Polska: Protest przeciw wyrokowi TK ws. aborcji sparaliżował miasta w całym kraju

Blokady ulic w Warszawie 26.10.20, źródło twitter Partia Zieloni

Blokady ulic w Warszawie 26.10.20, źródło twitter Partia Zieloni

Tłumy na ulicach, zakorkowane centra miast, tysiące osób wykrzykujących antyrządowe hasła, to obraz wczorajszego protestu głównie młodych ludzi. Poniedziałek był piątym dniem sprzeciwu wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

 

W czwartek (22 października) Trybunał Konstytucyjny orzekł bowiem niezgodność z konstytucją przepisu zezwalającego – na mocy ustawy z 1993 r. – na aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Koniec tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce

TK orzekł wczoraj, że aborcja w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu jest niezgodna z konstytucją. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska już zapowiedziała, że obowiązujące dotychczas w tej dziedzinie prawo zostanie niebawem znowelizowane.

Demonstracje odbyły się w całym kraju – zarówno w mniejszych miastach, jak i w stolicach województw. Protestujący blokowali główne ulice i centra miast, a w wielu przypadkach protesty przenosiły się później przed budynki kurii. „Blokujemy miasta: samochody, rowery, pieszo” – przekazali organizatorzy, Ogólnopolski Strajk Kobiet. Jego liderka Marta Lempart przewiduje, że skutkiem obecnych protestów może być upadek rządu.

Znów protesty w całym kraju

Po godz. 15:00 rozpoczęły się pierwsze zgromadzenia, a ich organizatorzy nie uprzedzali gdzie dokładnie pojawią się uczestnicy. Jednym z pierwszych miast, w których na ulicach pojawili się manifestanci było Zakopane, ale po godzinie lista miejscowości, w których dochodziło do protestów, gwałtownie zaczęła się wydłużać.

Manifestujący w Warszawie przez kilka godzin blokowali co najmniej kilkanaście ulic, głównie w centrum, m.in. Most Poniatowskiego i Rondo Waszyngtona, a także Aleje Jerozolimskie, Trasę Łazienkowską, okolice Dworca Wileńskiego oraz Plac Wilsona i ul. Mickiewicza na Żoliborzu i wiele ulic na Mokotowie i Ursynowie. Tłumy spacerowały jezdniami, wokół rond i na skrzyżowaniach. W blokowaniu przejazdów wykorzystywano także rowery.

Wieczorem część protestujących przeniosła się przed siedzibę TK, gdzie przed godz. 19 były już tysiące osób i kilkadziesiąt samochodów, w tym taksówek. Pojawiło się m.in. hasło „Rząd nie ciąża – da się usunąć”. Demonstracja przeszła potem w okolice domu Jarosława Kaczyńskiego i przed siedzibę PiS przy Nowogrodzkiej. Dostęp do okolic budynku partii blokowały policyjne vany.

Natomiast na Placu Trzech Krzyży, gdzie wejścia do kościoła bronili przedstawiciele środowisk narodowych, doszło do bójek i przepychanek. Stołeczna policja poinformowała, że zaatakowano funkcjonariuszy – w ich kierunku rzucano race, butelki i jajka – którzy w obronie użyli m.in. gazu pieprzowego. Natomiast na skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Goworka na Mokotowie samochód osobowy marki bmw wjechał w dwie protestujące kobiety, jedna z nich doznała lekkich obrażeń. Kierowca odjechał z miejsca wypadku.

Z powodu blokad na trasach utknęło około 100 tramwajów i 50 autobusów – przekazała rzeczniczka ratusza Karolina Gałecka. Natomiast o możliwych utrudnieniach w Warszawie uprzedził wcześniej prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. „Odebrałem raport, że już dziś po południu należy spodziewać się utrudnień w ruchu na głównych skrzyżowaniach w Centrum, na Rondzie Wiatraczna, na ul. Puławskiej, na al. KEN, na rondzie Wolnego Tybetu i na ul. Modlińskiej. Będziemy monitorować sytuację, tak jak w ostatnich dniach” – zapewnił na Facebooku.

Prezydent zaapelował też do uczestników manifestacji, by dbali o swoje bezpieczeństwo. „Starajcie się zachować odstępy, noście maseczki. Unikajcie prowokacji. Niech wasz gniew nie popycha Was do działań, na których cierpią niewinne osoby – których, wiem to dobrze, nie chcecie skrzywdzić” – stwierdził.

Trzaskowski zwrócił się również do policjantów. “Pilnujcie prawa i porządku w każdej sytuacji. Jestem oburzony tym, co stało się w niedzielę pod kościołem Św. Krzyża, gdzie na oczach biernych policjantów grupa osiłków – niektórzy ostentacyjnie bez masek – brutalnie potraktowała kobiety. Będę w tej sprawie składał oficjalne zawiadomienie” – zapowiedział prezydent stolicy.

