Polska: Kolejny dzień masowych protestów po orzeczeniu TK ws. aborcji

Demonstracja przeciw wyrokowi TK, Warszawa. Źródło: Twitter Partia Zieloni

Demonstracja przeciw wyrokowi TK, Warszawa. Źródło: Twitter Partia Zieloni

Niedziela była kolejnym dniem masowych protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, które praktycznie wprowadza zakaz aborcji. Wielotysięczne demonstracje sprzeciwu odbyły się nie tylko w dużych miastach całego kraju, ale również w bardzo wielu nawet niewielkich miejscowościach. Demonstracje odbywały się również przed kościołami, a nawet w ich wnętrzach.

 

Na dziś zapowiedziano dalsze protesty.

Niedziela czwartym dniem protestu

Już od czterech dni tysiące Polaków protestuje po orzeczeniu TK, które w praktyce oznacza zakaz aborcji. Demonstracje sprzeciwu rozpoczęły się już w czwartek po decyzji Trybunału. W Warszawie protestujący ruszyli tego dnia sprzed siedziby TK, przeszli przed siedzibę PiS na Nowogrodzkiej, a potem w pobliże domu prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu. Tam manifestujących zatrzymała policja, doszło do przepychanek. Wobec manifestujących użyto gazu, a oni odpowiedzieli kamieniami.

Piątkowa manifestacja w Warszawie była spokojniejsza, ale znacznie liczniejsza. Wielotysięczny tłum przeszedł przez całe miasto, blokując ulice, ronda i skrzyżowania. W sobotę odbył się kolejny protest, a na poniedziałek aktywistki zapowiadają masowe blokady miast w całym kraju.

Gniew nie tylko młodych (choć przeważali ludzie w wieku między 20 a 30 lat) wzbudził wyrok TK w pełnym składzie pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej, który znosi możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu skazując kobiety na heroizm i cierpienie. Jednak dwóch sędziów TK: Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski zgłosiło zdanie odrębne.

Koniec tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce

TK orzekł wczoraj, że aborcja w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu jest niezgodna z konstytucją. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska już zapowiedziała, że obowiązujące dotychczas w tej dziedzinie prawo zostanie niebawem znowelizowane.

Kieres: Rota ślubowania nie pozwala mi poprzeć tego rozstrzygnięcia

“Posłowie mogli tę sprawę rozstrzygnąć, jednak woleli oddać decyzję w ręce Trybunału. To jest próba uniknięcia odpowiedzialności politycznej” – podkreślił prof. Kieres, jedyny sędzia w tym składzie Trybunału wybrany jeszcze przed przejęciem władzy przez PiS. “Rota ślubowania, jaką składałem obejmując funkcję w TK nie pozwala mi poprzeć dzisiejszego rozstrzygnięcia – podkreślił. Zdaniem Kieresa, postępowanie przed TK w sprawie aborcji powinno zostać w całości umorzone.

Pszczółkowski: To skazywanie matki na heroizm

“Społeczne skutki tego orzeczenia mogą być takie, że zasilone zostanie tzw. podziemie aborcyjne lub „aborcyjna turystyka. A to państwo polskie powinno dbać o kobiety w ciąży” – argumentował sędzia Pszczółkowski. Były adwokat zwrócił również uwagę, że wyrok TK pomija rolę matek, których ochrona też należy do obowiązków państwa. Tymczasem – uzasadniał swoje zdanie odrębne – to właśnie “matka będzie się mierzyć z heroicznymi wyzwaniami, związanymi z wychowaniem dziecka upośledzonego”. “Często samotnie i przy obojętności i niedostatkach pomocy ze strony państwa” – dodał sędzia Pszczółkowski.

Słowacja: W parlamencie przepadła ustawa zaostrzająca prawo aborcyjne

We wtorek w słowackim parlamencie przewagą jednego głosu odrzucono projekt ograniczający dostępność aborcji.

Polacy również mają zdanie odrębne – protesty w całej Polsce

„Moje ciało mój wybór”, „To jest wojna”, „Myślę, czuję, decyduję”, „Piekło kobiet jest w Polsce”; „Aborcja jest prawem”, “Mamy dość!”, czy “Sadyści! Idziemy po was”, a nawet: „Co wy k…wa wiecie o rodzeniu?”, to hasła, pod którymi w niedzielę ( 25 października) do późnych godzin nocnych trwały w całym kraju protesty wobec orzeczenia TK. Wśród protestujących dało się zauważyć aktywistki przebrane w strój „podręcznych” z popularnego serialu na podstawie powieści Margaret Atwood.

