Polski rząd bagatelizuje krytykę instytucji UE i Komisji Weneckiej

źródło : Ed Cormany via Flickr

Władze w Warszawie bagatelizują krytykę unijnych instytucji i Komisji Weneckiej kierowaną pod adresem wprowadzanych przez PiS zmian w wymiarze sprawiedliwości. Dyskredytują przy tym także instytucje, które zarzucają polskiemu rządowi naruszanie unijnych wartości i zasad państwa prawa.

 

Komisja Europejska zgłosiła bowiem do TSUE we wtorek (14 stycznia) wniosek o zabezpieczenie wobec tzw. ustawy kagańcowej, wczoraj (16 stycznia) Komisja Wenecka w trybie pilnym przedstawiła druzgocącą opinię dot. jej zapisów, a Parlament Europejski zdecydowana większością głosów przyjął tego samego dnia rezolucję zobowiązująca KE i Radę do bardziej efektywnych reakcji na przypadki łamania praworządności w Polsce.

Negatywna opinia Komisji Weneckiej o "ustawie kagańcowej"

Komisja Wenecka negatywnie oceniła nowelizację polskich ustaw sądowych i zarekomendowała odrzucenie ustawy. Nad „Prawem o ustroju sądów powszechnych (…)” debatuje dziś Senat RP. Senackie Komisje wnoszą o odrzucenie ustawy.

 

 

Nowelizacja ustaw sądowych może być postrzegana jako dalsze podważanie niezależności sądownictwa w …

“Tym wszystkim mędrcom i pyszałkom chciałbym powiedzieć, że tego typu obraźliwe tony nie zostaną nigdy przez Polskę zaakceptowane” – zapowiedział wczoraj (16 stycznia)  na konferencji prasowej minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro nazywając opinię Komisji Weneckiej parodią. Wtórował mu jego zastępca Marcin Warchoł, w którego ocenie ten dokument „nadaje się co najmniej do kosza”. Szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz już wcześniej oświadczył, że „autorytet Komisji Weneckiej nie jest wysoki”, gdyż w przeszłości “podejmowała pochopne, polityczne opinie”.

Natomiast prezydent Andrzej Duda – który podejmuje ostateczną decyzję ws. każdej ustawy – oświadczył, że nie można dopuścić, by w dalszym ciągu panowało w społeczeństwie przekonanie sądy sądy źle działają i nie można w nich liczyć na sprawiedliwość.

Komisja Europejska domaga się wstrzymania prac nad "ustawą kagańcową"

Komisja Europejska skierowała pismo do rządu PiS, by poczekać na ocenę Komisji Weneckiej przed przyjęciem nowej ustawy dyscyplinującej sędziów.
 

Tuż po godz. 5 nad ranem, po dziesięciu godzinach obrad, sejmowa komisja sprawiedliwości przegłosowała głosami rządzącej koalicji tzw. ustawę kagańcową i skierowała ją …

Duda: Sędziowie zapomnieli, jaka jest ich rola

Prezydent Andrzej Duda przekonywał wczoraj w Opolu Lubelskim, że jest w Polsce grupa sędziów, która zapomniała na czym polega ich rola i wydaje im się, że są bogami. Podkreślił przy tym, że nie można dopuścić, by panowało przekonanie sądy sądy źle działają i nie da się w nich znaleźć sprawiedliwości.

“Niektórym, podkreślam, niektórym, bo absolutnie nie wszystkim, ale niektórym sędziom wydaje się, że są bogami, bo mają nieograniczoną władzę nad ludźmi, którzy stają przed sądem. Otóż jest dokładnie odwrotnie i zupełnie inaczej. Sędziowie są sługami Rzeczypospolitej i narodu polskiego” – oświadczył prezydent na spotkaniu z mieszkańcami. Podkreślił też, że podstawowym obowiązkiem sędziów jest służba obywatelom i Rzeczypospolitej, ale zauważył, że jest jednak “grupa sędziów, która zupełnie zapomniała, jaka jest ich rzeczywista rola, komu służą i po co zostali powołani na swoje urzędy sędziowskie”.

