Norweska gazeta rzuca wyzwanie rosyjskiej cenzurze

Rosja, Norwegia, cenzura, dezinformacja

Gazeta po raz pierwszy została wydana w 2002 r. w mieście Kirkenes na północnym wybrzeżu Norwegii, zaledwie 8 km od granicy z Rosją. Od tamtej pory była kilkukrotnie atakowana przez Kreml. / Foto via unsplash [@freegraphictoday]

Norweska gazeta internetowa „Barents Observer” chce utrzymać rosyjskich czytelników. Redakcja portalu, publikowanego w językach angielskim, rosyjskim i chińskim, utworzyła ostatnio konto w popularnym w Europie Wschodniej serwisie Telegram.

 

 

Gazeta po raz pierwszy została wydana w 2002 r. w mieście Kirkenes na północnym wybrzeżu Norwegii, zaledwie 8 km od granicy z Rosją. Od tamtej pory była kilkukrotnie atakowana przez Kreml. W 2015 r. FSB podjęła próbę zamknięcia medium. Dwa lata później redaktorowi „Barents Observer” Thomasowi Nilsenowi odmówiono pozwolenia na wjazd do Rosji i uznano go za persona non grata.

Wreszcie w 2019 r. strona „Barents Observer” została zablokowana przez Roskomnadzor (państwowy regulator mediów) po tym, jak gazeta odmówiła usunięcia z serwisu historii o homoseksualnym mężczyźnie z zamieszkującego głównie Laponię ludu Saami. W Rosji uznano, że artykuł ten propaguje samobójstwo.

W opublikowanym w ubiegłym tygodniu wywiadzie dla jego własnej gazety redaktor Thomas Nilsen zapewnia, że „Barents Observer” nadal ma „tysiące czytelników” w Rosji, w tym w Moskwie i Sankt Petersburgu.

Dzięki nowemu kanałowi na Telegramie od teraz znów będą mieli oni dostęp do treści publikowanych w języku rosyjskim. Mogą też słuchać podcastów po rosyjsku na platformach Apple, Spotify i Soundcloud.