„Dobrze jest słyszeć, że kobiety ciągle mogą protestować. Że jak dotąd nikt ich nie aresztuje ani do nich nie strzela” – powiedziała Atwood w wywiadzie opublikowanym w sobotę (24 października) w Gazecie Wyborczej. „Choć myślę, że wasi rządzący nie zdecydowali się na to tylko ze względu na telewizję i media społecznościowe. Takie obrazki nie wyglądałyby zbyt dobrze” – oceniła autorka historii o kobietach zmuszanych do rodzenia dzieci.

W Warszawie tłum przeszedł centralnymi ulicami Warszawy pod siedzibę fundacji Ordo Iuris przy ul. Zielnej. Na chodniku przed budynkiem siedziby fundacji manifestujący obrzucili policjantów racami i jajkami, a na chodniku napisali czerwoną farbą „Moje ciało, mój wybór” i „Macie krew na rękach”. Wcześniej przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich wykrzykiwali hasła: „wolność, równość, aborcja na żądanie”, „nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób”i „to nie wy będziecie rodzić trupy”. Protestujący mieli też transparenty z hasłem: „aborcja prawem człowieka”. Demonstranci byli też przed Pałacem Prezydenckim, gdzie krzyczeli: „Gdzie jest Kinga?”, „Moje ciało moja sprawa”.

We wczorajszym proteście w Katowicach uczestniczyło znacznie więcej więcej osób niż dzień wcześniej. W pewnym momencie przed Archikatedrą Chrystusa Króla tysiące młodych ludzi zagłuszało kontrmanifestację około 30 przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej i innych środowisk narodowych. Po krótkiej szarpaninie, podczas której policjanci kilkakrotnie użyli pałek i gazu, policja odciągnęła kilka osób, a potem  obie grupy rozdzielili funkcjonariusze w kaskach i z tarczami. Sprzed katedry protestujący ruszyli w kierunku Spodka, a potem w stronę Chorzowa. Potem tłum wrócił przed katedrę.

W Gdańsku protest rozpoczął się przed południem na Placu Solidarności. Około tysiąca osób kontynuowało trwającą  wcześniej demonstrację pod hasłem „To jest wojna!”. Przynieśli ze sobą czarne parasolki, garnki, a także transparenty z hasłami m.in.: „Moje ciało, mój wybór”, „Aborcja jest prawem człowieka”, „Wybór, nie zakaz” i „Czuję, myślę, decyduję”. W Gdyni po południu wznowiono, prowadzony od trzech dni, protest  „#WYROKNAKOBIETY”. Jej uczestnicy spotkali się na Skwerze Kościuszki i, tak jak w poprzednich dniach, przeszli przed biura posłów PiS.

Natomiast w Nowym Dworze Gdańskim protestujących przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego wsparli rolnicy na traktorach. “Tak się kończy brak dialogu władzy ze społeczeństwem. Decyzje rządu okazują się nie być decyzjami ludzi. Dlatego ludzie zawierają sojusze i władze zmieniają. #ToJestWojna” – skomentował ten fakt na Twitterze lider Agrounii Michał Kołodziejczak.

W Poznaniu na placu Wolności rozpoczął się wieczorem drugi tego dnia protest przeciwników zaostrzenia prawa do aborcji. Jej uczestnicy przeszli pod katedrę i przed siedzibę PiS. Deklarowali też, że wejdą na wieczorną mszę w katedrze, ale mszy nie było, a wejść pilnowała policja na koniach. W pewnym momencie, według relacji uczestników zgromadzenia, funkcjonariusze mieli rozpylić gaz pieprzowy.

Później demonstracja przeniosła się na ulicę Młyńską, gdzie czekał na nich kordon policjantów. Doszło tam do starcia z funkcjonariuszami, którzy w odpowiedzi na rzucane w ich kierunku kamienie i butelki użyli wobec demonstrujących gazu. Wcześniej tego dnia w stolicy Wielkopolski odbył się „Marsz z parasolkami w obronie kobiet”. Protestujący z transparentami m.in.: „katoliczki też potrzebują aborcji”,czy „katoliczko, nie jesteś sama” dotarli m.in. przed poznańską katedrę.

W Krakowie tłum zajął ulicę i plac przed siedzibą Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Organizatorki protestu z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet tłumaczyły, że odbył się on właśnie tam dlatego, że „to patologiczny związek PiS-u z kościołem podejmuje patologiczne decyzje”. Zgromadzeni skandowali „To jest wojna”, „Patologia”, „Jędraszewski stop”, wykrzykiwali także wulgarne hasła.