Adam Bodnar: Teraz jest zły moment na referendum ws. aborcji [WYWIAD]

Referendum ws. aborcji w obecnych warunkach dawałoby przestrzeń do rzeczywistej i pogłębionej dyskusji?

W Krakowie spod centrum handlowego M1 kilkaset samochodów wyjechało z parkingu przy Castoramie na Bronowicach i skierowały się one w kierunku ul. Opolskiej. O tej samej porze mieszkańcy i mieszkanki rozpoczęli blokadę miasta, m.in. pod Jubilatem. Skrzyżowanie Alei i ul. Zwierzynieckiej zostało całkowicie zablokowane. “Kraków miastem solidarności. Do protestujących dołączają przechodnie, kierowcy, motorniczowie tramwajów. Ostatni raz taką atmosferę widziałem w Kijowie podczas Majdanu. Tej fali poparcia dla #StrajKobiet nic już nie powstrzyma #WspólnaSprawa #piekłokobiet” – napisał na twitterze senator PO Bogdan Klich.

We Wrocławiu ulice w centrum miasta blokowały zarówno osoby spacerujące, jak i jadące samochodami. Piesi ruszyli na spacer z okolic Rynku, pozostali wolno krążyli samochodami ulicami okalającymi Rynek, m.in. Kazimierza Wielkiego, Nowy Świat, Grodzką i Piaskową. Podobne protesty odbyły się tego dnia również w innych dolnośląskich miastach: Świebodzicach, Wałbrzychu, Bolesławcu, Oleśnicy, czy Świdnicy.

W Gdańsku – podobnie, jak w ostatnich kilku dniach, protestujący – i piesi i zmotoryzowani zebrali się na parkingu przy Operze Bałtyckiej. Samochody jadąc wolno i trąbiąc blokowały Al. Grunwaldzką – główną arterią komunikacyjną miasta. Również w Gdyni piesi protestujący po raz kolejny zebrali się na skwerze Kościuszki, a zmotoryzowani – na skrzyżowaniu ulic Wielkopolskiej i Zwycięstwa.

W Poznaniu stojące na skrzyżowaniu samochody utrudniały przejazd w okolicy węzła Kaponiera.  Natomiast piesi manifestanci blokowali ruch m.in. na przejściach dla pieszych na ul. Głogowskiej oraz na ul. Dąbrowskiego. Protest w Łodzi rozpoczął się natomiast pod pomnikiem Jednorożca w centrum miasta, gdzie zebrało się kilkaset osób. Później demonstracja spokojnie ruszyła w kierunku pl. Zwycięstwa. Było słychać wiele niecenzuralnych okrzyków, a uczestnicy protestu nieśli olbrzymie kartony z hasłami również zawierającymi wulgarne określenia.

W Katowicach protestujący wyruszyli z parkingu w tzw. Strefie Kultury na pobliskie rondo – jeden z kluczowych punktów układu komunikacyjnego miasta. Ruch tam i na części alei Roździeńskiego został zablokowany. Tymczasem protestujący w Opolu przechodząc przez pasy zablokowali rondo koło Placu Wolności. Wielu z nich niosło tablice z antyrządowymi hasłami i symbolem błyskawicy. Demonstranci blokowali także tzw. duże rondo przy areszcie śledczym. Wjeżdżali na nie samochodami, z których część miała za szybą plakaty z wyrazami dezaprobaty dla rządu.

Natomiast w Lublinie kilkunastu- i kilkudziesięcioosobowe grupy krążąc po przejściach dla pieszych blokowały przejazd w kilku miejscach w centrum miasta. Co jakiś czas protestujący przepuszczali czekające samochody, ale i tak tworzyły się duże korki. W Białymstoku zablokowano  rondo Lussy – jedno z newralgicznych punktów w centrum miasta. Demonstranci pieszo, z rowerami i z wózkami spacerowali po wszystkich przejściach wokół ronda. Do protestu dołączyli też kierowcy wolno jeżdżąc wokół ronda, natomiast stojący w korku głośno trąbili wyrażając w ten sposób swoje poparcie dla protestu. Na ulicach prowadzących do ronda powstawały w związku z tym kilometrowe korki, chociaż co jakiś czas kierowcom udawało się tamtędy przejechać.

Również w Szczecinie zablokowano centrum miasta. Duże utrudnienia odnotowano m.in. na Placu Szarych Szeregów. Wiele obecnych tam osób niosło transparenty i plakaty, na których przeważały hasła zawierające wulgaryzmy. W Koszalinie co najmniej 1000 osób blokowało rondo 100-lecia Odzyskania Niepodległości, spacerując wokół, po przejściach dla pieszych. W Toruniu pod pomnikiem Mikołaja Kopernika na Starym Mieście zgromadziło się kilkaset głównie młodych ludzi, a kolejni dołączali do nich przez wiele godzin.

W Rzeszowie przeciwko zakazowi aborcji protestowali równolegle piesi i kierowcy w swoich samochodach. Piesi powoli przechodząc przez „zebry” na zielonym świetle wokół ronda Dmowskiego w centrum miasta, a kierowcy kilkudziesięciu aut stojąc na rondzie z włączonymi klaksonami. Po blokadzie ronda demonstranci przeszli pod pobliski pałac biskupi, a potem pod siedzibę kurii.

