chodzi o sprawę z 2017 roku, w której sędzia uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie kontrowersyjnego głosowania w Sali Kolumnowej Sejmu.

 

“W dniu 20 marca 2020 roku o godz. 9.00 w Izbie Dyscyplinarnej w budynku Sądu Najwyższego. odbędzie się posiedzenie celem rozpoznania tego wniosku o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Igora Tuleyi” – poinformowała wczoraj Iustitia na swojej stronie internetowej.

Tam też opublikowany został wniosek prokuratora Dariusza Ziomka do Izby Dyscyplinarnej SN o “zezwolenie na pociągnięcie Sędziego do odpowiedzialności karnej”. Prokuratura Krajowa domaga się w nim uchylenia immunitetu sędziego Tuleyi i informuje, że zamierza postawić mu zarzut.

Utrzymują się rozbieżności ws. ustawy “kagańcowej”

Nowa KRS pozytywnie oceniła w piątek ustawę represyjną, przeciwne opinie wydali wcześniej m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich i Sąd Najwyższy, a sędzia TSUE ostrzegł, że przyjęcie jej w obecnym kształcie grozi Polsce wyjściem z “przestrzeni europejskiej”.

Posiedzenie Sejmu poza salą obrad i bez udziału opozycji

Sprawa dotyczy wydarzeń z grudnia 2016 roku, kiedy to w proteście przeciwko wykluczeniu z posiedzenia posła Platformy Obywatelskiej Michała Szczerby opozycyjni posłowie zablokowali mównicę sejmową na sali plenarnej uniemożliwiając ówczesnemu marszałkowi Markowi Kuchcińskiemu prowadzenie obrad. PiS przeniósł w związku z tym obrady do Sali Kolumnowej, gdzie głosowania (m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.) odbywały się poprzez podniesienie ręki, głosy liczyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, a posłowie opozycyjni byli praktycznie z nich wykluczeni.

Opozycja – która twierdziła później, że głosowania te były nielegalne m.in. z powodu braku kworum – uznała to posiedzenie za nielegalne i złożyła zawiadomienie do prokuratury. Ta dwukrotnie umarzała śledztwo w tej sprawie, jednak w grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie – pod przewodnictwem właśnie sędziego Tulei – uchylił tę decyzję i nakazał wznowienie postępowania. Zwrócił przy tym m.in. uwagę, że prokuratura nie wyjaśniła kiedy i kto podjął decyzję o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej.

Kryzys parlamentarny w Polsce?

Opozycja domaga się zwołania w tym tygodniu kolejnego posiedzenia Sejmu i powtórzenia głosowania nad przyszłorocznym budżetem. W piątek marszałek Sejmu Marek Kuchciński przekształcił bowiem przedświąteczne spotkanie klubu PiS w obrady Izby, w trakcie których – pod nieobecność posłów opozycji – przyjęty został m.in. budżet na rok 2017. Opozycja uznaje to głosowanie za nielegalne, partia rządząca – przeciwnie, a prezydent usiłuje mediować.

Prokuratura: Sędzia „nie dopełnił obowiązków”

We wniosku do Izby Dyscyplinarnej Prokuratura Krajowa zarzuca sędziemu Tuleyi niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień tym, że: „zezwolił przedstawicielom środków masowego przekazu na utrwalanie obrazu i dźwięku podczas posiedzenia Sądu Okręgowego w Warszawie (..) oraz ogłoszenia postanowienia w tej sprawie i jego ustnych motywów, w wyniku czego ujawnił osobom nieuprawnionym, bez wymaganego przepisami prawa zezwolenia osoby uprawnionej, wiadomości z postępowania przygotowawczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie (..).” Według Iustitii sprawę Tulei ma rozpatrywać były prokurator Jacek Wygoda.

Tuleya: To represja o charakterze politycznym

Sędzia Tuleya nie czuję się winny, a wniosek prokuratury o uchylenie mu immunitetu uznaje za “represję o charakterze politycznym”. “Ale też ma służyć próbie zastraszenia środowiska sędziowskiego i pokazania: `nie wydawajcie orzeczeń, które się nie podobają rządzącym, bo mogą was spotkać konkretne restrykcje`” – powiedział w rozmowie z PAP.

Prezydent Andrzej Duda za ustawą dyscyplinującą sędziów

Prezydent Andrzej Duda uważa ustawę dyscyplinującą sędziów — przyjętą w Sejmie w piątek ekspresowo głosami PiS — za rozsądną i porządkującą sytuację w polskim wymiarze sprawiedliwości. Zapewnił, że wniesione w nocy poprawki były z nim konsultowane.