Prezydent wyraził jednak nadzieję, że “powoli, konsekwentnie i spokojnie uda nam się wymiar sprawiedliwości naprawić, a ci, którzy w nim nie powinni być po prostu zwyczajnie z niego odejdą”. “Tak byłoby najlepiej dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej” – ocenił Duda.

PE przyjął rezolucję o praworządności w Polsce i na Węgrzech

Europosłowie po wczorajszej (15 stycznia) debacie na temat praworządności w Czechach, Polsce i na Węgrzech, dziś przyjęli rezolucję poświęconą tym dwóm ostatnim krajom. Wezwali w niej KE do „korzystania z przysługujących jej narzędzi w obronie traktatów”.

 

Za przyjęciem rezolucji opowiedziało się …

Ziobro: “Parodia opinii” z “neokolonialnym podejściem”

Minister Ziobro stwierdził natomiast, że przedstawiony wczoraj dokument “można nazwać parodią opinii Komisji Weneckiej”, z którego  “przebija segregacja” i podkreślił, że trudno go “traktować poważnie i formalnie”. W jego ocenie Komisja wykazuje „neokolonialne” podejście, uważając, że „wyżej cywilizowanym krajom tzw. starej Europy wolno więcej” i wytknął opozycji, że “to neokolonialne traktowanie Polski i Polaków traktuje jako zasadny argument”.

Ziobro wyjaśniał, że autorzy opinii Komisji Weneckiej “proponują coś, co wpisuje się w narrację niektórych ministrów krajów tzw. starej UE, którzy czasem z poczuciem wyższości pouczali mnie, przekonani, że obywatelom ich wyżej cywilizowanych krajów wolno więcej”. “Taki pouczający pomruk źle się kojarzy w polskiej historii i jest niegodny tych, którzy uważają się za Europejczyków” – podkreślił szef resortu sprawiedliwości.

“Niech nas nikt nie poucza, że jest lepszy, mądrzejszy, że ma większe zaplecze cywilizacyjne. To obraża Polskę i Polaków. Nigdy nie przyjmiemy tej narracji” – zapowiedział Ziobro. Zapewnił przy tym, że “ten rząd nigdy nie pozwoli” “zdeprecjonować i postawić Polskę do kąta w tej sprawie”, bo oznaczałoby to zgodę na to samo w wielu innych sprawach, m.in. w kwestii unijnych środków.

“Chciałbym tym wszystkim mędrcom, pyszałkom, którzy przyjeżdżają z nadęciem do Polski – nawet gdyby im nie towarzyszył jako sekretarz przedstawiciel pana (Władimira) Putina, bo sekretarzem tej Komisji był Rosjanin, który współorganizował tę wycieczkę, tę wizytę ludzi, którzy chcą nas pouczać, jak powinna wyglądać polska demokracja i polska praworządność – powiedzieć, że tego rodzaju tony obraźliwe nigdy nie zostaną przez Polskę zaakceptowane” – podkreślił.

Sprzeczne oceny wizyty Komisji Weneckiej w Warszawie

Delegacja Komisji Weneckiej, która od wczoraj jest w Warszawie, spotkała się z marszałkiem Senatu oraz przedstawicielami opozycji w Sejmie. O ile opozycja pozytywnie ocenia czwartkowe rozmowy, to przedstawiciele ugrupowania rządzącego zgłaszają zastrzeżenia.
 

Wiadomo natomiast, że na rozmowy z ekspertami Rady Europy …

Warchoł: Polacy unijnymi “podobywatelami”

Opinię Komisji Weneckiej skrytykował również na tej samej konferencji prasowej wiceminister Warchoł. Podkreślił, że “ta nieformalna, nielegalna, nieoficjalna wizyta wypracowała paraopinię – dokument, który nadaje się co najwyżej do kosza”. W jego ocenie w przedstawionym dokumencie Polacy są traktowani jako podobywatele UE. Zwrócił też uwagę, że w prawie międzynarodowym, nie ma równych i równiejszych. “Nikt nie jest podobywatelem, nikt nie jest nadobywatelem. W ramach Unii Europejskiej wszyscy jesteśmy równi” – podkreślił Warchoł.

