Renzi odchodzi

Matteo Renzi / Źródło: Partito Democratico

Premier Włoch Matteo Renzi ogłosił, że podaje się do dymisji i złoży ją dziś (5 grudnia) na ręce prezydenta Sergia Mattarellę. We wczorajszym referendum konstytucyjnym Włosi odrzucili bowiem projekt zmian w ustawie zasadniczej autorstwa jego rządu.

 

Według sondaży exit poll zmiany w konstytucji odrzuciło około 60 proc. Włochów, a poparło je ok. 40 proc. Frekwencja wyniosła ponad 68 proc. – informują włoskie media.

„Nie udało się nam. Otrzymaliśmy miliony głosów, które robią wrażenie, ale były niewystarczające. Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za porażkę” – powiedział o północy z niedzieli na poniedziałek Matteo Renzi.

Złożył przy tym gratulacje ugrupowaniom opozycyjnym, które nawoływały do głosowania za odrzuceniem zmian w konstytucji. Były to Liga Północna i Forza Italia byłego premiera Silvio Berlusconiego oraz populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd. Wszystkie one twierdziły, że w reformie konstytucyjnej premierowi chodzi wyłącznie o zdobycie większej władzy.

>> Czytaj więcej o referendum konstytucyjnym we Włoszech

„Wierzę w demokrację, odchodzimy bez żalu” – zapewnił ustępujący szef rządu.

Włoskie referendum konstytucyjne

Reforma przewidywała przede wszystkim zniesienie tzw. doskonałej dwuizbowości, czyli jednakowych uprawnień Senatu i Izby Deputowanych. Licząca dziś 315 mandatów izba wyższa miałby się faktycznie przekształcić w radę regionów, w której zasiadałoby 95 ich przedstawicieli (w tym 21 burmistrzów miast i pięciu senatorów mianowanych przez prezydenta na 7 lat). Senat straciłby także część uprawnień, m.n. prawo do głosowania nad wotum zaufania dla rządu.

Centrolewicowa koalicja chciała ponadto zmniejszyć koszty życia politycznego, zlikwidować Krajową Radę Ekonomii i Pracy, wprowadzić nowy podział kompetencji między państwem a regionami i zlikwidować prowincje jako jednostki podziału administracyjnego.

Te zmiany zawarto w jednym pytaniu: „Czy aprobuje Pan/Pani tekst ustawy konstytucyjnej dotyczącej rozporządzenia o zniesieniu równorzędnej dwuizbowości, zmniejszenia liczby parlamentarzystów, ograniczenia kosztów funkcjonowania instytucji, likwidacji Krajowej Rady Ekonomii i Pracy, rewizji piątego paragrafu II (dotyczącego podziału terytorialnego na regiony, prowincje i gminy oraz kompetencji ich władz) części Konstytucji?” (wielu konstytucjonalistów krytykowało nadmierną złożoność tego pytania).

„Jeśli reforma zostanie odrzucona, włoski parlament pozostanie najbardziej kosztownym na świecie” – argumentował Renzi, którego rząd starał się w ten sposób rozwiązać kryzys finansowy w kraju. „Proponowane zmiany pozwolą bowiem nie tylko unowocześnić strukturę państwa, ale również zaoszczędzić 500 milionów euro rocznie” – przekonywał. Ponieważ jednak propozycje rządu zmieniały ustawę zasadniczą, wymagały głosowania w drodze referendum.

Problem ołówków

Wątpliwości wzbudziły ołówki używanye w lokalach wyborczych (każdy wyborca dostawał go razem z kartą do głosowania i musiał oddać po wrzuceniu karty do urny). W pewnym momencie w mediach i na portalach społecznościowych zaczęły pojawiać się doniesienia, że zapis ołówkami stosowanymi do wypełniania kart do głosowania bardzo łatwo zetrzeć, co sugerowało, że może za tym kryć się oszustwo wyborcze. Czuwające nad przebiegiem głosowania MSW zapewniało jednak w specjalnym oświadczeniu, że te ołówki są niezmywalne. Resort powtórzył w nim zapewnienia producenta, że ołówki te są niezmywalne i „przeznaczone wyłącznie do głosowania na karcie wyborczej”. To zaś oznacza – podkreślono – że zapis ten można co prawda łatwo zetrzeć ze zwykłej kartki papieru, ale nie z karty do głosowania.