Rekonstrukcja rządu: Mniej ministerstw i mniejsze znaczenie koalicjantów

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezes Porozumienia Jarosław Gowin i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, fot. Facebook or pis.org.pl. Opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezes Porozumienia Jarosław Gowin i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, fot. Facebook or pis.org.pl. Opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

Wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki przyznał, że „władza intensywnie pracuje nad rekonstrukcją rządu”. Zapowiedział też, że będzie mniej ministerstw, a koalicjanci będą mieli tylko po jednym resorcie.

 

Zmiany w rządzie zapowiedział niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński zastrzegając, że nie obejmą one jednak premiera.

Kaczyński: Rekonstrukcja rządu po wakacjach, repolonizacja mediów nieco później

Prezes PiS zapowiedział, że do rekonstrukcji rządu dojdzie po wakacjach, a do repolonizacji mediów “dużo przed końcem tej kadencji”.

Terlecki: Mniej resortów dla koalicjantów

Mówiąc w czwartek (23 lipca) o planowanej po wakacjach rekonstrukcji rządu, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki zapowiedział, że “będzie trochę mniej ministerstw”,  a “koalicjanci będą mieć po jednym” . Stwierdził przy tym, że „zawsze mieli po jednym”.

Tymczasem politycy obu koalicjantów PiS, czyli zarówno Solidarnej Polski, jak i Porozumienia, kierują obecnie łącznie czterema ministerstwami: Solidarna Polska resortem sprawiedliwości (lider tego ugrupowania Zbigniew Ziobro) i środowiska (Michał Woś), a Porozumienie – rozwoju (wiceszefowa tego ugrupowania Jadwiga Emilewicz, która jest jednocześnie wicepremierem) oraz nauki i szkolnictwa wyższego (od czasu dymisji szefa tej partii Jarosława Gowina ministrem jest Wojciech Murdzek).

Dopytywany przez dziennikarzy w Sejmie, czy koalicjanci oddadzą po jednym resorcie bez walki, odpowiedział: “Zobaczymy, jutro (23 lipca) jest prezydium Komitetu Politycznego PiS”.

Rekonstrukcja rządu: Kto nowym szefem dyplomacji? Zniknie ministerstwo sportu?

Bez ministerstwa sportu, z połączonymi resortami środowiska i klimatu oraz z nowym szefem polskiej dyplomacji – tak wyglądają pierwsze przymiarki do zapowiedzianej przez prezesa PiS rekonstrukcji rządu.

Rzecznik rządu: Żadne decyzje jeszcze nie zapadły

O rekonstrukcji rządu mówił wczoraj również rzecznik rządu Piotr Müller.

“Trwają dyskusje w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy. Żadne konkluzje jeszcze nie zapadły, przygotowujemy harmonogram prac legislacyjnych, określamy, które cele strategiczne w jakiej kolejności mają być realizowane” – powiedział Müller w Polskim Radiu. „Żadnych rozstrzygnięć jeszcze nie ma” – podkreślił.

Przekazał także, że rekonstrukcja gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego ma polegać m.in. “na dostosowaniu struktury do realizacji celów, które wynikają z programu wyborczego”. Również Müller przyznał, że “najprawdopodobniej będzie wiązało się to z pewną konsolidacją resortów, po to, aby pewne procesy decyzyjne zapadały szybciej i żeby można było skuteczniej realizować pewne cele, które wynikają z naszego programu wyborczego”.

Gowin wróci do rządu?

Lider Porozumienia Jarosław Gowin przyznał, że jest zwolennikiem ograniczenia liczby resortów, ale zaprzeczył jakoby koalicjanci PiS w Zjednoczonej Prawicy mieli „stracić po jednym resorcie”. “Takich uzgodnień nie ma” – oświadczył wczoraj po obradach prezydium zarządu partii.

Gowin oświadczył w czwartek wieczorem w Polsat News, że ograniczenie liczby resortów “może zapewnić lepszą sprawność (rządu)”. Zaprzeczył jednak jakoby koalicjanci PiS w Zjednoczonej Prawicy mieli „stracić po jednym resorcie”, jak zapowiedział wicemarszałek Terlecki. Lider Porozumienia zapewnił, że “nie ma żadnych tego typu uzgodnień”. “Nie ma zgody prezydium Porozumienia”.