Komentując natomiast wniosek prokuratury w TVN24 ocenił, że “to są standardy z Turcji, z Białorusi, które w dzisiejszych czasach, jak się okazuje, są bliskie niektórym politykom” również w Polsce. “Takich wniosków jest dużo i podejrzewam, że będzie jeszcze więcej” –  przewiduje Tuleya. Zwrócił przy tym uwagę, że wniosek datowany jest na 14 lutego. “Miły gest walentynkowy ze strony Prokuratury Krajowej” – ironizował.

“Kuriozalny” zarzut

Sędzia przyznał, że nie zna uzasadnienia wniosku, a jedynie sam zarzut, który uznał zresztą za “kuriozalny”. “Nie wiem, czy ten wniosek zawiera w ogóle uzasadnienie” – powiedział. “Na pewno nie czyniłem dobra, bo za czynienie dobra się nie wsadza” – dodał cytując byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, który zapewniał bezkarność hejterce zapewniając właśnie, że „za czynienie dobra się nie wsadza”. Wiceminister, choć zaprzeczał by miał jakikolwiek związek z akcją szkalującą innych sędziów, zrezygnował z funkcji po doniesieniach medialnych oskarżających go o udział w aferze hejterskiej.

Natomiast sam zarzut Tuleya uznał za „kuriozalny”. Przypomniał, że sporne posiedzenie, któremu przewodniczył, odbywało się w sposób jawny, przy udziale mediów i za zgodą obecnego na posiedzeniu prokuratora. “Nic nadzwyczajnego na tym posiedzeniu się nie wydarzyło. Nic, o czym byśmy wcześniej nie wiedzieli. To, co się działo w Sali Kolumnowej pamiętnej grudniowej nocy, mieliśmy możliwość obserwowania dzięki niezależnym mediom” – przypomniał.

Minister sprawiedliwości broni ustawy dyscyplinującej sędziów

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bronił wczoraj w Senacie spornej ustawy “kagańcowej”. Przedstawiając stanowisko rządu w tej sprawie stwierdził, że głównym problemem polskiego sądownictwa jest „rozrośnięta i rozbuchana korporacja”.

Sędzia Tuleya przyznał, że za stawiane mu zarzuty grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. “Jestem osobą póki co niekaraną, więc po odbyciu połowy kary mogę się ubiegać o warunkowe przedterminowe zwolnienie’ – dodał i zażartował: “Dobrze, że zlikwidowano jakiś czas temu karę śmierci”. Tuleya zapewnił jednak, że sędziowie nie dadzą się zastraszyć i będą orzekali “zgodnie z przepisami prawa, zgodnie z konstytucją, zgodnie z własnym sumieniem”.

Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem

Tuleya zapowiedział też, że nie zamierza stawić się przed Izbą Dyscyplinarną SN, która – jak przypomniał – “zgodnie z uchwałą trzech Izb Sądu Najwyższego nie jest sądem”. “Nie uznaję Izby Dyscyplinarnej, nie mam zamiaru się tam pokazać” – powiedział. “Jeśli się stawię, to przed budynkiem Sądu Najwyższego” – dodał. W jego ocenie przed Izbą Dyscyplinarną nie powinien się też stawiać jego pełnomocnik, ale zastrzegł, że musi z nim jeszcze o tym porozmawiać.

Sąd Najwyższy: Izba Dyscyplinarna nie jest sądem

Sąd Najwyższy pominął w czwartek prezydencką ustawę o SN i samodzielnie rozpoznawał sprawę, którą powinna rozpoznać Izba Dyscyplinarna. Tym samym uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego.
 
O godz. 11 sędziowie rozpoczęli przedstawiać orzeczenie, które zapadło dzisiaj …

Tuleya nie zamierza uchylać się od odpowiedzialności

Sędzia zapewnił jednak, że nie ma zamiaru unikać odpowiedzialności. “Jeśli naruszyłem prawo, to chętnie zgodzę się z karą, którą orzeknie sąd powszechny. Zapewniam, że żadne przepisy nie zostały naruszone” – oświadczył Tuleya. “Mogę być tylko dumny, tak jak obywatele, którzy stawali w obronie sądów i ponoszą konsekwencje. Najwyższy czas, żeby sędziowie, tak jak zwykli obywatele, ponosili konsekwencje tego, co się dzieje wokół wymiaru sprawiedliwości” – oświadczył. “To, co sędziowie mówią o obronie niezawisłości i niezależności, to nie są puste słowa. Jesteśmy w stanie ponosić za to konsekwencje” – podkreślił sędzia, który może stać pierwszą ofiarą tzw. ustawy kagańcowej.

Protesty w obronie sędziów w ponad 200 miastach Polski

Pod hasłem “Dziś Sędziowie – jutro Ty!” w ponad 200 miastach Polski tysiące ludzi protestowały przeciwko tzw. ustawie kagańcowej. Ludzie zebrali się przed sądami we wszystkich największych miastach kraju, a także w wielu mniejszych ośrodkach.

 

Duże demonstracje odbyły się m.in. w …