Rosja: Twitter ukarany grzywną, bo nie chciał usuwać postów wzywających do opozycyjnych protestów

Twitter został po raz kolejny ukarany w Rosji (Photo by Sara Kurfeß on Unsplash)

Twitter został po raz kolejny ukarany w Rosji (Photo by Sara Kurfeß on Unsplash)

Karę finansową na amerykański serwis mikroblogowy nałożył sąd rejonu tagańskiego w Moskwie. Jej przyczyną było „nieusunięcie treści wzywających do uczestnictwa w nielegalnych akcjach”, jak rosyjskie władze klasyfikują opozycyjne protesty w obronie uwięzionego Aleksieja Nawalnego. To nie pierwsza represja wobec Twittera w Rosji.

 

Kara to efekt trzech wniosków złożonych do sądu przez Federalną Służbę Nadzoru Łączności, Technologii Informacyjnych i Mass Mediów (Roskomnadzor). Wyniosła 9 mln rubli  (ok. 100 tys. euro). Maksymalnie według obecnego rosyjskiego prawa mogła wynosić 12 mln rubli.

Rosja: Twitter działa wolniej, bo nie podporządkował się władzom

Jeśli Twitter nadal się nie dostosuje, grozi mu nawet całkowita blokada.

Twitter odmawia usuwania opozycyjnych postów

Roskomnadzor od dawna usiłuje zmusić Twittera do tego, aby kasował treści wskazane przez władze rosyjskie jako niezgodne z prawem. Oficjalnie ma chodzić wyłącznie o kwestie związane z „wzywaniem nastolatków do popełnienia samobójstwa”, promocją zażywania narkotyków oraz rozpowszechnianiem pornografii dziecięcej.

Od 2017 r. Roskomnadzor wskazał Twitterowi ponad 28 tys. takich postów. I serwis większość z nich usunął. Odmówił zaś w 11 proc. przypadków uznając, że wnioski rosyjskiego regulatora nie były zasadne.

Chodziło bowiem nie tylko treści pedofilskie czy związane z narkotykami, ale także treści opozycyjne, a przede wszystkim posty wzywającej do udziału w demonstracjach w obronie aresztowanego i skazanego na 2,5 roku pobytu w łagrze lidera opozycji Aleksieja Nawalnego.

Władze Rosji uznawały owe manifestacja za niezgodne z prawem i ostro je rozpędzały, zatrzymując przy tym tysiące ich uczestników i oskarżając o udział w „nielegalnych akcjach i zgromadzeniach”. Twitter jednak uznał, że wezwania do udziału w tych protestach nie łamały ani wewnętrznego regulaminu serwisu, ani rosyjskiego prawa.

W sumie odmówiono interwencji w przypadku 3168 postów zakwestionowanych przez Roskomnadzor. Ale rosyjski regulator wyjaśnień Twittera nie przyjął i ramach ostrzeżenia nakazał rosyjskim operatorom internetowym spowolnienie w pierwszej połowie marca działania amerykańskiego serwisu na terenie Rosji.

Ale Twitter dalej nie wypełnił żądań Roskomnadzoru, więc urząd skierował do sądu trzy wnioski o nałożenie grzywny. Jeden z nich sąd zatwierdził i ukarał Twittera finansowo. Nie jest to pierwsza kara finansowa dla Twittera w Rosji.

W ubiegłym roku serwis mikroblogowy został bowiem ukarany do spółki z Facebookiem za odmowę zlokalizowania danych użytkowników tych serwisów na serwerach na terenie Rosji.

Rosja: Miliardy na ochronę Putina przed koronawirusem

Stan zdrowia 68-letniego Władimira Putina jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Facebook i TikTok także na celowniku w Rosji

Na mocy przyjętych pod koniec lutego będzie można niepokorne serwisy nie tylko karać wyższymi grzywnami, ale także nakładać kary na operatorów i dostawców treści. Zaś niepokorne serwisy będzie można nawet na terenie Rosji całkiem zablokować.

Podobne konsekwencje grożą w Rosji również Facebookowi. Na początku marca serwisowi społecznościowemu zagrożono karami za nieuprawnione zdaniem Roskomnadzoru usuwanie linków do artykułów z rosyjskich mediów. Amerykański serwis społecznościowy od ubiegłego roku mocniej walczy z dezinformacją, a o nią oskarżane są nierzadko właśnie media powiązane z Kremlem.

Ale urzędnicy Roskomnadzoru uznali, że Facebook jest w stosunku do treści z rosyjskich mediów szczególnie uprzedzony, a do ich oceny i moderacji miał celowo zatrudnić osoby z Ukrainy czy państw bałtyckich, rzekomo uprzedzone do Rosji. Facebook jednak to zdementował.

Z kolei w styczniu Roskomnadzor wzywał do usuwania treści TikToka, czyli najpopularniejszego obecnie wśród nastolatków serwisu społecznościowego, w którym umieszcza się krótkie nagrania wideo. W tym apelu – podobnie jak w skargach na Twittera –  zarzucono TikTokowi, że „kierowane do nieletnich osób wezwania do udziału w nielegalnych zgromadzeniach”.