“Najpierw negocjacje nowej umowy koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy, potem program i ustalenie struktury rządu, na końcu rozmowy o personaliach” – zapowiedział Jarosław Gowin.  Przyznał także, że otrzymał od swojej partii „wyraźne instrukcje” do negocjacji z PiS nowej umowy koalicyjnej. “Te instrukcje nie przewidują możliwości zmniejszenia liczby resortów, które są w pieczy Porozumienia. Wiem, że analogiczne stanowisko zajmuje Solidarna Polska” – podkreślił. Szef Porozumienia zapewnił przy tym jednak, że obóz Zjednoczonej Prawicy na pewno nie pokłóci  się o stołki.

Prezes Porozumienia, który do niedawna był wicepremierem, ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, nie wykluczył przy tym swojego powrotu do rządu. Zapowiedział co prawda, że o rekomendacjach personalnych Porozumienia, jako pierwsi dowiedzą się koalicjanci jego partii, ale oświadczył, że “chyba nie ma niczego nienaturalnego w tym, że partia oczekuje (…) mojego powrotu do rządu”. Zastrzegł przy tym, że nie jest to “żadne oficjalne stanowisko”.

Zjednoczona Prawica +?

Według RMF FM po zmianach w rządzie ma zostać tylko Zbigniew Ziobro, bo zarząd PiS-u jest niezadowolony z efektów pracy resortu środowiska. Ma zarzucać ministerstwu, że stało się „rosnącym księstwem Solidarnej Polski, obsadzanym ludźmi bliskimi Ziobrze”. Natomiast Porozumienie ma z kolei zostać tylko przy ministerstwie rozwoju, co wobec planów odchudzenia rządu może doprowadzić do połączenia ministerstw: środowiska i klimatu oraz nauki i edukacji.

Priorytetem PiS ma być obecnie jednak budowa nowej koalicji – chce ją rozszerzyć przyłączając do Zjednoczonej Prawicy posłów związanych z Pawłem Kukizem albo z PSL-em (w ten sposób zamierza ograniczyć wpływ Gowina i Ziobry na rząd). Drugim celem planowanych działań ma być zwiększenie wpływów w samorządach, zwłaszcza w sejmikach wojewódzkich.

Mazowsze będzie podzielone jeszcze w tym roku?

Zwiększeniu wpływów PiS miałby służyć m.in. podział Mazowsza na Warszawę i tzw. obwarzanek, który tworzą sąsiadujące ze stolicą powiaty. Według „Dziennika Gazety Prawnej”, która powołuje się na nieoficjalne źródła, projekt ustawy ws. podziału województwa mazowieckiego ma trafić do Sejmu jeszcze w tym miesiącu. PiS spieszno z zapowiadanym już wcześniej wyodrębnieniem stolicy i jej przyległości z województwa mazowieckiego, bo liczy na rychłe przeprowadzenie wyborów na terenie dwóch nowych województw.

“Musimy to przeprowadzić jeszcze w tym roku, bo idzie nowy budżet unijny, w ramach którego musimy zgłosić nie 16, ale 17 województw i ich regionalne programy operacyjne na lata 2021-2027” – cytuje dziennik wypowiedź polityka PiS. „Sejm zająłby się jego poprawkami na początku września tak, by w listopadzie mogły się odbyć wybory” – zapowiada rozmówca gazety.

We wcześniejszych projektach zakładano okres przejściowy, w którym funkcję marszałka województwa stołecznego pełniłby prezydent Warszawy, a stołeczna rada pełniłaby funkcję sejmiku. W nowych planach okresu przejściowego nie ma, co oznacza wybory jeszcze w tym roku.

Struzik: Cyniczna próba odebrania władzy w regionie

“Podział Mazowsza na dwa województwa jest absurdalny, prawnie niedopuszczalny i destrukcyjny” – ocenił pomysł PiS marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik (PSL). “To cyniczna próba odebrania władzy w regionie, w którym PiS-owi nie udało się wygrać wyborów samorządowych” – dodał i zapowiedział sprzeciw wobec tej inicjatywy.

Według niego prowadzi ona “do rozbioru najlepiej rozwijającego się regionu w tej części Europy w ostatnim czasie” bez żadnych przesłanek ekonomicznych, merytorycznych, czy społecznych. Polityk PSL zwrócił także uwagę, że jest to działanie niekonstytucyjne i niezgodne z europejską kartą samorządu terytorialnego. “Jeśli się chce wykonywać szkołę w granicach wspólnych, samorządowych czy to lokalnych czy regionalnych, to bezwzględnie trzeba przeprowadzić konsultacje społeczne z referendum włącznie” – argumentował marszałek.

