Polska: Klub PiS traci posła, a partia poparcie

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawił jedynki na listach swojej partii, źródło pisorg.pl

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, źródło pisorg.pl

Poseł Lech Kołakowski, który już raz oświadczył, że odchodzi z klubu i z partii, ale tego nie zrobił, poinformował wczoraj, że nie jest już członkiem klubu PiS i będzie posłem niezrzeszonym. Tymczasem wyniki ostatnich sondaży wskazują, że również partia rządząca traci poparcie.

 

Klub PiS liczy obecnie 233 posłów (chwilowo jeden mandat zwolnił bowiem Adam Lipiński, który został wiceprezesem NBP, a jego miejsca nie zajął jeszcze inny polityk tej partii – Szymon Pogoda), podczas gdy większość bezwzględna wymaga 231 głosów. Ponadto według ostatniego sondażu PiS ma jedynie dwa punkty procentowe przewagi nad największą partią opozycyjną, Platformą Obywatelską.

PiS traci większość w Sejmie?

W tym tygodniu miały trwać w Sejmie obrady, jednak głosami PiS zostały przełożone o dwa tygodnie. Partia rządząca tłumaczy tę decyzję pandemią koronawirusa, ale opozycja twierdzi, że to brak większości w głosowaniach nad forsowanymi przez nią ustawami.

Poseł Kołakowski odchodzi przez ustawę “futerkową”

“Będę posłem niezrzeszonym, będę pracował dla mieszkańców Polski, regionu, chcę pomagać ludziom płacącym podatki tak, aby czuli się w Polsce znacząco lepiej niż obecnie” – zadeklarował we wtorek (24 listopada) Lech Kołakowski. Natomiast na pytanie dlaczego opuścił klub PiS odpowiedział, że powodem jego decyzji jest sytuacja dotycząca tzw. piątki (prezesa PiS, wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława) Kaczyńskiego dla zwierząt i zapowiedzi kolejnych projektów poselskich w tej sprawie. “Dotyczy to bezpośrednio mojej osoby, jak również kierownictwa ugrupowania, o której w tej chwili chciałbym nie mówić” – dodał poseł.

Deklaracja Kołakowskiego sprzed tygodnia

“Dziś odchodzę z Prawa i Sprawiedliwości. Prawdopodobnie partia utraci większość” – oświadczył w zeszły wtorek (17 listopada) poseł Lech Kołakowski  w RMF FM. “Po tylu latach będąc działaczem PiS, piątą kadencję posłem na Sejm, reprezentując woj. podlaskie, ziemię łomżyńską, czynię to z bólem” – podkreślił polityk zawieszony wcześniej w prawach członka partii za głosowanie nad ustawą o ochronie zwierząt wbrew wprowadzonej dyscyplinie. Zapowiadał wtedy również utworzenie nowego koła poselskiego, do którego miało dołączyć kilku parlamentarzystów PiS.

“Ten protest (przeciwko tzw. ustawie futerkowej) był zasadny” – podkreślał tydzień temu Kołakowski. Dodał, że liderowi Agrounii Michałowi Kołodziejczakowi należy się podziękowanie za to, że stanął na czele oburzonych hodowców i rolników. “To jest współczesny patriotyzm” – ocenił.

Już dziś może się okazać czy PiS wciąż ma większość w Sejmie

Poseł Lech Kołakowski przekazał wczoraj rano, że opuszcza PiS i wraz z kilkoma spośród 15. zawieszonych posłów tej partii tworzy w Sejmie koło poselskie. Tymczasem po południu władze PiS poinformowały o przywróceniu praw członkowskich 13. z nich.

Dzień później przekazał dziennikarzom, że rozmawiał z prezesem Kaczyńskim i zapewnił, że ta rozmowa będzie kontynuowana. Wyraził także zadowolenie, że doszło do rozmowy, na którą czekał pół roku, bo – jak powiedział – “padły bardzo ważne argumenty z obu stron”. Kołakowski uznał spotkanie z Kaczyńskim za „bardzo miłe” i zapewnił, że nie czuje się złamany, a także że  nie usłyszał żadnych gróźb.

“Sytuacja związana z moim członkostwem jest sytuacją otwartą, będzie ta decyzja podjęta po kolejnej rozmowie” – zapowiedział przed tygodniem poseł Lech Kołakowski.

Terlecki: Zobaczymy czy wróci

“Posłowie mają różne pomysły, zobaczymy, czy wróci” – zareagował wczoraj szef klubu PiS Ryszard Terlecki na wiadomość o odejściu z klubu PiS posła Kołakowskiego. Przyznał przy tym, że niedawno odbył z Kołakowskim rozmowę dotyczącą jego przyszłości. “Przekonywałem go, żeby był rozsądny, ale jak nie chce być, to trudno” – powiedział dziennikarzom w Sejmie.

