Premier apeluje do sędziów, a PiS ich dyscyplinuje

Premier Mateusz Morawiecki grudzień 2019, źródło Adam Guz KPRM

Premier Mateusz Morawiecki grudzień 2019, źródło Adam Guz KPRM

Premier Mateusz Morawiecki zaapelował do sędziów, by przestali namawiać do łamania prawa nawołując swoich kolegów do powstrzymywania się od wszelkich czynności orzeczniczych. PiS złożył natomiast w Sejmie projekt nowelizacji ustaw sądowych dyscyplinujący sędziów i przewidujący nawet złożenie ich z urzędu. Opozycja reaguje stanowczą krytyką.

 

Kończy się kolejny rok sporu wokół prowadzonej przez PiS reformy wymiaru sprawiedliwości, ale sam spór nie wygasa pogłębiając chaos w polskim sądownictwie.

Sytuacja w polskim wymiarze sprawiedliwości wciąż się komplikuje

Rada ds. Ogólnych jest zaniepokojona sytuacją dotyczącą praworządności w Polsce, ale rząd uspokaja, że w kraju nie ma z tym żadnego problemu, a premier zapewnia o kontynuacji reformy sądownictwa. Jednak I prezes SN wezwała sędziów Izby Dyscyplinarnej SN do nieorzekania.

Szef rządu nawołuje

“Takie oświadczenia to nic innego jak namawianie do łamania prawa, do podważania statusu legalnie powołanych, niezawisłych sędziów. To, co robią niektórzy przedstawiciele tego środowiska, jest bardzo groźne” – ocenił wczoraj (12 grudnia) Mateusz Morawiecki. W rozmowie z PAP podkreślił, że sędziowie powinni stać na straży prawa, a nie własnych interesów.

W ten sposób szef rządu odpowiedział na apel I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, która wezwała sędziów Izby Dyscyplinarnej SN do wstrzymania się od orzekania. Była to jej reakcja na wyrok Izby Pracy SN, która stwierdziła, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem według prawa UE.

Sąd Najwyższy: Izba Dyscyplinarna nie jest sądem

Sąd Najwyższy pominął w czwartek prezydencką ustawę o SN i samodzielnie rozpoznawał sprawę, którą powinna rozpoznać Izba Dyscyplinarna. Tym samym uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego.
 
O godz. 11 sędziowie rozpoczęli przedstawiać orzeczenie, które zapadło dzisiaj …

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł bowiem w listopadzie że to polski Sąd Najwyższy ma ocenić, czy Izba Dyscyplinarna jest sądem. W ocenie szefa rządu, ten wyrok oznacza, że żadne polskie prawo nie zostało złamane. “Autorzy pytań prejudycjalnych po prostu przegrali sprawę, a teraz próbują manipulować i przekonywać, że jest inaczej” – uważa Morawiecki.

“Warto przypomnieć, że nadrzędna jest Konstytucja RP. Wyrok Trybunału Unii mówi mniej więcej, że fakt, iż sędziowie są powoływani przez władzę wykonawczą, nie może powodować ich zależności od tego organu ani budzić wątpliwości co do ich bezstronności” – tłumaczył.

Premier: Sędziowie z czasów PRL nie dają i nigdy nie dawali gwarancji niezawisłości i bezstronności

Już podczas poniedziałkowej wizyty w miejscowości Godziszów Pierwszy premier zapewnił, że reforma wymiaru sprawiedliwości będzie kontynuowana. Argumentował, że wciąż funkcjonują tam “środowiska III Rzeczpospolitej”, “część sędziów powołanych jeszcze przez Radę Państwa PRL”, które “bronią swoich przyczółków”.

Rząd zarzuca sędziom manipulowanie wyrokiem TSUE

Rząd zarzucił wczoraj sędziom „manipulowanie wyrokiem TSUE” i „kwestionowanie statusu innych sędziów”. W przyjętym we wtorek stanowisku Rada Ministrów zarzuca sędziom także “działania podważające konstytucyjny porządek i wpisywanie się w kontekst politycznych sporów” oraz wyraziła zaniepokojenie ich postawą. 

