Protesty wyborcze w Polsce

Urna do głosowania, źródło Wikipedia

Urna do głosowania, źródło Wikipedia

Zarówno ugrupowanie rządzące, jak i opozycja wnoszą protesty dotyczące wyborów do Senatu. PiS złożyło wczoraj w Sądzie Najwyższym wnioski o przeliczenie głosów oddanych w sześciu okręgach wyborczych (we wszystkich PiS przegrało). Według nieoficjalnych informacji KO zamierza złożyć takie same wnioski w odniesieniu do trzech okręgów, a kolejne szykują wyborcy.

 

W ocenie rzecznika SN Michała Laskowskiego taki protest wyborczy może skutkować nawet unieważnieniem wyborów lub zmianą ich rezultatu.

Na złożenie wyborczych protestów wszystkie komitety mają siedem dni od daty oficjalnego ogłoszenia wyników wyborów. Wybory parlamentarne w Polsce odbyły się 13 października, a następnego dnia PKW podała oficjalne wyniki.

Polska: Pierwsze sondażowe przymiarki do wyborów prezydenckich

Politycy Zjednoczonej Prawicy przekonują, że najlepszym kandydatem na prezydenta RP jest obecnie urzędujący Andrzej Duda, choć on sam nie ogłosił jeszcze decyzji o reelekcji. Każda z pozostałych partii parlamentarnych na razie również zamierza wystawić swojego kandydata. 

PiS straciło kontrolę nad Senatem

Dzięki tzw. paktowi senackiemu, opozycji udało się zdobyć 51 mandatów w 100-osobowej Izbie wyższej parlamentu. W ten sposób partia rządząca, która dotychczas kontrolowała zarówno Sejm, jak i Senat utraciła kontrolę nad jedną z Izb. Ponieważ jednak opozycja zyskała tam jedynie minimalną przewagę, politycy PiS starali się przekonać niektórych parlamentarzystów do zmiany barw politycznych.

Strona opozycyjna interpretuje poniedziałkowe protesty wyborcze partii rządzącej jako poszukiwanie ratunku u sędziów, których do SN wybrali politycy PiS, a także jako dowód na nieprzekupność swoich senatorów. “PiS próbuje nieczystymi metodami zmienić wynik wyborów, który rozstrzygnęli wyborcy przy urnach wyborczych” – ocenił rzecznik prasowy Wiosny Krzysztof Gawkowski na briefingu w Sejmie. “Jak się okazało, nie udała im się metoda politycznego kłusownictwa” – dodał zwracając uwagę, że teraz sprawę rozstrzygać mają sędziowie wybrani przez PiS.

Wtórowała mu partyjna koleżanka Gabriela Morawska-Stanecka, która oświadczyła, że w okręgu, z którego startowała (Katowice) i wygrała z kandydatem PiS, nie było żadnych nieprawidłowości, a jedynym jej zdaniem motywem działania partii rządzącej jest chęć odzyskania większości w Senacie.

Pierwsze było PiS

Najpierw PiS poinformował, że w ramach protestów wyborczych złożył wnioski do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach: nr 75 (Katowice) i nr 100 (Koszalin). “Różnica między zwycięzcą a kandydatem PiS jest mniejsza niż liczba głosów nieważnych, które oddano w tych okręgach” – wyjaśniał wicerzecznik PiS Radosław Fogiel na poniedziałkowej (21 października) konferencji przed siedzibą partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

Fogiel dodał, że prawnicy PiS sprawdzają, czy do podobnej sytuacji nie doszło w innych miejscach. “Niewykluczone, że takie okręgi się jeszcze znajdą” – powiedział. Po kilku godzinach partia rządząca dodała jeszcze cztery skargi, tym razem dotyczące okręgów wyborczych w Toruniu, Koninie i dwóch w Kaliszu.

O wyborczym proteście PiS mówił także przewodniczący komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. Na konferencji prasowej w Rzeszowie przyznał, że protesty wyborcze złożył do SN już w piątek. “Czekamy na rozstrzygnięcie i nie nam debatować i dywagować o tym, jakie to będzie rozstrzygnięcie” – przekonywał. “Mieliśmy takie prawo i skorzystaliśmy z tego” – podkreślił Sobolewski.

Podał przy tym przykład okręgu koszalińskiego, gdzie różnica między kandydatem, który uzyskał mandat senatora, a kandydatem PiS, który tego mandatu nie otrzymał, wynosiła jedynie 320 głosów. “A suma nieważnych głosów w tym okręgu wynosiła kilka tysięcy głosów. Na tej podstawie wnioskujemy z prośbą o ponowne przeliczenie głosów” – tłumaczył szef komitetu wykonawczego PiS.

Pierwsze posiedzenie nowego Sejmu dopiero 12 listopada

Prezydent Andrzej Duda pierwsze posiedzenie Sejmu zwoła 12 listopada – poinformował w piątek rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Dodał, że marszałkiem seniorem w Senacie będzie Barbara Borys-Damięcka, a w Sejmie – najprawdopodobniej Iwona Śledzińska-Katarasińska.

KO zgłosi wnioski o przeliczenie głosów w trzech okręgach

„Gazeta Wyborcza” podała wczoraj, powołując się na nieoficjalne informacje, że KO przygotowuje odpowiedź na protesty PiS i zamierza złożyć takie same protesty dotyczące trzech okręgów: nr 1 (Legnica); nr 2 (Jelenia Góra) i nr 26 (Sieradz). Wszędzie tam wygrali kandydaci PiS.

Możliwe protesty KO zasygnalizował Piotr Borys z Koalicji. “Prawdopodobnie złożymy dwa lub trzy wnioski do Sądu Najwyższego z uwagi na to, że w dwóch przypadkach, prawdopodobnie przez błędy Państwowej Komisji Wyborczej, spora część głosów była nieważna” – powiedział w TVP Info.

Dodał, że jednym z nich jest okręg nr 2 (Legnica), gdzie było więcej głosów nieważnych niż wyniosła różnica między liczbą głosów oddanych na kandydata KO Jerzego Pokoja (otrzymał 48 770 głosów) a kandydata PiS Stanisława Mroza (49 938). Jego zdaniem powodem takiego stanu rzeczy był błąd PKW. “Przy naszym komitecie PKW dała nasze logo w kratce i ogromna rzesza wyborców dała po prostu krzyżyk na naszym logo” – wyjaśnił Borys.

Minimalna przewaga opozycji w Senacie

Dzięki tzw. paktowi senackiemu opozycji udało się zdobyć 51 mandatów w 100-osobowej Izbie wyższej parlamentu. Porozumienie to zawarły latem: Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), „Lewica” (SLD, Lewica Razem, Wiosna) i PSL – Koalicja Polska (m.in. PSL i Kukiz’15). W ramach „Paktu” w zdecydowanej większości okręgów opozycja wystawiła przeciwko PiS tylko jednego, wspólnego kandydata na senatora.

W rozpisaniu na poszczególne partie najwięcej, bo 48 mandatów uzyskał PiS (o 13 mniej niż poprzednio), Koalicja Obywatelska zdobyła 43 mandaty (o pięć mniej), PSL – trzy, a SLD – dwa. Do Senatu dostali się ponadto startujący z własnych komitetów: obecna senator niezależna Lidia Staroń, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz były sekretarz generalny PO i były wiceszef resortu Stanisław Gawłowski. Jednak wszystkim trzem senatorom bliżej do opozycji, a Lidia Staroń podkreśla swoją niezależność (choć w okręgu, z którego startowała PiS wycofało na jej rzecz swoich kandydatów).