Nawiązując natomiast do sytuacji sprzed tygodnia wicemarszałek Sejmu dodał, że Kołakowski „widocznie zmienił zdanie, bo niedawno jeszcze zapewniał, że zostanie”. Zapewnił ponadto, że  nie obawia się, by w ślady Kołakowskiego poszli inni posłowie Prawa i Sprawiedliwości.

Topnieje poparcie społeczne dla PiS

Według najnowszego sondażu Kantar na zlecenie TVN i TVN24 już tylko dwa punkty procentowe dzielą rządzącą partię od największej partii opozycyjnej: PiS uzyskała w nim bowiem 27-procentowe poparcie, a PO – 25-procentowe. Na wyraźny spadek poparcia dla Zjednoczonej Prawicy w ostatnich miesiącach wskazują również inne pracownie badawcze: IBRIS, Social Changes, a nawet CBOS (pierwszy kryzys wizerunkowy tego ugrupowania odnotowano w październiku, po orzeczeniu TK pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej ws. aborcji).

Koniec tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce

TK orzekł wczoraj, że aborcja w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu jest niezgodna z konstytucją. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska już zapowiedziała, że obowiązujące dotychczas w tej dziedzinie prawo zostanie niebawem znowelizowane.

Najwięcej pytanych w ostatnich dniach przez Kantar o to, na którą partię by zagłosowali, gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższym czasie zadeklarowało oddanie głosu na wspólną listę Zjednoczonej Prawicy, czyli Prawa i Sprawiedliwości, Porozumienia i Solidarnej Polski. Jednak stanowili oni tylko 27 proc. respondentów. Gotowość głosowania na Koalicję Obywatelską, czyli Platformę Obywatelską, Nowoczesną, Inicjatywę Polska i Zielonych wyraziła natomiast ¼ (25 proc.) badanych. Oba ugrupowania zyskały po jednym punkcie procentowym od czasu poprzedniego, październikowego badania.

Oddanie głosu na ruch Polska 2050 Szymona Hołowni zadeklarowało 14 proc. respondentów (aż o cztery punkty procentowe mniej niż poprzednio), a na Lewicę: SLD, Wiosna, Razem  – 8 proc. (bez zmian). Do Sejmu dostałaby się jeszcze  Konfederacja (Korwin, Ruch Narodowy) z 7 proc. poparcia i stratą jednego punktu procentowego, natomiast poza parlamentem znalazłaby się koalicja PSL i Kukiz’15, która – mimo wyniku lepszego o jeden punkt procentowy – uzyskała tylko czteroprocentowe poparcie. Odpowiedzi „nie wiem/trudno powiedzieć” udzieliło 15 proc. respondentów, co oznacza wzrost o dwa punkty procentowe.

Młodzi Polacy niezadowoleni z polskiej polityki / SONDAŻ

Większość młodych Polaków jest niezadowolona z sytuacji politycznej w kraju.

Kaczyński i rząd do dymisji

Coraz mniejszą popularnością wśród Polaków cieszy się również sam prezes rządzącej partii Jarosław Kaczyński. Według sondażu Kantar aż 69 proc. ankietowanych uważa bowiem, że wicepremier ds. bezpieczeństwa powinien zostać zdymisjonowany.

Tylko 19 proc. respondentów jest zdania, że Kaczyński powinien pozostać na stanowisku, a 12 proc. udzieliło odpowiedzi „nie wiem”. Lider PiS został wicepremierem na początku zeszłego miesiąca, a od 22 października w Polsce trwają protesty będące reakcją na decyzję TK ograniczającą prawo do aborcji.

Kantar poprosił badanych także o ocenę działań rządu Mateusza Morawieckiego. Okazało się, że ponad połowa respondentów (61 proc.) ocenia je negatywnie, w tym 35 proc. „zdecydowanie źle”, a 26 proc. „raczej źle”. Natomiast 32 proc. ankietowanych uważa, że obecny rząd dobrze wywiązuje się ze swoich zadań. Przy tym 20 proc. ocenia ten rząd „raczej dobrze”, a 12 proc. – „zdecydowanie dobrze”. Możliwość „Nie wiem/trudno powiedzieć” wybrało 7 proc. ankietowanych.

Coraz gorzej z demokracją

Ponad połowa (52 proc.) ankietowanych, których zadaniem było dokończenie zdania zaczynającego się: „W ciągu 5 lat rządów PiS jakość demokracji w Polsce…” wybrała odpowiedź „pogorszyła się”. Przeciwnego zdania było 21 proc. badanych, a tylko nieco mniej (19 proc.) uznało, że „nie zmieniła się”. Odpowiedzi „nie wiem/trudno powiedzieć” udzieliło osiem procent badanych.