“Wyrok TSUE potwierdza to, o czym od dawna mówimy: sędziowie, którzy zostali powołani przez organy niedemokratyczne, którzy służyli totalitarnej władzy, mogą nie dawać gwarancji niezawisłości i nie powinni być sędziami w demokratycznym państwie. Jak na 30 lat od upadku komunizmu nadal tych sędziów jest zdecydowanie zbyt dużo, a przede wszystkim są to sędziowie niezwykle wpływowi” – powtórzył szef rządu również tym razem.

Podkreślił, że powołani jeszcze w PRL sędziowie “weszli potem bez żadnej weryfikacji w system III RP i zostali awansowani na najwyższe stanowiska”, a “dziś często nadają ton całemu środowisku”. “Jeśli ktoś uważa, że dziś powoływani sędziowie nie dają gwarancji niezawisłości i bezstronności – to tym bardziej nie dają i nigdy nie dawali jej sędziowie powołani de facto przez partię komunistyczną” – podkreślił szef rządu.

Morawiecki: Nie mylić niezawisłości z nieodpowiedzialnością

Premier zwrócił też uwagę, że “nie można mylić niezawisłości z nieodpowiedzialnością” i podkreślił, że to właśnie PiS jako pierwszy obóz polityczny w historii Polski przeprowadza tę bardzo trudną reformę wymiaru sprawiedliwości. “Ona budzi wielki opór – ale nie wycofamy się z niej, bo sposób w jaki przez 30 lat III RP działają sądy jest nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym” – oświadczył Morawiecki dodając, że jest też “kulą u nogi rozwoju gospodarczego, o czym wie każdy uczciwy przedsiębiorca, który przeszedł przez sądowe procedury”.

TSUE: Polska ustawa o sądach powszechnych niezgodna z unijnym prawem

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że ustawa wprowadzająca zasady przechodzenia sędziów w stan spoczynku była sprzeczna z unijnym prawem. Przepisy zaskarżyła Komisja Europejska. Ustawa została jednak w międzyczasie znowelizowana.

 

Przyjęta w 2017 r. ustawa o sądach powszechnych obniżyła wiek emerytalny sędziów. …

PiS dyscyplinuje

Natomiast klub Prawa i Sprawiedliwości złożył już w Sejmie projekt nowelizacji ustaw sądowych. Nowe przepisy mają dyscyplinować sędziów, którzy przekraczają swoje uprawnienia. Zgodnie z proponowanymi regulacjami ci, którzy przypisywaliby sobie możliwość podważania legalności Krajowej Rady Sądownictwa mogliby za to zapłacić nawet złożeniem z urzędu. Projekt zakłada także podanie nazw profili społecznościowych używanych przez sędziów do komentowania spraw publicznych oraz zmiany w procedurze wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego.

“Jest to odpowiedź na działanie, które podejmuje część środowiska sędziowskiego, które samo nazwało się nadzwyczajną kastą” – wyjaśniał były rzecznik resortu sprawiedliwości Jan Kanthak na konferencji prasowej w Sejmie. Dodał, że chodzi na przykład o „roszczenie sobie prawa do oceniania, czy sędziowie wybrani przez demokratyczną KRS i powołani przez prezydenta mogą pełnić ten urząd”.

TSUE: SN powinien ocenić niezależność Izby Dyscyplinarnej

Sąd Najwyższy powinien zbadać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów SN w stan spoczynku – orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

 

 

TSUE za sprzeczne z prawem unijnym uznał krajowe przepisy prowadzące do powstania …

Podważanie statusu innych sędziów najcięższym deliktem dyscyplinarnym

Według nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, podważanie statusu innych sędziów ma być traktowane jako wykroczenie przeciwko wymiarowi sprawiedliwości i będzie najcięższym deliktem dyscyplinarnym wobec czego będzie podlegało najsurowszej karze. Mowa tu również o sędziach wskazanych przez tzw. nową KRS, w odniesieniu do której – zgodnie z wyrokiem TSUE – sędziowie Izby Pracy SN orzekli ostatnio, że nie daje ona wystarczających gwarancji niezależności od władzy ustawodawczej.

“W ustawie, którą skierowaliśmy do laski marszałkowskiej, przewidziane są przepisy dotyczące kwalifikowanego deliktu dyscyplinarnego, właśnie związanego z troską o porządek prawny, o praworządność w państwie Polskim i działalność zgodnie z konstytucją” – uzasadniał Kanthak. “Przepisy przewidują nawet możliwość złożenia z urzędu sędziów, którzy domniemywaliby sobie możliwość podważania KRS czy prerogatyw prezydenta, czy też podważania innych sędziów” – dodał.

