Rumunia: tysiące ludzi protestuje

Sorin Grindeanu, premier Rumunii// Źródło: Kancelaria Premiera

Rumuński rząd złagodził prawo antykorupcyjne, wbrew wymiarowi sprawiedliwości, prezydentowi i opozycji. Teraz, już wcześniej liczne, protesty antyrządowe przybierają na sile.

 

Wczoraj (31 stycznia) wieczorem rumuński rząd przyjął dekret – czyli zmiany w przepisach niewymagające debaty ani zgody parlamentu. Dekret ten dekryminalizuje serię przestępstw i, co najbardziej kontrowersyjne, czyni nadużycia władzy karalnymi tylko wówczas, jeżeli przyniosły państwu straty w wysokości co najmniej 200 tys. lei (ok. 44 tys. euro).

Zmiany przepisów

Przepis budzi kontrowersje nie tylko sam w sobie, ale również uwagi na obecną sytuację polityczną w Rumunii. Rząd premiera Sorina Grindeanu składa się z dwóch partii: Partii Socjaldemokratycznej (PSD), posiadającej 154 miejsca w izbie niższej parlamentu oraz Sojuszu Liberałów i Demokratów (ALDE) z 20 miejscami.

PSD jest największą partią w parlamencie, ale premierem nie został jej przewodniczący Liviu Dragnea, tylko Grindeanu, mało znany polityk samorządowy z niewielkim doświadczeniem w polityce krajowej. Spowodowane jest to tym, że Dragnea ma już jeden wyrok za manipulacje wyborcze przy okazji referendum z 2012 r., a prezydent Klaus Iohannis (obecnie bezpartyjny, ale wybrany z popaciem centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej) zapowiedział, że nie nominuje na stanowisko premiera nikogo z wyrokiem.

Dragnea wczoraj zaś po raz kolejny stanął przed sądem, oskarżany właśnie o przestępstwa podpadające pod nadużycia władzy z lat 2006-2012, kiedy był przewodniczącym rady okręgu (największa jednostka podziału administracyjnego Rumunii, choć wielkością bliższa polskim powiatom) teleormańskiego na południu kraju. Dekret wprowadzony przez rząd zaś sprawi, że ta najnowsza sprawa nie będzie musiała być już prowadzona.

Jednocześnie rząd skierował do parlamentu drugi z przygotowywanych dekretów. Zgodnie z nim, skróceniu miałyby ulec wyroki dla osób powyżej 60. roku życia, osób z dziećmi poniżej 5 lat oraz kobiet w ciąży. Osoby z wyrokami 5 lat i mniej zostałyby ułaskawiane, dla pozostałych czas przebywania w więzieniu zostałby skrócony o połowę.

Protesty

Oba dekrety – ten przyjęty, jak i ten skierowany do parlamentu budził od czasu ujawnienia ich w tym miesiącu (Grindeanu objął władzę 5 stycznia br.) protesty. Skrytykowany został przez prezydenta, Brukselę, organizacje pozarządowe oraz wymiar sprawiedliwości, w tym prokuratora generalnego Augustina Lazara, szefową Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA) Laurę Kövesi oraz przewodniczącą Wysokiego Trybunału Kasacyjnego i Sprawiedliwości (najwyższy sąd w Rumunii) Cristinę Tarceę, a także przez rządowy Wydział ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (DLAF).

Wczorajszy dekret wzbudził natychmiastowe reakcje Rumunów. Mimo mrozów, ok. 10 tys. osób zebrało się w Bukareszcie pod siedzibą rządu, a kolejne kilka tysięcy w pozostałych miastach w całym kraju.

Prezydent Iohannis, który sprzeciwia się nowemu prawu oświadczył po wydaniu dekretu, że „dziś jest dzień, w którym prowadzimy żałobę po rządach prawa. Otrzymaliśmy dziś mocny cios od przeciwników sprawiedliwości” – podkreślał prezydent.