Polska: Nowa ordynacja wyborcza do PE

European Parliament

Znowelizowana przez Sejm ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego wprowadza zasadę, zgodnie z którą każdy okręg wyborczy ma mieć przypisaną konkretną liczbę – co najmniej trzech – miejsc w unijnym zgromadzeniu. Biuro Legislacyjne Senatu alarmuje: próg wyborczy znajdzie się na poziomie 16,5 proc., ponad 3-krotnie przekraczając unijne maksimum 5 proc.

 

Opozycja ostrzega, że taka ordynacja “zabetonuje” polską scenę polityczną, a mniejsze partie wskazują, że faworyzuje ona większe ugrupowania.

Próg wyborczy na poziomie 16,5 proc.

„Zaproponowany w opiniowanej ustawie podział na okręgi wyborcze spowoduje, że Polska będzie jedynym w Unii krajem, w którym efektywny próg wyborczy przekracza i to ponad 3-krotnie unijne maksimum 5 proc. W Polsce efektywny próg wyborczy będzie wynosił 16,5 proc.” – napisało Biuro Legislacyjne Senatu.

W oświadczeniu zwróciło uwagę, że aby uzyskać mandat komitet wyborczy będzie musiał otrzymać 16,5 proc. głosów w skali kraju. „Wyższy efektywny próg wyborczy ma jedynie Irlandia, ale w jej przypadku wynika to ze stosowania dopuszczalnego przez prawo unijne systemu pojedynczego głosu przechodniego (STV), który wymaga małych okręgów wyborczych” – podało biuro w opinii do nowelizacji ordynacji do Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem opozycji przyjęte rozwiązania na lata skutecznie “zabetonują” polską scenę polityczną. Mniejsze partie wskazują natomiast, że nowa ordynacja faworyzuje większe ugrupowania. Według projektu nowej ordynacji PO i PiS otrzymałyby 90 proc. przypadających Polsce miejsc w PE.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 23-26 maja 2019 r. – europosłowie zatwierdzili wczoraj terminy głosowań

Informacja prasowa

Wybory europejskie odbędą się 23-26 maja 2019 r. Posłowie potwierdzili w środę propozycję Rady w sprawie terminu głosowania oraz przyjęli kalendarz posiedzeń plenarnych na 2019 rok.
 

Daty najbliższych wyborów do Parlamentu Europejskiego były przedmiotem prac parlamentarnej komisji spraw konstytucyjnych, która …

Nowa nowelizacja ordynacji wyborczej w wyborach do PE

W piątek (20 lipca) Sejm uchwalił nowelizację ordynacji wyborczej w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zgodnie z którą każdy okręg wyborczy ma mieć przypisaną konkretną liczbę – co najmniej trzech – europosłów wybieranych do unijnego zgromadzenia. Za przyjęciem tej ustawy autorstwa posłów PiS głosowało 231 posłów, 198 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Dotychczas nie było ustawowo określonej liczby europosłów wybieranych w konkretnym okręgu. Głosowanie w wyborach do PE odbywało się według systemu proporcjonalnego, w którym głosy oddane na poszczególne listy przeliczane były na mandaty metodą d’Hondta w skali całego kraju. Dopiero po ustaleniu liczby mandatów przypadających poszczególnym komitetom rozdzielało się je między poszczególne listy, a mandaty przypadały tym kandydatom, którzy na danej liście otrzymali największą liczbę głosów.

Premier Morawiecki dziś w Parlamencie Europejskim

Premier Mateusz Morawiecki dziś (4 lipca) w Strasburgu zabierze głos w debacie plenarnej Parlamentu Europejskiego poświęconej przyszłości Unii Europejskiej, a wcześniej odbędzie rozmowę z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Antonio Tajanim. Tymczasem Sejm rozpoczął prace nad zmianą ordynacji wyborczej do PE.

„Wielka koalicja” w nowym PE?

Instytut im. Carlo Cattaneo przeprowadził symulację przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, z której wynika, że „wielka koalicja” Europejskiej Partii Ludowej (EPL) oraz Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) straci większość w izbie i będzie potrzebować trzeciego partnera. Spekuluje się, że mogą być nim Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), do których należy PiS. Alternatywą są liberałowie z ALDE.

