Premier Francji podał się do dymisji

Premier Francji Édouard Philippe, źródło: Flickr, fot. Jacques Paquier (CC BY 2.0)

Premier Francji Édouard Philippe, źródło: Flickr, fot. Jacques Paquier (CC BY 2.0)

Choć w niedzielnych (28 czerwca) wyborach samorządowych premier Édouard Philippe znów wywalczył fotel mera Hawru i to z bardzo wysokim poparciem, to jednak wybory okazały się dla prezydenckiej partii Naprzód Republiko (LREM) porażką. Od tego czasu otwarcie mówiło się o rekonstrukcji francuskiego rządu.

 

49-letni Édouard Philippe premierem został w maju 2017 r., krótko po tym, jak Emmanuel Macron z dużym poparciem wywalczył stanowiska prezydenta Francji. Dobrze oceniany i związany wcześniej z centroprawicowymi Republikanami samorządowiec, który zasiadał też przez kilka lat w parlamencie, nie był dotąd czołową postacią francuskiej polityki.

Uchodził i uchodzi za bardzo bliskiego współpracownika Macrona. Działań prezydenta starał się nie kwestionować. Teraz odchodzi jednak ze stanowiska premiera, a do wymiany idzie także cały francuski rząd.

Dymisja po wyborach samorządowych

Dymisja rządu to pokłosie kiepskich wyników LREM w II turze wyborów samorządowych sprzed niespełna tygodnia. Mimo dużych apetytów, kandydaci prezydenckiej partii w wielu miastach przegrali walkę z fotele merów z kandydatami innych ugrupowań, a przede wszystkim socjalistów i Zielonych, z którymi LREM dzieli część liberalnego elektoratu.

Szczególnie dotkliwa okazała się porażka w stolicy. Reelekcję wywalczyła tam socjalistyczna burmistrz Anne Hidalgo, a drugie miejsce zajęła związana z Republikanami była europosłanka, a wcześniej minister sprawiedliwości z czasów prezydentury Nicolasa Sarkozy’egoRachida Dati. Kandydatka LREM – była minister zdrowia Agnès Buzyn była dopiero trzecia z wynikiem zaledwie nieco powyżej 13 proc. głosów.

Buzyn nie udało się nawet wywalczyć mandatu miejskiej radnej. Natomiast wiele mandatów obronili socjaliści oraz Zieloni. Ci pierwsi zdobyli także fotele merów m.in. w Lille i Nancy, a ci drudzy w Strasburgu, Lyonie, Marsylii, Tours czy Besançon.

Z kolei kandydaci centroprawicowych Republikanów wygrali w Nicei i Tuluzie. W miastach powyżej 100 tys. mieszkańców udało się także jeden fotel mera wywalczyć kierowanej przez Marine Le Pen nacjonalistycznej partii Zrzeszenie Narodowe. 121-tysięcznym Perpignan na południu kraju rządzić będzie obecny deputowany tego ugrupowania Louis Aliot, na którego zagłosowało aż 53 proc. wyborców.

Premier Philippe wywalczył co prawda zdecydowanie reelekcję jako mer portowego Hawru, ale był to właściwie jedyny duży sukces polityków związanych z LREM w II turze wyborów samorządowych. Dotychczasowy szef rządu nie jest de facto członkiem tej partii.

Francja: W II turze wyborów samorządowych niska frekwencja, triumf Hidalgo i dobry wynik Zielonych

Niska frekwencja w zakończonej niedzielę II turze wyborów samorządowych we Francji. Do urn poszło tylko 59 proc. uprawnionych do głosowania. Według sondaży dobre wyniki zanotowali socjaliści oraz Zieloni.

Co dalej?

Nowym premierem został dziś Jean Castex, 55-letni samorządowiec z południa Francji, mało wcześniej znany na ogólnofrancuskiej scenie politycznej. Z wykształcenia jest prawnikiem (kształcił się w paryskiej Sciences Po), a z zawodu samorządowcem.

Pełni obecnie funkcję mera gminy Prades w Oksytanii w departamencie Pireneje Wschodnie. W kwietniu brał udział w opracowaniu strategii wychodzenia kraju z pandemii koronawirusa. Blisko współpracował wówczas z premierem Philippem.

Do pierwszych miesięcy 2020 r., podobnie jak niegdyś dotychczasowy szef rządu, był członkiem konserwatywnej, centroprawicowej partii Republikanie.

Gabinet Castexa, to będzie już trzeci rząd za kadencji prezydenckiej Macrona. Do poprzedniej zmiany doszło po wyborach parlamentarnych z czerwca 2017 r. Z jednej strony była to zwykła powyborcza procedura (szef rządu podał się do dymisji, ale został znów na to stanowisko powołany), ale z drugiej także konieczność w związku ze skandalem dotyczącym rozliczeń finansowych we współpracującym z LREM centrowym Ruchu Demokratycznym (MoDem).

Do głębokiej rekonstrukcji francuskiego rządu doszło też w październiku 2018 r., gdy po skandalu w policji odszedł minister spraw wewnętrznych Gérard Collomb. Doszło też do przesunięć na stanowiskach ministrów, które objęły m.in. resorty kultury, rolnictwa i żywności czy spójności terytorialnej.

Rekonstrukcja rządu była spodziewana, ponieważ prezydent zapowiadał już, że na ostatnie dwa lata jego obecnej kadencji powołany zostanie nowy rząd. „Nowy etap to nowe cele w zakresie niezależności, odbudowy, pojednania i nowych metod. Za to będzie odpowiadał nowy zespół” – powiedział prezydent w wywiadzie dla regionalnych gazet.

Jednym z głównych celów na ostatnie dwa lata tej kadencji Macrona ma być przeforsowanie do końca reformy emerytalnej, przeciw której ostro protestują związki zawodowe. „Czy należy wyrzucić tę reformę do kosza? Nie, to byłby błąd. Ale poproszę nowy rząd o ponowne i dogłębne zaangażowanie się w konsultacje społeczne. Zaczniemy już latem” – tłumaczył prezydent.