Przerwa w obradach Sejmu i w proteście opozycji

sejm.gov.pl fot. Krzysztof Białoskórski

Dwie godziny po wyznaczonym wcześniej terminie marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił wczoraj obrady Sejmu, ale tylko po to, żeby ogłosić dwutygodniową przerwę. „Potrzeba głębszej analizy tego, co wydarzyło się w Sejmie w ciągu ostatnich kilku tygodni” – uzasadnił marszałek. Tuż przed wznowieniem obrad Sejmu (miały być kontynuowane od 10, ale na wniosek PO były dwukrotnie przesuwane) lider PO Grzegorz Schetyna poinformował, że jego ugrupowanie zawiesza protest „w związku z tym, że udało się przywrócić obecność mediów w parlamencie, możliwość nieskrępowanej relacji”.

34. posiedzenie Sejmu ma być wznowione w środę 25 stycznia o godz. 9.

Budżet państwa na 2017 r. nielegalny?  

Grzegorz Schetyna zaapelował też do prezydenta Andrzeja Dudy, by nie podpisywał tegorocznego budżetu, bo – w ocenie PO – jest on „nielegalny”. Nowoczesna zapowiedziała zaś skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie legalności przyjęcia ustawy budżetowej. Politycy PiS zapewniają natomiast, że wszystko odbyło się lege artis.

Premier Beata Szydło jednoznacznie stwierdziła, że „budżet został uchwalony zgodnie z prawem i regułami”. „Marszałek [Marek] Kuchciński postępował zgodnie z prawem. Należy zastanowić się, dlaczego budżet stał się celem PO i Nowoczesnej” – powiedziała szefowa rządu w TVP Info. Wyraziła przy tym nadzieje, że sytuacja w Sejmie się uspokoi, a marszałek Kuchciński „dokona takich zmian, które ułatwią pracę tym posłom, którzy chcą pracować”.  Szydło podkreśliła także, że „PiS przez osiem lat było w opozycji, ale do głowy nam nie przyszło, by w ten sposób kontestować władzę”. „Opozycja nie potrafi uznać wyniki wyborów” – powtórzyła kolejny już raz premier Szydło.

>> Czytaj więcej o kryzysie parlamentarnym

Szefowa jej kancelarii Beata Kempa w reakcji na podważanie legalności tegorocznego budżetu powiedziała natomiast, że opozycja nie powinna w tej chwili wywołać „kolejnej jakieś destabilizacji” i zamiast mówić, że „gospodarka ma się źle”, powinna „zajrzeć we własne sumienie – kto ten cały protest, ten cały bałagan rozpoczął”.

Tymczasem dla ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka przyjęcie budżetu państwa na ten rok jest „zwycięstwem dla wszystkich – dla Polski”. „Ten plan totalnej opozycji uniemożliwienia przyjęcia budżetu nie udał się” – podkreślił minister. W jego ocenie opozycja chciała zablokować m.in. program 500 plus, Mieszkanie plus i obniżenie wieku emerytalnego. Podkreślił, że budżet jest już uchwalony, a dzięki temu są też pieniądze na realizację wszystkich tych programów.

Ustawa budżetowa, przyjęta przedwczoraj przez Senat bez poprawek, wczoraj trafiła do Kancelarii Prezydenta. Podając tę informację szef jego biura prasowego Marek Magierowski zapewnił, że Andrzej Duda nie podjął jeszcze decyzji, czy ją podpisze, czy nie. Prezydent ma na to 7 dni.

Wniosek o odwołanie marszałka Sejmu

W czasie konferencji prasowej tuż przed wznowieniem obrad Sejmu Schetyna zapowiedział także złożenie wniosku o odwołanie marszałka Sejmu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński określił ten wniosek jako nieracjonalny, „żeby nie mówić kabaretowy”. „Nie ma wątpliwości, że będzie dalej marszałkiem” – oświadczył.

Beata Kempa podkreśliła natomiast, że taki wniosek jest „skazany na niepowodzenie”. „To jest taka próba wyjścia z tej sytuacji, do której doprowadziła tak naprawdę PO i Nowoczesna” – oceniła.

Kary do 10 lat więzienia dla protestujących?

„Dobrze, że okupacja się skończyła” ocenił lider partii rządzącej po zawieszeniu protestu PO w Sejmie. Na konferencji prasowej podkreślił jednak, że „trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość”. Zdaniem Kaczyńskiego „trzeba tak przebudować Regulamin Sejmu, aby tego rodzaje operacje były bardzo, bardzo utrudnione” oraz podjąć „odpowiednie decyzje” ws. tego „co się będzie działo z osobami, które uczestniczyły w oczywistym łamaniu regulaminu, a także, w moim przeświadczeniu, prawa karnego”.

Również Beata Kempa jest zdania, że posłowie, którzy protestowali na sali plenarnej Sejmu, powinni ponieść konsekwencje, a kary regulaminowe powinny być jedne z najwyższych. „Sejm jest jednym z najważniejszych urzędów w państwie, nie wolno blokować, a tym bardziej czynności funkcjonariuszy publicznych, a takim jest marszałek Sejmu. Również kodeks karny tego zabrania” – podkreśliła Kempa. Według niej powinna się tym zająć Komisja Regulaminowa.

Minister Błaszczak uważa natomiast, że wobec posłów okupujących salę plenarną i mównicę sejmową mogą zostać zastosowane regulaminowe kary finansowe, a – zgodnie z Kodeksem karnym – mogą zostać skazani nawet na 10 lat więzienia. „Również wymiar sprawiedliwości, myślę, że zajmie się posłami, którzy łamią prawo” –  powiedział w radiowej Jedynce.

„Nie ulega żadnej wątpliwości, że uniemożliwianie marszałkowi wykonywania jego obowiązków jest przestępstwem przewidzianym w Kodeksie karnym, to art. 128 ust. 3, (przestępstwem) zagrożonym karą do 10 lat więzienia” – uważa szef MSWiA (art. 128 ust. 3 brzmi: „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”).

To nie koniec protestu

Szef PO podkreślił, że protest został zawieszony. „To nie jest tak, że to jest koniec. Jeżeli będzie łamanie demokracji parlamentarnej, łamanie prawa, konstytucji, to wrócimy z tym protestem” – zapowiedział Schetyna. W środę wieczorem liderzy PO: Grzegorz Schetyna, Tomasz Siemoniak i Borys Budka podziękowali protestującym przed Sejmem za wsparcie. „Wy jesteście symbolem, bo jesteście tu, najbliżej Sejmu, dlatego ogromnie dziękujemy, bo to było potrzebne” – powiedział Schetyna. Protestowi w sali obrad Sejmu, w którym brali udział politycy PO i .Nowoczesnej, cały czas towarzyszyli bowiem przed Sejmem ich zwolennicy, m.in. przedstawiciele Obywateli RP.

„Będziemy walczyć, to dopiero pierwszy etap” – zapewniał Schetyna w relacji wideo dostępnej na jego profilu na Twitterze. „Zawiesiliśmy protest w Sejmie po 27 dniach. Co najważniejsze: udało nam się przywrócić obecność mediów do takiej otwartej, nieskrępowanej relacji parlamentarnej” – podkreślił szef Platformy.