Prezydent podpisał ustawę budżetową na 2017 r.

z zafiksowanym spojrzeniem

Prezydent RP Andrzej Duda/źródło: KPRM

Mimo protestów ze strony opozycji prezydent Andrzej Duda podpisał w piątek (13 stycznia) ustawę budżetową na 2017 r. Sejm uchwalił ją 16 grudnia na posiedzeniu w Sali Kolumnowej, a Senat w środę (11 stycznia) nie zgłosił do niej żadnych poprawek. Ustawę poparli wszyscy obecni senatorowie PiS, a spośród 33 senatorów PO, 32 nie uczestniczyło w głosowaniu.

 

W debacie senatorowie PO podkreślali, że „ten budżet nie istnieje”, a opozycja określa go jako nielegalny, kwestionując tryb jego przyjęcia.

Prezydent uznał, że nie ma żadnych przeszkód

„Pan prezydent uznał, że nie ma żadnych przeszkód formalnych i prawnych, by złożyć podpis pod ustawą budżetową” – powiedział w piątek dziennikarzom szef biura prasowego prezydenta Marek Magierowski. Wyjaśnił, że Andrzej Duda doszedł do wniosku „po zapoznaniu się z opiniami, wyjaśnieniami, zarówno marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, że głosowanie 16 grudnia 2016 r. nad ustawą budżetową odbyło się zgodnie z przepisami i zgodnie z regulaminem Sejmu, nie zostały naruszone żadne standardy””.

Zapewnił przy tym, że prezydent zapoznał się także „ze wszystkimi opiniami, wyjaśnieniami, także z opiniami, które powstały wewnątrz kancelarii, w Biurze Prawa i Ustroju, także z jedną analizą zewnętrzną, oczywiście przeanalizował te wszystkie opinie, które (…) zostały zamówione przez marszałka Kuchcińskiego i pojawiły się na stronie Sejmu”.

Na pytanie dlaczego Duda nie odesłał prewencyjnie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego szef biura prasowego prezydenta odpowiedział: „Pan prezydent mając całkowitą pewność legalności złożył podpis pod tą ustawą”. Magierowski proszony był też o komentarz do słów lidera PO Grzegorza Schetyny, który zarzucił prezydentowi legitymizację nielegalnego budżetu i zwrócił uwagę, że musi się w związku z tym liczyć z konsekwencjami. Szef biura prasowego prezydenta skwitował jednak krótko: „Pan prezydent nie będzie komentował słów pana Grzegorza Schetyny„.

Opozycja kwestionuje ustawę budżetową na 2017 r.

Opozycja kwestionuje przyjęcie budżetu przez Sejm, twierdząc, że podczas głosowania w Sali Kolumnowej nie było kworum, część opozycyjnych posłów nie została dopuszczona do obrad, a dziennikarze nie mieli możliwości ich relacjonowania. W związku z tym domagała się powtórzenia głosowania nad ustawą budżetową. Marszałek Sejmu zapewniał natomiast, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów, a każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

Na sali plenarnej Sejmu 16 grudnia posłowie opozycji – PO i Nowoczesnej – rozpoczęli (w związku z ustawą budżetową, nieuzasadnionym wykluczeniem z obrad jednego z posłów PO, a także z planami ograniczenia możliwości pracy dziennikarzy w Sejmie) protest. Marszałek Kuchciński ogłosił wtedy przerwę w obradach i wznowił je w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Nowoczesna zrezygnowała z okupowania sali plenarnej nieco wcześniej, ale PO protestowała do kolejnego posiedzenia Sejmu.

Z uwagi na kryzys, marszałek Sejmu ogłosił w piątek przerwę w obradach do 25 stycznia.

Nieistniejący budżet?

Zgodnie z ustawą, dochody budżetu państwa wyniosą w 2017 roku ponad 325 mld zł, a wydatki – ponad 384 mld zł; maksymalny poziom deficytu nie przekroczy 59 mld 345 mln 500 tys. zł. Rząd założył, że w 2017 r. wzrost PKB (w ujęciu realnym) wyniesie 3,6 proc., średnioroczna inflacja – 1,3 proc., nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej – 5 proc., wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej – 0,7 proc., stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec roku stanowić będzie 8,0%, a wzrost spożycia prywatnego (w ujęciu nominalnym) – 5,5 proc. Średni kurs złotego ukształtuje się na poziomie 4,29 PLN/EUR i 3,95 PLN/USD

Opozycja zapłaci za protest?

Posłowie klubu Kukiz’15 zwrócili się do marszałka Sejmu z wnioskiem o ujawnienie kosztów, jakie muszą ponieść obywatele w związku z okupowaniem sali plenarnej Sejmu przez posłów PO i Nowoczesnej. Na piątkowej konferencji prasowej Sylwester Chruszcz z Kukiz’15 powiedział, że państwo polskie poniosło ogromne koszty w związku z protestem „totalnej” opozycji i chciałby, aby o tych kosztach dowiedzieli się także podatnicy.

„Chcemy porównać, czy w te dni, kiedy była obstrukcja i jako posłowie nie mogliśmy pracować nad budżetem i różnymi ustawami, bardzo potrzebnymi naszej gospodarce i naszym rodzinom, jaka była różnica w tych kwotach, żeby pokazać państwu ile pieniędzy mogliśmy poświęcić na bardzo ważne sprawy potrzebne w naszym państwie” – tłumaczył Chruszcz.

Posłowie Kukiz`15 zapowiedzieli także, że zwrócą się do Szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka z wnioskiem o informację ws. kosztów ochrony Sejmu w czasie protestu. Według posła tego ugrupowania Wojciecha Bakuna, do akcji skierowano 7,5 tys. funkcjonariuszy. „To jest liczba odpowiadająca liczbie funkcjonariuszy, którzy zabezpieczali wszystkie imprezy 11 listopada” – powiedział dodając, że do akcji zabezpieczenia parlamentu skierowano dodatkowo 7 tys. mundurowych. Poinformował przy tym, że wszystko to kosztowało podatników 2,5 mln zł. Według szefa MSWiA wszelkie koszty powinna ponieść opozycja. „Ja myślę, że dobrym pomysłem jest przesłanie do Grzegorza Schetyny przez policję rachunków na te 2 miliony 300 tys. złotych. Bo to jego ugrupowanie okupowało Sejm. Myślę, że to by było właściwe, gdyby Grzegorz Schetyna zapłacił rachunki za to, że policja musiała zapewniać bezpieczeństwo przed Sejmem” – przekonywał Błaszczak w Polsat News.