Referendum niepodległościowe w Katalonii

Zwolennicy niepodległości Katalonii, źródło: Wikipedia

Gorący dzień w Katalonii. Władze regionu, mimo uznania tego przez rząd Hiszpanii oraz hiszpański Trybunał Konstytucyjny za nielegalne, spróbowały przeprowadzić referendum w sprawie niepodległości. Policja szturmem zamykała lokalne wyborcze, których bronili zwykli ludzie. Prawie 900 osób zostało rannych. Europa wzywa strony do negocjacji.

 

O godzinie 9:00 czasu lokalnego otwarto dziś (1 października) 2300 lokali wyborczych na terenie Katalonii. Zorganizowano je nie we wszystkich gminach, bowiem nie każda z nich poparła inicjatywę władz lokalnych (Generalitat de Catalunya). Policja oraz Guardia Civil usiłowały szybko lokale wyborcze zamknąć i skonfiskować karty do głosowania oraz urny. W wielu miejscach jednak jeszcze nocą pojawili się ludzie, którzy blokowali dostęp mundurowym. Doszło do bardzo licznych przepychanek, a nawet bijatyk. Policja siłą, z wykorzystaniem pałek, a czasem nawet gumowych kul, usuwała demonstrujących. Służby medyczne w Katalonii informowały o udzieleniu pomocy medycznej 844 osobom. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało natomiast, że rannych zostało 33 funkcjonariuszy służb porządkowych. Do najostrzejszych incydentów doszło w Barcelonie, Gironie, Lleidzie i Tarragonie. W wielu miejscach, zwłaszcza na prowincji, głosowania przebiegało jednak bardzo spokojnie.

Z oddziałami policji i Guardia Civil starły się w kilku miejscach oddziały katalońskiej lokalnej formacji policyjnej Mossos d’Esquadra. Jedni próbowali wejść do lokali, drudzy ich nie wpuszczali. Nie wiadomo jaki los spotka katalońskich policjantów. Prokuratura Generalna prowadzi już dochodzenie przeciw ponad 700 burmistrzom, którzy uczestniczyli w przygotowaniu referendum, uznanego przez Trybunał Konstytucyjny za nielegalne. Związek zawodowy hiszpańskich policjantów wezwał komendanta Mossos d’Esquadra do podania się do dymisji. W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała już kilkunastu przedstawicieli katalońskich władz, którzy zajmowali się przygotowaniem głosowania.

Z kłopotami i wielkim opóźnieniem odbył się dzisiejszy mecz Primera Division między FC Barceloną a drużyną UD Las Palmas z Wysp Kanaryjskich. Piłkarze Barcelony odmówili wyjścia na boisko. Zgodzili się dopiero, gdy hiszpańska federacja piłkarska zagroziła wykluczeniem ich drużyny z rozgrywek. Ostatecznie mecz rozegrano bez udziału publiczności. Drużyna FC Barcelony wygrała 3:0, ale po spotkaniu jeden czołowych katalońskich graczy Gerard Pique oświadczył, że zrezygnuje z reprezentowania Hiszpanii, jeśli jego poparcie dla referendum okaże się problemem dla innych hiszpańskich kadrowiczów.

Katalonia: Aresztowania ws. przygotowań do referendum

Hiszpańska Guardia Civil zatrzymała co najmniej 14 osób, w tym bliskiego doradcę wiceprezydenta regionu. To kolejny element działań rządu w Madrycie, który nie chce dopuścić do referendum ws. niepodległości Katalonii, zaplanowanego na 1 października.
 
Do zatrzymań doszło w Barcelonie, a wśród …

Nie wiadomo kiedy wyniki

Władze Katalonii twierdzą, że referendum udało się przeprowadzić w 73 proc. lokali wyborczych. Poinformowały, że policja zamknęła 319 z nich. Nie wiadomo jednak, kiedy pojawią się ostateczne wyniki. I czy pojawią się w ogóle. Sondaże z ostatnich dni pokazywały, że ogłoszenie przez Katalonię niepodległości popiera 41 proc. mieszkańców regionu. 49,5 proc. było natomiast temu przeciwne. Według opublikowanego dziś sondażu przeprowadzonego na zlecenie katalońskiego rządu, za secesją miałoby się natomiast opowiedzieć 70 proc. osób, które zdecydowały się oddać głos. Nie ma jednak żadnych danych o frekwencji, a część ludzi, która nie mogła zagłosować w swojej komisji wyborczej, robiła to w innych. Na taki krok zdecydował się m.in. prezydent regionu Carles Puigdemont. Ponieważ w dniach poprzedzających głosowanie policja zarekwirowała kilkanaście milionów kart do głosowania, władze Katalonii zezwoliły na ich samodzielne drukowanie w domu i przynoszenie do lokali wyborczych. To wszystko sprawia, że podanie ostatecznych wyników nie jest łatwym zadaniem.

