Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła birmańską juntę za przemoc wobec protestujących

Służby bezpieczeństwa w Birmie zaczęły wobec protestujących używać ostrej amunicji, żródło: Twitter/Wa Lone (@walone4)

Służby bezpieczeństwa w Birmie zaczęły wobec protestujących używać ostrej amunicji, żródło: Twitter/Wa Lone (@walone4)

Państwa tworzące obecną Radę Bezpieczeństwa ONZ „zdecydowanie potępiły” stosowanie przez rządzące Birmą od dwóch miesięcy wojskowe władze przemocy. Rezolucję udało się przyjąć jednogłośnie, ale po dwudniowych negocjacjach Chinon udało się rozwodnić jej brzmienie.

 

Trwające od lutego uliczne protesty przeciw wojskowej juncie są przez policję i armię tłumione coraz brutalniej. Kosztowały one – według danych zebranych przez ONZ – życie przynajmniej 535 osób, w tym także dzieci.

Społeczność międzynarodowa wielokrotnie już potępiała działania birmańskich władz wojskowych, a wysłanniczka ONZ ds. Birmy Christine Schraner Burgener przestrzegała, że sytuacja może się niebawem przekształcić w wojnę domową.

Wojsko bowiem nie jest bowiem w stanie – mimo rosnącej brutalności – zdusić protestów, a protestujący nie zamierzają ustąpić. Eskalacja napięcia może bowiem, w podzielonej etnicznie Birmie sprowokować szerszy konflikt.

Birma: Najkrwawszy dzień protestów przeciw wojskowej juncie – co najmniej 114 zabitych

„Strzelali do nas jak do kaczek czy kur (…)”, mówił dziennikarzom Reutersa jeden z uczestników protestów.

Rezolucja bez groźby sankcji

Ostatecznie po dwóch dniach obrad za zamkniętymi drzwiami Rada Bezpieczeństwa ONZ uzgodniła treść rezolucji ws. sytuacji w Birmie. Inicjatorem działania stała się Wielka Brytania, której kolonią była niegdyś Birma.

„Członkowie RB ONZ wyrażają głębokie zaniepokojenie gwałtownie pogarszającą się sytuacją i zdecydowanie potępiają użycie przemocy wobec pokojowy demonstrantów oraz śmierć kilkuset cywilów, w tym kobiet i dzieci” – głosi zatwierdzona rezolucja.

Ale – jak ustaliła francuska agencja prasowa AFP – to łagodniejsza wersja. Pierwotna propozycja zawierała także zapis o „gotowości do rozważenia dalszych kroków”, co było jasną groźbą nałożenia na juntę oenzetowskich sankcji.

Na razie swoje restrykcje nałożyły USA, Wielka Brytania i Unia Europejska. Dotyczą one głównie personalnie birmańskich generałów oraz szefów służb bezpieczeństwa. Brytyjskie sankcje objęły także kontrolowaną przez armię spółkę Myanmar Economic Corporation (MEC).

Pracownicy humanitarnej organizacji Oxfam oskarżeni o nadużycia seksualne w DRK

Kilka tygodni temu rząd Wielkiej Brytanii przywrócił organizacji finansowanie wstrzymane po ujawnieniu naruszeń, do których doszło w Haiti.

Chiny i Rosja zgłaszały sprzeciw

Negocjacje nad tekstem rezolucji trwały dwie doby, ponieważ sprzeciw wobec grożenia sankcjami wyrażały Chiny, które są najbliższym sojusznikiem Birmy na arenie międzynarodowej. Chiński ambasador przy ONZ sprzeciwiał się też sformułowaniu „zabójstwo cywilów”, stąd w tekście mniej nacechowane słowa o „śmierci cywilów”.

Swoje zastrzeżenia zgłaszać miał także przedstawiciel Rosji, którzy domagał się dopisania do rezolucji także potępienia sporadycznych przypadków śmierci funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, ale ostatecznie rosyjski ambasador nie wetował w związku z tym stanowiska RB ONZ, do czego tzw. stali członkowie (czyli USA, Francja, Wielka Brytania, Rosja i Chiny) mają prawo.

Birma: Junta wypuszcza ponad 600 więźniów, ale w tym samym czasie policja zabija 7-latkę

Rządzący Birmą po przeprowadzonym 1 lutego przewrocie generałowie zdecydowali się na wypuszczenie na wolność ponad 600 aresztowanych od tamtego czasu osób. Ale w więzieniach wciąż pozostaje ich ponad 2,2 tys. Policja i wojsko wciąż strzelają także do protestujących. Wczoraj (23 …

Junta chce wyłączenia internetu

Tymczasem wczoraj (1 kwietnia) birmańska junta nakazała dostawcom internetu wyłączenie do odwołania bezprzewodowych usług szerokopasmowych. Polecenie w tej sprawie miały dostać wszystkie najważniejsze birmańskie spółki telekomunikacyjne.

Żądania nie uargumentowano, ale generałowie stwierdzili, że jest to „w zgodzie z obowiązującym prawem”. Od wczoraj w Birmie znów trwają masowe protesty uliczne, a ich uczestnicy palili egzemplarze konstytucji z 2008 r., która umocniła rolę wojska w polityce kraju i umożliwiła generałom blokowanie zmian w ustawie zasadniczej, w tym dopuszczenie liderki opozycji Aung San Suu Kyi do stanowiska prezydenta.