Premier Morawiecki dziś w Parlamencie Europejskim

Premier Morawiecki w PE, źródło twitter.comr_czarnecki

Premier Morawiecki w PE, źródło twitter.comr_czarnecki

Premier Mateusz Morawiecki dziś (4 lipca) w Strasburgu zabierze głos w debacie plenarnej Parlamentu Europejskiego poświęconej przyszłości Unii Europejskiej, a wcześniej odbędzie rozmowę z  przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Antonio Tajanim. Szef polskiego rządu już wczoraj wieczorem spotkał się z Tajanim na roboczej kolacji, a przedtem rozmawiał z europosłami Prawa i Sprawiedliwości.

 

Tymczasem również we wtorek Sejm RP rozpoczął prace nad zmianą ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

Spotkanie premiera z europosłami PiS

“Wymienialiśmy poglądy, informacje, uwagi” – relacjonował europoseł Ryszard Czarnecki po spotkaniu. Według niego premier zapowiedział, że w środowej debacie będzie m.in. mówić o polskim wkładzie w budowanie UE i o tym, jaka ta Unia powinna być podkreślając, że w sensie historycznym Polska zawsze była częścią Europy. “Myślę też, że – oczywiście – jeśli pojawią się jakieś pytania na temat Polski, to będzie gotów na nie odpowiedzieć” – dodał Czarnecki.

Kolejna debata o przyszłości UE?

Podczas środowej debaty nt. przyszłości UE, głos zabiorą m.in. premier Mateusz Morawiecki i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Będzie to już ósma z serii debat posłów i europejskich polityków na ten temat. W PE wystąpili już szefowie rządów: Irlandii, Chorwacji, Portugalii, Belgii, Luksemburga i Holandii oraz prezydent Francji. W kolejnych debatach o przyszłości UE planowany jest m.in. udział liderów z Grecji, Estonii, Rumunii i Niemiec.

Obserwatorzy przewidują jednak, że tym razem debata będzie dotyczyć raczej praworządności w Polsce. Tym bardziej, że ustawa o Sądzie Najwyższym właśnie przerywa kadencję sędziów, budząc masowe protesty, a KE ogłosiła wszczęcie postępowania przeciwko Polsce ws. ustawy o SN.

KE wszczyna wobec Polski procedurę ochrony praworządności ws. Sądu Najwyższego

Komisja Europejska poinformowała o rozpoczęciu wobec Polski postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Chodzi o naruszenie unijnej praworządności poprzez nową ustawę o Sądzie Najwyższym, która m.in. doprowadzi do wymiany ponad 1/3 składu sędziowskiego tej instytucji oraz skrócenia kadencji I …

Teoretycznie na przedstawienie swojej wizji przyszłej UE polski premier będzie miał 15 minut, potem głos zabierze szef Komisji, a po nim liderzy grup politycznych w PE, którzy będą mieli 2-3 min. na zadawanie pytań. Po odpowiedzi premiera Morawieckiego na pierwszą serię pytań przyjdzie pora na pytania od zgromadzonych na sali europosłów. Szef polskiego rządu będzie mógł odpowiadać na każde pytanie oddzielnie lub zbiorczo na grupę pytań. Potem może być nawet trzecia runda pytań i odpowiedzi, a na koniec premier Morawiecki będzie mógł znów zabrać głos. Debatę zamknie Juncker.

Według służb prasowych szefa polskiego rządu Morawiecki weźmie także udział w nieformalnym spotkaniu z udziałem m.in. przewodniczących Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej, przewodniczących grup politycznych w PE oraz szefów polskich delegacji narodowych w PE.

Prezydent i premier o polskiej polityce zagranicznej na naradzie ambasadorów

Prezydent Duda podkreślił wczoraj (2 lipca) na spotkaniu z ambasadorami, że UE bez Polski nie ma przyszłości, a polskiej wizji Europy należy się szacunek. Premier Morawiecki przekonywał zaś dyplomatów, że celem polityki zagranicznej jest poprawa sytuacji życiowej Polaków.

Ruszyły prace nad zmianą ordynacji wyborczej do PE

Tymczasem polski Sejm rozpoczął wczoraj prace nad zmianą ordynacji wyborczej do PE, której projekt złożył PiS. Po zmianach każdy okręg wyborczy miałby przypisaną konkretną liczbę – co najmniej trzech – posłów.

Obecnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest 13 okręgów, przy czym jeden okręg obejmuje obszar jednego lub więcej województw albo część województwa. Według obecnych przepisów głosowanie w wyborach do PE odbywa się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane są na mandaty metodą d’Hondta w skali całego kraju. Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających poszczególnym komitetom, rozdziela się je pomiędzy listy kandydatów. Mandaty uzyskują ci, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów.

PiS proponuje, by ustalanie liczby posłów do Parlamentu Europejskiego wybieranych w poszczególnych okręgach wyborczych było dokonywane za każdym razem według jednolitej normy przedstawicielstwa, uzyskiwanej w wyniku podziału aktualnej liczby wyborców w kraju przez przyporządkowaną Polsce liczbę posłów do PE – w obecnej kadencji polskich eurodeputowanych jest 51.

Małe partie będą bez szans, duże wezmą wszystko

Projekt nowelizacji ordynacji wyborczej do PE wzbudził kontrowersje wśród polityków. “Upraszczamy ordynację, przystosowujemy ją też do wyborów parlamentarnych; upraszczamy cały system, co może się przełożyć na wyższą frekwencję, bo system będzie mniej skomplikowany” – tłumaczył szef klubu PiS wicemarszałek Ryszard Terlecki. “PiS chce zadbać o kasę dla swoich polityków” – uważa natomiast poseł PO Mariusz Witczak dodając, że rządząca partia nie jest zainteresowana wprowadzeniem euro w Polsce, natomiast  swoim posłom chce zapewnić zarobki w europejskiej walucie.

Liczba posłów do PE zmniejszy się po wyborach europejskich w 2019 r.

 
Informacja prasowa
 
Parlament Europejski zmniejszy się z 751 do 705 posłów, kiedy Wielka Brytania opuści UE, zostawiając miejsce na potencjalne przyszłe rozszerzenia.
 

Liczba posłów w Parlamencie Europejskim zmniejszy się z 751 do 705, kiedy Wielka Brytania opuści UE
46 z 73 …

“To służy i (prezesowi PiS Jarosławowi) Kaczyńskiemu i (liderowi PO Grzegorzowi) Schetynie, żeby wyciąć konkurencję” – uważa tymczasem prezydent Słupska Robert Biedroń, który rozważa utworzenie nowego ruchu. Zgadza się z nim szef Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. “Dla wszystkich formacji oprócz Platformy Obywatelskiej i PiS-u to bardzo trudna sytuacja i ona jest robiona z premedytacją” – uznał.

“Taka ordynacja de facto podcina skrzydła wszystkim tym, którzy chcieliby wybudować coś na prawo od PiS-u” – twierdzi Jacek Protasiewicz z Unii Europejskich Demokratów. “Chcą zakneblować wszystko, co jest poniżej ich progu, czyli podwyższają de facto próg wyborczy” – ocenił wiceszef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Krzysztof Gawkowski.

Niewykluczone więc, że opozycja odpowie wspólną listą, która zwiększyłaby ich szanse wyborcze.