Rząd nie radzi sobie z epidemią koronawirusa

Zdecydowana większość (57 proc.) pytanych uznało, że rząd nie radzi sobie z epidemią koronawirusa, w tym „zdecydowanie źle” ocenia działania rządu 26 proc., a „raczej źle” – 31 proc. badanych. Na pytanie “Jak ogólnie ocenia Pan(i) działania rządu zmierzające do ograniczenia skutków epidemii koronawirusa?” pozytywną ocenę miało w sumie 38 proc.  badanych, w tym odpowiedź „zdecydowanie dobrze” wybrało tylko 9 proc., natomiast „raczej dobrze” – 29 proc. Tylko 5 proc. respondentów odpowiedziało, że nie wie lub trudno im powiedzieć.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Polacy chcą prawa do aborcji i popierają protesty po orzeczeniu TK

Z sondażu Kantar wynika także, że aż 81 proc. pytanych uznało, że „kobiety powinny mieć prawo do wykonania zabiegu aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Odmawia tego prawa jedynie 10 proc. respondentów, a 9 proc. udzieliło odpowiedzi „nie wiem/trudno powiedzieć”.

Natomiast poproszeni o ocenę trwających od ponad miesiąca protestów (wywołane orzeczeniem TK ws. aborcji) badani w większości (59 proc.) przyznali, że je popierają, w tym 38 proc. zdecydowanie, a 21 proc., że raczej je popiera. Przeciwnego zdania było  35 proc. respondentów, przy czym 22 proc. zdecydowanie, a 13 proc. – że raczej nie popiera tych protestów. 6 proc. odpowiedziało, że nie wie lub że trudno im powiedzieć.

Protesty w Polsce wciąż trwają; 200 generałów ostrzega przed rozlewem krwi

W kolejnym dniu protestów niezadowoleni z wyroku TK ws. aborcji i rządów PiS blokowali główne ulice miast w całym kraju. Poprzedniego wieczora dwustu emerytowanych generałów i admirałów wyraziło niepokój rozwojem sytuacji w Polsce ostrzegając przed rozlewem krwi.

Większość pytanych (59 proc.) uznało ponadto, że reakcja policji w czasie ostatnich protestów nie była “odpowiednia”, z czego 36 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, a 23 proc. – „raczej nie”. Niemal ¼ (24 proc.) badanych oceniła jednak reakcję policji jako odpowiednią, przy czym zarówno odpowiedź zdecydowanie odpowiednia, jak i raczej odpowiednia wybrało tyle samo (po 12 proc.) respondentów. Natomiast aż 17 proc. odpowiedziało „nie wiem/trudno powiedzieć”.

Źródłem wszystkich tych danych jest sondaż telefoniczny dla „Faktów” TVN i TVN24 zrealizowany przez Kantar w dniach 20-23 listopada na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1003 pełnoletnich osób.

Pytania zawarte w sondażu dotyczyły również obecności Polski w UE oraz ewentualnego zagrożenia wejściem naszego kraju ze Wspólnoty, jakie niosą rządy Zjednoczonej Prawicy. Okazało się, że Polacy wciąż chcą być w UE (aż 87 proc. się za tym opowiada, a przeciw tylko 8 proc.). Jednak w ocenie połowy (49 proc.) pytanych polityka rządu PiS może doprowadzić do wyjścia Polski z UE, a przeciwnego zdania jest niewiele mniej, bo 40 proc. respondentów.

Sondaż: Polacy wciąż chcą być w Unii Europejskiej

Mimo coraz bardziej negatywnych ocen, jakie  Zjednoczona Prawica coraz częściej kieruje pod adresem Unii Europejskiej, Polacy wciąż chcą pozostawać we Wspólnocie – wynika z opublikowanego wczoraj sondażu Kantar przeprowadzonego na zlecenie TVN i TVN24.

Jednak szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau zaprzeczył doniesieniom o możliwym wyjściu Polski z UE. „Polexit jest absolutnym absurdem i nigdy żadne polityczne ugrupowanie liczące się na polskiej scenie nie formułowało takiego postulatu, a obóz Zjednoczonej Prawicy byłby ostatnim, który by w tych kategoriach próbował myśleć albo prowadzić dyskurs” – oświadczył w Polskim Radiu 24. W ten sposób minister odniósł się  komentarzy związanych z zapowiadanym wetem budżetu europejskiego. W jego ocenie zapowiedź sprzeciwu spotyka się z „histeryczną reakcją opozycji”, podczas gdy – jak podkreślił – weto stanowi „absolutnie uprawniony element” unijnych negocjacji.