W tej sprawie wypowiedział się również poseł Solidarnej Polski, koalicjanta PiS Jacek Ozdoba, precyzując czego ustawa będzie wymagała od sędziów. “Ujawnione muszą zostać również nazwy profili używanych przez sędziów do komentowania spraw publicznych. Sędzia będzie zobligowany do złożenia w tym zakresie oświadczenia. Koniec z atakami politycznymi sędziów i anonimowym angażowaniem się w spory polityczne” – napisał na twitterze.

Sędziowie siedmiu państw krytycznie o sytuacji polskiego sądownictwa

Szefowie stowarzyszeń sędziowskich Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii, Szwecji, Łotwy i Estonii ostrzegają, że „wprowadzane w Polsce zmiany stanowią poważne zagrożenie dla demokracji”, a wpływ polityków na sędziów „stał się sprzeczny z minimalnymi chociażby standardami europejskimi”.

Prezydent będzie mógł wskazać p.o. pierwszego prezesa SN

Projekt PiS przewiduje ponadto, że w sytuacji, gdy Sąd Najwyższy nie przeprowadzi prawidłowo procedury wskazania prezydentowi kandydatów na I Prezesa SN, prezydent będzie mógł powołać p.o. I Prezesa SN, który tę procedurę przeprowadzi. Zmiana ta, tłumaczył na konferencji prasowej w Sejmie wiceminister sprawiedliwości i poseł PiS Sebastian Kaleta, ma zabezpieczyć „ciągłość funkcjonowania Sądu Najwyższego na wypadek, gdyby w Sądzie Najwyższym nie wszyscy sędziowie tego sądu byli respektowani przez I Prezes SN jako sędziowie Sądu Najwyższego”.

Wiceszef resortu sprawiedliwości dodał, że chodzi o uniemożliwienie doprowadzenia do paraliżu procesu wyboru nowego I Prezesa SN po zakończeniu kadencji Małgorzaty Gersdorf. “Jeśli Sąd Najwyższy nie przeprowadzi prawidłowo procedury wskazania kandydatów prezydentowi, to wedle naszej propozycji prezydent po upływie kadencji I Prezes wskaże p.o. I Prezesa SN, aby ten jak najszybciej przeprowadził zgodnie z przepisami prawa to zgromadzenie, aby Sąd Najwyższy mógł funkcjonować i nie był sparaliżowany” – wyjaśniał Kaleta.

Gwałtowna krytyka opozycji

Wiceprzewodnicząca klubu PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz uważa, że projekt PiS jest projektem ustawy prześladującej sędziów. “Nazwijmy rzecz po imieniu. Nie mamy do czynienia z ustawą dyscyplinującą sędziów,tylko z ustawą o prześladowaniu sędziów. PiS chciałby, aby sędziowie orzekali tak jak nakazuje interes partii. Ale sędziowie muszą być niezawiśli. Ich ma wiązać nie partyjna smycz, ale litera prawa” – napisała na twitterze.

“Zaproponowanie rozwiązań przez Zjednoczoną Prawicę to nic innego jak wypowiedzenie wojny polskim sędziom” – ocenił natomiast w TVN24 Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

Tymczasem według szefa klubu PO-KO Borysa Budki propozycja PiS prowadzi do polexitu. “Skandaliczny projekt ustawy kneblującej sędziów to kolejny krok w kierunku wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. To standardy państw autorytarnych, próba całkowitego podporządkowania sądów PiS” – wtórował również na twitterze były minister sprawiedliwości.

Na ten wpis zareagował z kolei Sebastian Kaleta stając w obronie projektu PiS. “To skopiowanie przepisów obowiązujących we Francji. O ile mi wiadomo Francja jest UE, w UE są również Niemcy, w których sędziów powołują bezpośrednio politycy. Kwalifikowanie naszych partnerów z UE jako państw autorytarnych jest nie na miejscu!” – ocenił wiceminister sprawiedliwości.

Demonstracje solidarności z sędziami w wielu miastach Polski

Pod hasłem „Robimy to dla wszystkich” w kilkudziesieciu miastach Polski odbyły się wczoraj demonstracje solidarności z sędziami. Ich uczestnicy, m.in. sędziowie, protestowali przeciwko naciskom na przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.