Na podstawie symulacji, chadecy z socjalistami mogą liczyć w nowym Parlamencie Europejskim na 325 mandatów, co oznacza, że do większości brakuje im co najmniej 28 głosów. Instytut biorąc pod uwagę wyniki wyborów z 2014 r. oraz fakt opuszczenia Wspólnoty przez Wielką Brytanię (a zatem ich 73 przedstawicieli w izbie) zakłada, że udział europosłów EPL zmaleje o ponad 6 pkt proc. – z 32 do 25,7 proc., natomiast europosłów S&D o ponad 4 pkt proc. – z 24,9 do 20,4 proc.

Trzecią siłą, która może mieć decydujące znaczenie dla utworzenia większości, ma szansę stać się Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE). Włoski think tank uważa, że francuska partia La République En Marche! prezydenta Emmanuela Macrona przystąpi właśnie do liberałów, czym zapewni im kilkadziesiąt nowych głosów i znaczący wzrost udziału w PE – z 9,9 do 14,6 proc.

Poparcie rośnie też dla prawicowych partii zrzeszonych w dwóch eurosceptycznych grupach: Europy Wolności i Demokracji Bezpośredniej (EFDD) oraz Europy Narodów i Wolności (ENL).

Według instytutu w nowym składzie PE konserwatyści z EKR byliby dopiero siódmą siłą. W efekcie zmian wprowadzanych do kodeksu wyborczego, polska partia rządząca, która po brexicie będzie dominować w tej grupie politycznej (brytyjscy Torysi opuszczą PE), może zyskać nawet siedem mandatów więcej, niż wynikałoby to z dotychczasowych regulacji.

Badacze Instytutu im. Carlo Cattaneo nie wykluczają ponadto, że do frakcji przystąpi partia Fidesz węgierskiego premiera Viktora Orbana, która obecnie jest członkiem chadeckiej EPL (w obecnej kadencji PE dysponuje 11 mandatami).

Autorzy symulacji bazowali na średniej sondaży przeprowadzonych w czerwcu przez główne instytuty badawcze w państwach członkowskich.

PE niezadowolony z propozycji Wielkiej Brytanii ws. praw obywateli UE po brexicie

Europosłowie wyślą w tym tygodniu oficjalny list do brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, w którym wyrażą swoje niezadowolenie z tego, jak Londyn chce rozwiązać po brexicie kwestię unijnych obywateli mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii. Parlament Europejski ma dla Londynu kilka …

Opinie polskich europosłów

Sceptycyzmu wobec możliwości utworzenia wielkiej koalicji z EKR nie kryje europoseł PO/EPL Dariusz Rosati. “Uważam, że trudno byłoby pogodzić ich interesy z socjalistami” – powiedział Onetowi. Podkreślił przy tym, że nie wiadomo, jaka będzie EKR bez Brytyjczyków, którzy nadawali kierunek polityczny tej grupie. Według Rosatiego “najbardziej prawdopodobna” jest koalicja “wielkiej dwójki” (chadeków i socjalistów) z ALDE. “Jest pewna tradycja w EPL, żeby współpracować z liberałami, bardzo często w poszczególnych sprawach głosujemy podobnie. Być może EPL i S&D nie zdobędą większości, wtedy trzeba będzie poszukiwać sojusznika w centrum” – tłumaczył, przypominając, że w wielu sprawach chadecy dogadują się również z EKR.

Europoseł Bogusław Liberadzki (SLD/S&D) uznał tymczasem, że te trzy ugrupowania pasowałyby ze sobą programowo. Zwrócił jednak uwagę, że jeśli EKR się nie zmieni, to wywoła “bardzo duży problem z wartościami europejskimi”. “Parlament Europejski to miejsce, w którym nie dąży się do zaznaczania odmienności, tylko do uzyskania konsensusu” – wyjaśnił.

“Stała koalicja nie wydaje mi się ani konieczna, ani korzystna dla Parlamentu Europejskiego oraz jego i tak umiarkowanie demokratycznego charakteru” – ocenił natomiast europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski, który nie liczy na utworzenie “wielkiej trójki” w nowym składzie PE. Profesor zauważa przy tym, że podstawą projekcji Instytutu im. Carlo Cattaneo jest projekcja obecnego stanu rzeczy. Tymczasem sytuacja w Europie jest dynamiczna i zmiany mogą się okazać znacznie głębsze.

Wybory do Parlamentu Europejskiego zaplanowano na 23-26 maja 2019 roku. Polacy wybiorą w nich 52 z 705 zasiadających tam przedstawicieli wszystkich państw członkowskich UE.