Rumunia: Według exit poll wybory wygrywają socjaliści, ale rządu raczej nie utworzą

Wiele wskazuje na to, że lider PN-L Ludovic Orban pozostanie premierem, źródło: Facebook/Ludovic Orban (@ludovicorban.ro )

Wiele wskazuje na to, że lider PN-L Ludovic Orban pozostanie premierem, źródło: Facebook/Ludovic Orban (@ludovicorban.ro )

Na Partię Socjaldemokratyczną (PSD) zagłosować miało według sondaży exit poll 30,5 proc. wyborców, a na rządzącą obecnie centroprawicową Partię Narodowo-Liberalną (PN-L) 29 proc.

Trzecie miejsce zajął prawdopodobny przyszły koalicjant PN-L liberalny i proeuropejski sojusz USR-PLUS z wynikiem 15,9 proc. Koalicji z PSD nie chce zaś tworzyć żadna z głównych rumuńskich partii politycznych.

Choć PSD uzyskało wynik wyższy niż socjalistom wróżyły sondaże (mówiły o ok. 25 proc. poparcia), to i tak partia ta uzyskała o 16 p.p. mniej poparcia niż cztery lata temu, więc ich zwycięstwo jest podwójnie gorzkie.

Być może na wyniku PSD zaważyła tegoroczna frekwencja, która była rekordowo niska, ale bardziej zmobilizował się elektorat wiejski, a więc tradycyjna baza wyborcza socjalistów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

PN-L chciało większości, PSD zmyć z siebie korupcyjne skandale

PN-L przejęło w Rumunii władzę w październiku ubiegłego roku po tym jak w parlamencie zostało przegłosowane konstruktywne wotum nieufności wobec targanej skandalami korupcyjnymi PSD. Premierem został lider centroprawicy Ludovic Orban, ale jego rządu był mniejszościowy.

Dlatego PN-L parło do przedterminowych wyborów, ponieważ chciało wykorzystać mocno rosnące dla tej partii społeczne poparcie. Próbowano do tego nawet wykorzystać lutowe wotum nieufności dla rządu Orbana (w wyniku czego na miesiąc przestał on być premierem), ale ostatecznie do wyborów doszło dopiero teraz.

Szyki pokrzyżowała centroprawicy pandemia COVID-19, która Rumunii zbiera duże żniwo. Kraj ten wczesną jesienią wykazywał też najwyższą śmiertelność (w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców) w Unii Europejskiej.

Wybory lokalne w Rumunii: Triumf Orbana i liberałów

Według komentatorów przybliża to PN-L to zwycięstwa w zaplanowanych na 6 grudnia wyborach parlamentarnych.

Najniższa frekwencja wyborcza od 30 lat

Powyższa sytuacja mocno odbiła się na dwóch rzeczach – poparciu dla PN-L, które najpierw przestało rosnąć, a potem zaczęło spadać oraz na frekwencji w dzisiejszym głosowaniu, która była rekordowo niska i wyniosła tylko 32 proc.

Dla porównania, w przeprowadzonych we wrześniu wyborach lokalnych, również odbywających się w specjalnym epidemicznym reżimie sanitarnym, głos oddało 46 proc. uprawnionych. Wówczas PN-L mogła mówić o niekwestionowanym sukcesie, ponieważ zwyciężyła w kilku prestiżowych miastach w kraju, w tym w stolicy – Bukareszcie.

Ale i dziś centroprawica nie ma powodów do narzekań. Udało się jej uzyskać poparcie zbliżone do tego z ostatnich przedwyborczych sondaży, a koalicja z utworzonym przed ubiegłorocznymi wyborami europejskimi sojuszem USR-PLUS powinna dać rządowi stabilną większość.

W parlamencie znajdzie się też – i to w Rumunii uznano za pewną niespodziankę – Związek dla Jedności Rumunów (AUR), czyli nowa silnie prawicowa, antyeuropejska, antywęgierska i opowiadająca się za zjednoczeniem Rumunii i Mołdawii partia. AUR według exit poll uzyskał 5,3 proc. poparcia.

W parlamencie mają szansę znaleźć się jeszcze reprezentujący mniejszość węgierską Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii (ADMR) z wynikiem 5,7 proc., a także centrolewicowa partia PRO Romania byłego premiera Victora Ponty oraz konserwatywna Partia Ruchu Ludowego (PMP) pod wodzą byłego prezydenta Traiana Băsescu.

Obie te powyższe partie uzyskały według exit poll po 5 proc. poparcia. O tym czy AUR, ADMR, PRO Romania i PMP ostatecznie znajdą się w parlamencie okaże się po ogłoszeniu całościowych i oficjalnych wyników głosowania.

Rumunia: Przedwyborcze metro? Bukareszt z kolejną linią podziemnej kolejki

Inwestycja w 85 proc. finansowana jest ze środków unijnych.

Głosowało wielu Rumunów z zagranicy

Nie chodzi bowiem tylko o to, że wyniki exit poll zawsze mogą się różnić od ostatecznych oficjalnych wyników. Chodzi o to, że w Rumunii będą się ono różnic z dużą pewnością. A ro dlatego, że w sondażu z dnia głosowania nie uwzględniono wyborców z okręgów zagranicznych. A tych było niemało.

Według danych centralnej komisji wyborczej (AEP) do głosowania zagranicą zarejestrowało się aż 260 tys. osób. To ponad dwa razy więcej niż w wyborach parlamentarnych cztery lata temu, gdy głos w obwodach zagranicznych oddało 106 tys. osób. Ale jednocześnie o wiele mniej niż w drugiej turze ubiegłorocznych wyborów prezydenckich, gdy zagranicą zagłosowało ponad 900 tys. Rumunów.

Głosy diaspory mogą więc odczuwalnie wpłynąć na ostateczne wyniki. Niemal 4,5 proc. wszystkich głosów oddano bowiem poza Rumunią. Najwięcej osób – 48 tys. – zagłosowało we Włoszech. Prawie 33 tys. zagłosowały w Hiszpanii, 30 tys. w Niemczech, 29 tys. w Wielkiej Brytanii a 11,5 tys. we Francji.

Bardzo wiele głosów – 38 tys. – oddano w sąsiedniej Mołdawii, ale to w zdecydowanej większości nie rumuńscy gastarbeiterzy, ale Mołdawianie o rumuńskich korzeniach. Wiele takich osób uzyskało w ostatnich latach rumuńskie obywatelstwo, ponieważ mają do tego z powodów historycznych ułatwioną ścieżkę, a unijne obywatelstwo pozwala podejmowanie pracy w UE.