Reporterzy bez Granic o Serbii i Czarnogórze: Dlaczego sądy nie bronią prześladowanych dziennikarzy?

Fot.: Andrys Stienstra [Pixabay]

Fot.: Andrys Stienstra [Pixabay]

Organizacja Reporterzy bez Granic wezwała serbskie i czarnogórskie sądy do podjęcia działań, które „ukrócą bezkarność” sprawców przestępstw wobec dziennikarzy. Sprawa ma fundamentalne znaczenie dla wolności prasy w tych dwóch krajach.

 

Największa na świecie organizacja broniąca praw dziennikarzy zwraca uwagę, że w ostatnich latach zarówno serbski, jak i czarnogórski wymiar sprawiedliwości okazuje się słaby wobec silnych. Dziennikarze, którzy padli ofiarą przestępstw z powodu swojej działalności, nie doczekali się sprawiedliwości lub raz zapadłe wyroki skazujące ich prześladowców mogą zostać unieważnione. Problem przekłada się na już i tak negatywny obraz traktowania mediów w obu krajach.

Dalszy ciąg głośnej sprawy w Serbii

Dwadzieścia lat zajęło serbskim sądom ukaranie winnych zabójstwa, które wstrząsnęło opinią publiczną. 11 kwietnia 1999 r. w Belgradzie został zamordowany Slavko Ćuruvija, serbski dziennikarz śledczy krytyczny wobec ówczesnego prezydenta Slobodana Miloševicia, wydawca dziennika „Dnevni Telegraf” i tygodnika „Evropljanin”. Dopiero w kwietniu 2019 r. doszło do skazania czterech byłych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa – dwóch z nich, w tym byłego szefa służby bezpieczeństwa Rade Markovicia, na 30 lat więzienia, a dwóch innych – zaocznie na 20 lat. Był to „historyczny i bezprecedensowy” wyrok, podkreślają Reporterzy bez Granic.

Jak się okazuje, proces ma jednak swój dalszy ciąg. Skazani odwołali się do sądu apelacyjnego. Skargę do wyższej instancji na zapadły wyrok wniósł także prokurator, co, jak podkreślają Reporterzy bez Granic, „jest dość niezrozumiałe, biorąc pod uwagę surowy wymiar kary”. Co ważne, dwójka spośród oskarżonych przebywa nie w więzieniu, a w areszcie domowym. Istnieje więc uzasadniona obawa, że wykorzystają oni współpracę ze służbami wywiadowczymi w celu podważenia zebranego dotychczas materiału dowodowego, na który składają się m.in. zeznania ponad stu świadków, uzyskane mimo przeszkód, jakie stawiały w tej sprawie organy państwa.

Koronawirus: W Belgradzie stan alarmowy. Grecja zamyka granicę przed Serbami

Władze ogłosiły wprowadzenie stanu alarmu epidemicznego w stolicy Serbii – Belgradzie. Ma to związek ze wzrostem liczby zakażeń koronawirusem.

Niesprawność sądów inspiracją dla kolejnych przestępstw?

Reporterzy bez Granic uważają, że to właśnie wyjątkowo „opieszałe” i „nieumiejętne” postępowanie serbskiego wymiaru sprawiedliwości w „symbolicznej dla wolności prasy” sprawie morderstwa Ćuruviji zachęciły winnych podpalenia domu innego dziennikarza, Milana Jovanovicia, redaktora portalu internetowego Žig Info, do którego doszło w grudniu 2018 r. w miasteczku Grocka w okolicach Belgradu. W tym przypadku sytuacja jest jeszcze korzystniejsza dla sprawców. Według opinii RSF, sprawa może zakończyć się ich uniewinnieniem. Rozprawa w sprawie podpalenia domu Jovanovicia odbędzie się pod koniec sierpnia.

Ustalono, że sprawcy podpalenia mieli wyraźne powiązania z władzami. Głównym podejrzanym jest Dragoljub Simonović, były burmistrz miasta Grocka i prominentny członek Serbskiej Partii Postępowej (SNS), z której wywodzi się urzędujący prezydent Aleksandar Vučić. Jovanović prowadził wcześniej śledztwo dziennikarskie dotyczące domniemanej działalności korupcyjnej Simonovicia. Proces skomplikował się, gdy po wyjściu Simonovicia z aresztu dwóch spośród sprawców zmieniło złożone wyjaśnienia. Obecnie utrzymują oni, że to policja zmusiła ich do wyjawienia nazwiska Simonovicia jako najważniejszej osoby stojącej za akcją podpalenia.

Sprawa okazała się trudniejsza dla samej ofiary, niż dla sprawców. Prawnicy Simonovicia zadbali bowiem o to, by proces stał się jak najbardziej bolesny i uciążliwy dla Jovanovicia. Jak wskazuje raport RSF, „w ostatecznym akcie cynizmu” doprowadzili oni do szczegółowego, „upokarzającego” przesłuchania Jovanovicia w kwestii mienia zniszczonego na skutek pożaru, a także wnosili przeciwko niemu skargi, tak, by maksymalnie zwiększyć koszty, jakie dziennikarz będzie musiał ponieść w związku z procesem.

Reporterzy bez Granic: TVP szerzy rządową mowę nienawiści w kampanii prezydenckiej

Międzynarodowa organizacja monitorująca i propagująca wolność mediów – Reporterzy bez Granic (RSF) – ocenia, że publiczna telewizja angażuje się w kampanię wyborczą po stronie urzędującego prezydenta oraz „szerzy rządową mowę nienawiści”.