W województwie lubuskim protesty związane z orzeczeniem TK odbyły się wczoraj w kilku miastach regionu. Najbardziej uciążliwe okazały się dla mieszkańców Zielonej Góry, gdzie zablokowano ulice w centrum miasta. Mniej liczne i mniej uciążliwe dla mieszkańców protesty samochodowe odbyły się w Świebodzinie, Sulęcinie i Międzyrzeczu. Natomiast w Gorzowie Wielkopolskim grupa kobiet zebrała się na Starym Rynku, nieopodal katedry. Policja poinformowała, że protest przebiegł tam spokojnie.

W Kaliszu protestujący zebrali się przed pomnikiem Marii Dąbrowskiej, skąd głównymi ulicami przeszli przed siedzibę Kurii Diecezji Kaliskiej. Podczas marszu skandowano wulgarne hasła pod adresem rządzących. Protest miał miejsce również w Bydgoszczy, skąd informacje na Twitterze przekazywała m.in. Anne Appelbaum. Demonstrujący dotarli przed budynek kurii skąd przemaszerowali pod siedzibę PiS skandując: „Idziemy po prawo i sprawiedliwość”.

Polska: Kolejny dzień masowych protestów po orzeczeniu TK ws. aborcji

Niedziela była kolejnym dniem masowych protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, które praktycznie wprowadza zakaz aborcji. Wielotysięczne demonstracje sprzeciwu odbyły się nie tylko w dużych miastach całego kraju, ale również w bardzo wielu nawet niewielkich miejscowościach. Demonstracje odbywały się również przed …

Marta Lempart:  W konsekwencji protestów może upaść rząd

“Ludzie mają dosyć tego rządu, protestują już nie tylko w sprawie aborcji, ale też w sprawie tego, że mamy kompletny klincz bezprawia w Polsce” – oceniła liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart. W jej ocenie konsekwencją obecnych protestów może być upadek gabinetu Mateusza Morawieckiego.

“Rewolucja, która się zaczęła, to nie jest tylko walka o aborcję. To walka o wolność, którą w bardzo brutalny sposób naruszono, a aborcja jest jej symbolem –  powiedziała w radiu TOK FM. “Mamy swój plan na ten tydzień, a rząd ma czas, żeby się zastanowić, jak odkręcić te wszystkie głupoty, które narobił. I nie będziemy im doradzać, jak mają to zrobić. Mają to sami wymyślić” – dodała liderka protestu. “Dzisiaj jest blokada ulic w miastach, w środę nie idziemy do pracy, a w piątek wszyscy na Warszawę” – ostrzegła przy tym Lempart.

We wczorajszym wywiadzie dla Onetu uprzedziła natomiast, że do środowego protestu przyłączą się “zarówno związkowcy, jak i przedsiębiorcy, którzy szczególnie dostali w kość ze względu na pandemię i którym z dnia na dzień zamyka się biznesy, mimo że nie ma stanu nadzwyczajnego, co jednocześnie zwalnia rząd z obowiązku wypłacenia odszkodowań”.

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zapowiedziała także, że strajk będzie trwał do skutku. “Zobaczymy, co rząd teraz zrobi, bo na pewno bardzo intensywnie myślą, jak to teraz ugasić” – dodała. Lempart zwróciła uwagę, że podejmowane są próby oskarżenia pod adresem protestujących o wywoływanie pandemii i wmówienia opinii publicznej, że demonstracje są nieliczne. Tymczasem – przekonywała – nawet w małych miejscowościach w protestach uczestniczy po kilka tysięcy osób. “W mediach komercyjnych i społecznościowych widać dokładnie, jaka jest skala protestów” – podkreśliła.

Liderka Strajku Kobiet: Trzeba być PiS-owi wdzięcznym za świeckie państwo

“Czekamy na ruch rządzących polegający m.in. na tym, że nie tylko przyznają, że oświadczenie Julii Przyłębskiej było jej prywatnym oświadczeniem, ale także, że tzw. Trybunał Konstytucyjny nie jest żadnym Trybunałem, że sędziowie, którzy nie mają prawa tam zasiadać, nie są sędziami Trybunału itd.” –  przekazała liderka protestów podkreślając, że jest to dopiero początek. W jej ocenie rewolucja, która się zaczęła, nie jest tylko walką o aborcję.

“Konsekwencje polityczne protestów mogą być takie, że upadnie rząd. Jeśli nie, to i tak dalekosiężne konsekwencje będą takie, że następna większość parlamentarna wprowadzi legalną aborcję, równość małżeńską i mnóstwo innych rzeczy” – przewiduje Lempart. “I za to trzeba być PiS-owi wdzięcznym. Będziemy mieć świeckie państwo, prawa człowieka i wolność dla każdego” – przekonuje.