“Jeśli ktoś chce to zrobić na tzw. przymus polityczny czy mając przewagę w parlamencie i tylko dlatego żeby zaspokoić swoje ambicje polityczne to jest to nie do zaakceptowania i będziemy bronili województwa i jego nietykalności terytorialnej od poziomu krajowego do poziomu europejskiego włącznie – podkreślił  Struzik.

Trzaskowski: Pokraczna rekonstrukcja słusznie minionego systemu

“Zdumiewa, jak PiS, czyli partia, która jednoznacznie deklaruje się jako antykomunistyczna, robi ze współczesnej Polski pokraczną rekonstrukcję słusznie minionego systemu” – tak na pomysł podziału Mazowsza zareagował na twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski zapowiedział budowę nowego ruchu obywatelskiego

Przegrany w niedzielnych (12 lipca) wyborach prezydenckich kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski zapowiedział w Gdyni powołanie nowego ruchu obywatelskiego. Chce przy tym współpracować z samorządowcami czy organizacjami pozarządowymi, bo – jak powiedział – „partie nie wystarczą”.

Zwrócił przy tym uwagę, że podział Mazowsza byłby działaniem o podwójnym znaczeniu. „Z jednej strony PiS-owi nie zgadza się po prostu arytmetyka wyborcza, gdy silnie opozycyjna wobec niego Warszawa jest uwzględniana jako część całego województwa” – podkreślił polityk PO. Wyjaśnił, że dzięki wyłączeniu Warszawy z regionu partii rządzącej łatwiej byłoby uzyskać lepszy wynik w wyborach do sejmiku wojewódzkiego, w którym rządzi teraz koalicja PO-PSL.

“Druga kwestia to sprawa samorządowych finansów” – wyliczał prezydent stolicy zwracając uwagę, że bez wpływów z Warszawy i sąsiadujących z nią gmin Mazowsze stanie się “mocno niesamodzielne finansowo”, czyli uzależnione od wsparcia rządu PiS. Tymczasem – zauważa Trzaskowski – województwo ma utrzymywać wojewódzkie drogi i szpitale, połączenia kolejowe i instytucje kultury, co będzie trudne w sytuacji, w której zostanie pozbawione zdecydowanej większości dochodów.

Według prezydenta stolicy Warszawa i “obwarzanek” gmin wokół niej zapewniają bowiem aż 87 proc. wpływów Mazowsza z CIT. „Czy pomysł PiS jest taki, aby ogromne terytorialnie województwo utrzymywało się za 13% dotychczasowych wpływów? Nie wspominając już o tym, że dwa województwa to dwie administracje – dodatkowa biurokracja generująca dodatkowe koszty… To przecież kompletny absurd! W dodatku teraz, kiedy wszyscy walczymy z kryzysem, jaki wywołała epidemia koronawirusa” – podkreślił Trzaskowski.

Zwrócił ponadto uwagę, że argumenty dotyczące korzystnego wpływu rozbicia Mazowsza dla podziału funduszy unijnych są nietrafione, bo z perspektywy UE i podziału środków już od dwóch lat podlega już podziałowi statystycznemu (NUTS-2).  To obecne władze samorządowe prowadzą negocjacje, planują i wdrażają projekty, a podział województwa niesie – zdaniem Trzaskowskiego ryzyko nawet utraty unijnych pieniędzy. “To realne zagrożenie” – ostrzega.

Kaczyński: Uzyskaliśmy na szczycie UE wszystko, co było można

W ocenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na unijnym szczycie Polska uzyskała “najwięcej jak było można”. Podkreślił przy tym, że krytycy przyjętych rozwiązań, którzy są nawet w obozie władzy, „bardzo się mylą”. 

„Jak to zwykle w przypadku obecnej ekipy – czynnikiem decydującym jest jednak polityka. Co z tego, że nie będzie środków na szpitale i drogi, skoro będzie można dorwać się do władzy w regionie, który do tej pory był poza zasięgiem?” – podsumowuje prezydent Warszawy.

Sondaż: Większość przeciwko podziałowi

Z sondażu Kantar dla „Gazety Wyborczej” wynika, że większość (61 proc.) ankietowanych uważa, że podział Mazowsza jest złym pomysłem. Przeciwnego zdania jest 22 proc., a 17 proc. nie ma zdania w tej kwestii. Wyniki tego badania wskazują, że również środowisko zwolenników partii rządzącej nie popiera tej inicjatywy: 35 proc. potencjalnych wyborców PiS opowiedziało się bowiem przeciwko podziałowi, a 27 proc. wybrało odpowiedź „nie wiem”.