Rumunia: prezydent walczy z rządem ws. korupcji

Klaus Iohannis (l), prezydent Rumunii i Sorin Grindeanu, premier Rumunii// Źródło: Kancelaria Prezydenta Rumunii

Rumuński rząd miał planować ułaskawienie tysięcy przestępców i złagodzenie wielu wyroków. Powstrzymać te zmiany próbował prezydent Klaus Iohannis – osiągnął sukces, ale może się on okazać tylko tymczasowy.

 

Od 4 stycznia br. Rumunia ma lewicowego premiera Sorina Grindeanu, ręcznie sterowanego przez  szefa jego Partii Socjaldemokratycznej (PSD) Liviu Dragneę. Z kolei Dragnea musi współpracować z rządzącym krajem od 2014 r. prezydentem Klausem Iohannisem, formalnie bezpartyjnym, ale wybranym z poparciem centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL). Wczoraj nadszedł pierwszy poważny konflikt w tej relacji – sprawa przepisów antykorupcyjnych.

Prezydent wkracza do akcji

Dziś (18 stycznia) Iohannis zablokował serię zmian w prawie, które miały uchronić część polityków przed zarzutami korupcyjnymi. Prezydent celowo wziął dziś udział w posiedzeniu rządu, po sygnałach, że minister sprawiedliwości Florin Iordache planował przeforsować wprowadzenie odpowiednich zmian w postaci dekretu, nie wymagającego konsultacji z parlamentem.

Przepisy oznaczałyby ułaskawianie osób z wyrokami 5 lat więzienia i mniej oraz skrócenie wyroków o połowę dla osób powyżej 60. roku życia, kobiet w ciąży i osób z dziećmi poniżej 5. roku życia. Wiele grup przestępstw jest z niej wyłączonych, m.in. gwałt, zabójstwo, kradzież, ale także przekupstwo.

Termin wprowadzania zmian i nagły ich tryb nie jest przypadkowy. Dragnea, który ma już na swoim koncie wyrok za machinacje wyborcze przy okazji referendum z 2012 r. ws. odwołania poprzedniego prezydenta Traiana Băsescu, ma stawić czoło kolejnemu procesowi, w którym jest oskarżany o namawianie urzędnika do nadużycia władzy i fałszerstwo. Skrócenie wyroku nie objęłoby go (ma 54 lata), ale ułaskawienie mogłoby mu pomóc, zależnie od faktycznego brzmienia dekretu w ostatecznym kształcie.

Niezadowolenie wymiaru sprawiedliwości

Wymiar sprawiedliwości nie popiera zmian forosowanych przez ministra. Prokurator generalny Augustin Lazar stwierdził dziś, że „nie widzi potrzeby tych zmian”. Lazar skrytykował też proces tworzenia tych przepisów i brak konsultacji z odpowiednimi instytucjami. Zakwestionował także argument Ministerstwa Sprawiedliwości, że zmiany mają pomóc w walce z przeludnieniem w więzieniach, jako że „we Francji też są problemy z przeludnieniem, ale nie spieszą się tam wypuszczać przestępców na ulice”.

Dużo śmielej wypowiada się Laura Kövesi, szefowa Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA), zwalczającej korupcję w Rumunii z zapałem krzyżowca (rok po objęciu przez nią DNA, Dyrekcja kierowała do sądu trzy sprawy dziennie i prowadziła 10 tys. śledztw, a także nie wahała się stawiać zarzutów jednemu z poprzednich premierów w trakcie pełnienia przez niego urzędu). Kövesi powiedziała wprost, że „wątpi w dobrą wolę ministra” i także zakwestionowała sposób przygotowania zmian.

>> Czytaj więcej o działaniach DNA

Spotkanie rządu

Iohannis na spotkaniu rządu apelował, by tak daleko idące zmiany w kodeksach Rumunii nie były wprowadzane gwałtownie i bez konsultacji. Prosił też o większą transparentność ich wprowadzania i nie wstawiania dekretów do porządku obrad bez wyprzedzenia – formalnie agenda dzisiejszego posiedzenia była utajniona, ale premier zapowiadał dyskusje na tematy budżetowe.

Po spotkaniu gabinetu, Grindeanu zapowiedział, że rząd w bieżącym tygodniu nie będzie zajmował się sprawą dekretów. Nie wykluczył jednak ich powrotu na agendę prac po tym jak zostaną skonsultowane z wymiarem sprawiedliwości.

„Wydanie dekretów we wszelkich obszarach dozwolonych przez prawo jest równie konstytucyjne, co udział prezydenta w posiedzeniu rządu” – podkreślił premier. Media rumuńskiej dopatrują się w tych słowach przytyku do zachowania prezydenta, który o udziale w posiedzeniu miał poinformować Grindeanu na 10 minut przed rozpoczęciem obrad.

Iordache natomiast powiedział, że proponowane zmiany zostały wysłane do odpowiednich instytucji i pojawią się w debacie publicznej. Dodał także, że Rumunia potrzebuje tych zmian i ułaskawień, które mają objąć ponad 2 tys. osób.