 

RSF w swoim stanowisku stwierdza, że …

Nieuzasadnione oskarżenie wobec dziennikarza w Czarnogórze

Jak się okazuje, również w Czarnogórze dziennikarze nie mogą czuć się bezpiecznie. Przykładem niesprawnego i w efekcie krzywdzącego dla dziennikarzy działania wymiaru sprawiedliwości jest sprawa Jovo Martinovicia, dziennikarza śledczego, który w latach 2015-2017 przebywał w areszcie tymczasowym, rzekomo za przemyt marihuany i powiązania z siatką przestępczą. Martinović został skazany w styczniu ubiegłego roku na 18 miesięcy więzienia. Wyrok został unieważniony przez sąd apelacyjny. Następna rozprawa ma odbyć się w najbliższy poniedziałek (6 lipca). Martinović ma spore szanse na uniewinnienie. Reporterzy bez Granic zastrzegają jednak, że sprawa nie jest przesądzona – poprzedni wyrok, skazujący dziennikarza, również zapadł pomimo wyraźnych dowodów na to, że jego kontakty z przestępcami były jedynie elementem jego pracy dziennikarskiej.

Reporterzy bez Granic wzywają sądy do działania

„Sąd musi wziąć pod uwagę materiał dowodowy oraz zeznania, które demonstrują niewinność Martinovicia”, twierdzi Pavol Szalai z RSF. „Jego ponowne skazanie byłoby wyraźnym znakiem regresu w kwestii respektowania w Czarnogórze wolności prasy i zasady praworządności”, mówi Szalai, przypominając zarazem, że zarówno Czarnogóra, jak i Serbia, są obecnie najbliżej akcesji do UE.

Jak podkreśla, w sprawie morderstwa Ćuruviji wyrok „musi być utrzymany”, natomiast sprawa podpalenia domu Jovanovicia „zasługuje na natychmiastowe orzeczenie sądu” i wyrok, który „będzie oznaczał początek końca bezkarności za przestępstwa przeciwko dziennikarzom w Serbii”.

W światowym rankingu wolności prasy (World Press Freedom Index) Serbia jest obecnie notowana na 93. miejscu (na 180 krajów objętych rankingiem). Czarnogóra zajmuje 105. miejsce. Liderami rankingu są kraje skandynawskie: kolejno Norwegia, Finlandia, Dania i Szwecja. Polska znajduje się obecnie na 62. pozycji.

UE potwierdza europejskie aspiracje Bałkanów Zachodnich

Jakie jeszcze decyzje zapadły na szczycie?

Sytuacja dziennikarzy w Serbii i Czarnogórze

Dr Rigels Halili ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że kwestia traktowania praw dziennikarzy „po macoszemu” nie dotyczy jedynie Serbii czy Czarnogóry, ale charakteryzuje – w mniejszym lub większym stopniu – większość państw bałkańskich. Jako przykłady wymienia także Albanię, Kosowo, jak również Macedonię Północną.

Nasz rozmówca podkreśla, że przyczyną takiego stanu rzeczy są same sądy, które „nie reagują na skargi dziennikarzy”. Jego zdaniem problem jest dużo głębszy, a u jego podstaw leży struktura własności mediów, które na ogół zgromadzone są w rękach kilku magnatów medialnych. W Macedonii Płn. (wówczas jeszcze Byłej Jugosławiańskiej Republice Macedonii) jeszcze do niedawna media kontrolowane były przez samego premiera. W Albanii praktycznie cały sektor medialny, jak wskazuje nasz rozmówca, należy do czterech rodzin. W Serbii media skoncentrowane są pod kontrolą prezydenta Aleksandra Vučicia.

W związku z tym, wyjaśnia dr Halili, presja jest wywierana na dziennikarzy „w białych rękawiczkach”, na przykład poprzez odwodzenie dziennikarzy przez redakcję od poruszania niewygodnych dla władz czy określonych osób tematów. Jest to zatem kontrola strukturalna, polegająca raczej na autocenzurze, aniżeli bezpośredniej presji.

„Problemem nie jest wolność słowa”

W rozmowie z EURACTIV.pl dr Halili zaznacza, że problem nie wynika z niedostatecznego respektowania wolności słowa w krajach bałkańskich. „Wolność słowa w tych krajach nie jest zagrożona”, podkreśla.

Czy są zatem jakieś perspektywy na poprawę sytuacji? Nasz rozmówca wskazuje, że najważniejszym krokiem, jaki powinien zostać podjęty, by prawa dziennikarzy były respektowane, jest dywersyfikacja mediów pod kątem struktury własności. Wyraża nadzieję, że czynnikiem sprzyjającym rozwiązaniu problemu stanie się rozpoczynający się proces integracji europejskiej omawianych krajów. Jak podkreśla, Unia Europejska zwraca dużą uwagę na sytuację w sektorze medialnym w państwach, z którymi prowadzi rozmowy akcesyjne, także w kwestii decentralizacji medialnych struktur.

Dr Halili mocno podkreśla przy tym, że na Bałkanach nie brakuje „bardzo dobrych dziennikarzy” oraz niezależnej prasy wysokiej jakości. Niektóre z tych mediów otrzymują dotacje na swoje działanie z Unii Europejskiej.