Zauważył przy tym, że w opinii KW, Polacy są traktowani jako ci, którym wolno mniej i stawiani obok Mołdawii i Albanii. “To są te kraje tzw. nowych demokracji, gdzie rzeczywiście kultura prawna nie jest aż tak rozwinięta, żeby to organy władzy wykonawczej, bądź ustawodawczej mogły wybierać sędziów. Ale w starych demokracjach jest to oczywiście jak najbardziej możliwe, uprawnione, że organ władzy wykonawczej wybiera sędziów” – uważa wiceminister.

Warchoł zwrócił także uwagę, że w przedstawionej wczoraj opinii Komisji Weneckiej rząd Zjednoczonej Prawicy jest oskarżany o prowadzenie negatywnej kampanii, w której sędziom zarzuca się korporacjonizm, korupcję i związki z reżimem komunistycznym. Tymczasem – przypomniał – “to nie my rozpoczęliśmy oskarżanie naszego sądownictwa o korporacjonizm, czy korupcje i powiązania z reżimem komunistycznym, lecz już w 2004 roku uczynił to pan prof. Andrzej Rzepliński”.

Minister sprawiedliwości broni ustawy dyscyplinującej sędziów

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bronił wczoraj w Senacie spornej ustawy “kagańcowej”. Przedstawiając stanowisko rządu w tej sprawie stwierdził, że głównym problemem polskiego sądownictwa jest „rozrośnięta i rozbuchana korporacja”.

Czaputowicz: Senat, to nie państwo

Tymczasem szef polskiej dyplomacji  Jacek Czaputowicz już w zeszłym tygodniu oświadczył, że „autorytet Komisji Weneckiej nie jest wysoki”, gdyż w przeszłości “podejmowała pochopne, polityczne opinie”. Uzasadniając natomiast powód, dla którego żaden przedstawiciel rządu nie spotkał się z przebywającą wtedy w Warszawie delegacją Komisji minister wyjaśnił, że “to nie jest ciało, które zostało zaproszone przez państwo polskie”. Przyznał jednak, że Komisja „to jest jedno z ważnych ciał” i zapewnił, że jej opinie „na pewno będą uwzględniane”. “Chętnie się z tym zapoznamy, być może jakieś ciekawe myśli zostaną wprowadzone – dodał Czaputowicz.

Według niego fakt, że to marszałek Senatu zwrócił się do Komisji Weneckiej “budzi jak najgłębsze wątpliwości prawne”. Czaputowicz podkreślił przy tym, że Senat nie ma prawa inicjatywy międzynarodowej, a Tomasz Grodzki wyraźnie wchodzi w kompetencje konstytucyjnie zastrzeżone dla prezydenta, rządu i ministra spraw zagranicznych. “To budzi nasz głęboki niepokój” – dodał szef MSZ.

Sasin: Jeśli uznamy, że opinia Komisji Weneckiej jest godna zastosowania, to się zastosujemy

Wicepremier Jacek Sasin zapowiedział, że jeśli polski rząd uzna opinię Komisji Weneckiej za godną zastosowania, to się do niej zastosuje, a szef sejmowej komisji sprawiedliwości Marek Ast oświadczył, że Zjednoczona Prawica będzie „z całą pewnością bronić ustawy” dyscyplinującej sędziów.

To nie pierwsza taka reakcja rządzących na krytykę europejskich instytucji

Media przypominają, że polskie władze podobnie zareagowały na krytykę ze strony tych samych instytucji, gdy PiS przejmowało Trybunał Konstytucyjny. Tyle, że wtedy to rząd zaprosił Komisję Wenecką, deklarując, że jest otwarty na jej sugestie. Jednak gdy opinia międzynarodowego zespołu prawników okazała się niezgodna z oczekiwaniami ekipy rządzącej,  została ona odrzucona.

“Co do Komisji Weneckiej, to proszę pamiętać, że wyrosła ona jako część bardzo specyficznego systemu włoskiego i została potem `umiędzynarodowiona`, czyli powiązana z Radą Europy. Jej zaproszenie było błędem. Nie miałem o tym zielonego pojęcia. Ale już nawet pomijając włoską, zatrważającą specyfikę Komisji Weneckiej, to jest ciało, które gra w tę samą grę – by więcej władzy mieli prawnicy. A ja uważam, że władzę powinno mieć społeczeństwo” — przytacza Onet wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z wiosny 2016 r.