Większość lokali wyborczych została zamknięta o godzinie 20:00 miejscowego czasu, ale tam, gdzie były duże kolejki przedłużono głosowanie. W tym samym czasie w Madrycie przemówienie wygłosił premier Mariano Rajoy. Oświadczył, że tego co dziś wydarzyło się w Katalonii nie można uznać za referendum. „To były działania wymierzone w prawo i demokrację. Policja wykonała swoje obowiązki spokojnie, ale stanowczo. Katalończycy dali się oszukać i wzięli udział w nielegalnym głosowaniu. Wiemy, że większość mieszkańców regionu nie chciała w tym uczestniczyć. Odpowiedzialni za dzisiejsze wydarzenia są ci, którzy nawoływali do zerwania z praworządnością. Innych winnych nie ma. Nie szukajcie ich” – mówił Rajoy. „Hiszpański rząd odpowie przed międzynarodowymi trybunałami za policyjną przemoc podczas dzisiejszego referendum” – odpowiadał mu rzecznik katalońskich władz Jordi Turull. Zapewnił, że oddane dziś głosy będą liczone całą noc. Nie poinformował jednak, kiedy mogłyby zostać ogłoszone wyniki. Przewodniczący opozycyjnej wobec rządzącej obecnie Hiszpanią Partii Ludowej – Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) Pedro Sanchez wezwał rząd w Madrycie do rozmów z władzami Katalonii. „Jestem pewny, że możemy sobie poradzić z tą sytuacją. Najpilniejsze teraz to otworzyć kanał do negocjacji” – mówił. W Madrycie manifestowali dziś zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy przeprowadzenia referendum. Wiele osób zebrało się także wieczorem w centrum Barcelony. Burmistrz katalońskiej stolicy Ada Colau, która z początku nie przyłączyła się do organizatorów referendum, dziś ostro skrytykowała rząd w Madrycie. Premiera Rajoya nazwała nawet „tchórzem”. „To niedopuszczalne, aby wysyłać policję na ludzi, którzy korzystają ze swojego prawa do oddania wyborczego głosu” – mówiła dziennikarzom.

Późnym wieczorem przemówienie wygłosił sam Carles Puigdemont. Uznał, że „mieszkańcy Katalonii wygrali prawo do niepodległości”. Zapowiedział, że wyniki referendum jako pierwszy pozna regionalny parlament. „Katalończycy uzyskali prawo do bycia wysłuchanym przez UE. Europa nie może teraz patrzeć w drugą stronę. To był dzień cierpienia, ale i nadziei. Obywatele Katalonii uzyskali prawo do własnego państwa w formie republiki. Tymczasem rząd Hiszpanii zapisał dziś haniebną kartę w historii swoich relacji z Katalonią” – mówił Puigdemont. Część zwolenników niepodległości wezwała potem do jednostronnego ogłoszenia secesji jak najszybciej. Tymczasem katalońskie związki zawodowe wzywają na wtorek 3 października do strajku generalnego w całym regionie. Poinformował o tym prezes katalońskiej fundacji polityczno-kulturalnej Omnium Cultural Jordi Cuixart.

Kary finansowe za referendum w Katalonii

Hiszpański Trybunał Konstytucyjny nałożył na organizatorów głosowania w sprawie niepodległości Katalonii finansowe kary. Za każdy kolejny dzień przygotowań do nielegalnego zdaniem Madrytu referendum, katalońscy przywódcy mieliby zapłacić nawet po 12 tys. euro.
 
Władze Katalonii (Generalitat de Catalunya) oraz ich przewodniczący Carles …

Europa wzywa do dialogu

Większość europejskich przywódców, którzy zdecydowali się skomentować dzisiejsze wydarzenia, apelowała o dialog. „Odpowiedzią nigdy nie może być przemoc. Potępiamy wszelkie formy przemocy. Wzywamy do dialogu politycznego” – oświadczył premier Belgii Charles Michel. „Bardzo zaniepokoiła nas przemoc podczas dzisiejszego referendum niepodległościowego w Katalonii. Ten plebiscyt jest jednak niekonstytucyjny. Teraz trzeba znaleźć równowagę. Liczę, że wszystko szybko się uspokoi” – komentował natomiast minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Z kolei szkocka premier Nicola Sturgeon uznała reakcję Londynu za „haniebnie słabą”. Na Twitterze napisała, że „prawdziwy przyjaciel przypomniałby Hiszpanii, że to co się dziś wydarzyło było złe i niszczące”.

„Czas najwyższy na deeskalację” – napisał na Twitterze przewodniczący frakcji Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt. „Tylko rozwiązanie w postaci negocjacji jest drogą naprzód” – dodał. Unia Europejska na razie nie zajęła oficjalnego stanowiska. Rzecznicy prasowi Komisji Europejskiej od kilku dni powtarzali, że referendum w Katalonii to wewnętrzna sprawa Hiszpanii. Emocje zwolenników niepodległości Katalonii wywołał na chwilę Jean-Claude Juncker, który oświadczył w wywiadzie dla trójki video-blogerów, że UE musiałaby się pogodzić z wynikiem referendum bez względu na to, jaki by był. Później jednak przewodniczący KE, tłumaczył, że nie chciał w ten sposób poprzez organizatorów głosowania. Wielokrotnie mówił natomiast, że niepodległa Katalonia nie znalazłaby się automatycznie w składzie UE, ale musiałaby przejść całą procedurę akcesyjną. Rząd Hiszpanii oficjalnie poparł natomiast już kilka dni temu prezydent USA Donald Trump. Po spotkaniu w Waszyngtonie z premierem Rajoyem nazwał ewentualne oderwanie się Katalonii od Hiszpanii „szaleństwem”. Także Węgry zapowiedziały uszanowanie wyników dzisiejszego referendum.

Węgry uszanują wynik referendum w Katalonii

Zapowiedział to rzecznik prasowy węgierskiego premiera. Dodał, że zrobią to bez względu na wynik głosowania, które ma zdecydować o przyszłości dążącemu ku niepodległości hiszpańskiemu regionowi. Warunek jest jeden – referendum musi się w ogóle odbyć. Madryt stara się zrobić wszystko, …