Sprzed gmachu kurii protest ruszył przed siedzibę krakowskich struktur PiS. Po drodze przy budynku filharmonii doszło do spotkania z kilkuosobową kontrmanifestację środowiska pro-life, ochranianą przez policjantów. Przed drzwiami wejściowymi do lokalnego biura partii rządzącej zapalono znicze. Potem demonstracja znów wróciła przed siedzibę kurii na ul. Franciszkańskiej, a następnie wyruszyła pod pomnik Adama Mickiewicza na Rynku Głównym.

Wcześniej w niedzielę ulicami Krakowa przejechał protest samochodowy, zorganizowany pod hasłem „Zamiast na mszę przyjedź na protest”. Kawalkada aut z przyczepionymi flagami i oklejonych hasłami przejechała ulicami miasta. Według policji w proteście uczestniczyło około 250 aut, w tym taksówki. Protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów dotyczących aborcji odbyły się w niedzielę także w innych miastach Małopolski, m.in. Tarnowie, Nowym Sączu, Chrzanowie.

W niedzielę na ulice wyszli też mieszkańcy Torunia, Rzeszowa, Gorzowa Wielkopolskiego i Lublina, a także innych miast Podkarpacia m.in. Mielca, Jarosławia i Lubaczowa. Przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych protestowano ponadto w Szczecinie, Kołobrzegu, Drawsku Pomorskim, Barlinku, Szczecinku i Koszalinie. Protestujące tłumy były ponadto na ulicach w Białymstoku, Łodzi i wielu innych większych i mniejszych miejscowościach w całym kraju.

Francja przedłuży możliwość legalnego przerywania ciąży?

Co zrobi Senat, w którym większość ma konserwatywna partia Republikanie?

Protest przed kościołami

Przed południem protestowano w kościołach i przed kościołami. W Katowicach ok. 7 tys. osób, głównie kobiet, zgromadziło się przed katedrą. Wznoszono okrzyk „to jest wojna!”, a policja użyła gazu łzawiącego. W Poznaniu kilkadziesiąt osób okrzykami zakłóciło mszę, protestujący wnieśli też banner informujący, że również katoliczkom potrzebne jest prawo do aborcji. Oskarżano też władze zwierzchnie Kościoła o przyczynienie się do „piekła kobiet”.

W Warszawie doszło do przepychanek przed kościołem św. Krzyża, gdzie protestujący, którzy chcieli wejść do środka starli się z członkami Straży Marszu Niepodległości, za zgodą proboszcza ochraniającymi budynek. Natomiast na kościele św. Jakuba wymalowano napisy, m.in. „aborcja bez granic”.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wydał w związku z tym oświadczenie, w którym podkreślił, że stanowisko Kościoła katolickiego nt. prawa do życia jest „niezmienne i publicznie znane”. “Wulgaryzmy, przemoc, obelżywe napisy i zakłócanie nabożeństw oraz profanacje, których dopuszczono się w ostatnich dniach (…) nie są właściwą metodą działania w demokratycznym państwie” – ocenił.

Metropolita poznański zwrócił też uwagę, że to nie Kościół stanowi prawa w Polsce i „to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją RP”. Zaapelował przy tym do wszystkich o wyrażanie poglądów w „sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka”. Wezwał też do dialogu, a dziennikarzy i polityków poprosił o nieeskalowanie napięć.

Natomiast szef Radia Maryja, redemptorysta Tadeusz Rydzyk podziękował TK za wyrok i podkreślał istniejące w Polsce swobody. “Zobaczcie, jaka wolność, aż swawola. To wyzywanie, te bluźnierstwa tej lewicy, lewactwa” – ocenił w swojej rozgłośni odnosząc się do protestów. “Zobaczcie, co się dzieje. Ta strona – powiedziałbym – antykatolicka  co wyprawia, żeby wyrwać wiarę, żeby wyrwać umiłowanie drogi bożej,  przykazań” – dodał Rydzyk.

Jakie mogą być skutki wypowiedzenia Konwencji stambulskiej? [ANALIZUJĄ EKSPERTKI]

Jak w praktyce może wyglądać rzeczywistość kobiet w Polsce bez konwencji?

Będą kolejne protesty

Jednak Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet odpowiadała w niedzielę rano w internecie na zarzuty, że akcja może obrażać uczucia religijne. “To jest ten moment, gdy możecie być przyzwoici” – zwróciła się do wiernych. “Gdy panowie w złocie i purpurze będą się cieszyć, możecie powiedzieć `nie`” – dodała. Przypomniała także, że dziś planowane są blokady miast, a w środę – strajk. “Nie idźcie do pracy, jeśli możecie. Weźcie urlop, idźcie oddać krew” – apelowała.